niedziela, 27 grudnia 2009

Winyle na sprzedaż

Mam do sprzedania kilka płyt. Nie wiem jakie dać ceny, gdyż różne historie o tych płytach słyszałem . Tak więc jeżeli nawet nie jesteś zainteresowany to jak masz wiedzę napisz po ile tego typu wałki chodzą.

- mor w.a. - życ nie umierać / poszło po kosztach / b.s.n.t + a capelle / intrumentale. Na każdej stronie po 2 naklejki - znaczniki, ale winyl w dobrej kondycji

- zipera - onfr II / hiphopowy ring / sztuczna twarz / czarna owca+ a capelle / instrumentale. Stan bardzo dobry

- łona - rozmowa. Na każdej stronie znaczniki. są rysy, a stan oceniam na dobry.

- ewenement - co jest nauczane? / miejskie bagno / system + a capelle/ instrumentale. Stan bdb

- ewenement - muzyka miasta / to my + a capelle / instrumentale. Stan bdb.

- fisz - tajemnica. stan bdb

- waco - 2 lp swiezy materiał. stan dobry, a na jednej stronie trochę gorszy, ponieważ kiedyś byla tam naklejka.

- tede - s.p.o.r.t . stan dobry, z okladka gorzej, ale jeszcze sie trzyma

- junomi ep vol. 1. stan bdb. na jednej stronie jest tag który zrobił chyba na koncercie w Dębicy ostr

- zipera - druga strona medalu 2 lp. nowka, folia.

- grammatik - reaktywacja. nowka, sluchana kilka razy, nie grana na imprezach. bez folii.

- liroy - L - sa slady po naklejkach i jakies rysy sie znajda, ale stan jak na tyle lat jest ok

- slums attack - instrumentale - sa rysy, stan srednio taki sobie

- slums attack 2lp - i nie zmienia sie nic - stan taki sobie, okladka jeszcze gorzej, ale gro i bucy. sa slady po naklejkach

Tych płyt nie sluchalem od kilku ładnych lat wiec co do jakości to bede sprawdzał jak ktos będzie zainteresowany.

sobota, 19 grudnia 2009

Krime& Daniel Drumz NOWE PROMO CLIPS

Właśnie dostaliśmy maila od chłopaków z nowymi promoclipami do kolejnego mixcd. Tak, my też się tego nie spodziewaliśmy, ale słyszeliśmy o "zaskakujących" setach jakie ostatnio popełnili w kilku miejscach... Tak więc premierowo prezentujemy materiał z ich kolejnej produkcji. W drugim filmiku można usłyszeć odważną improwizację na klawiszach. Natomiast cuty w 3 filmiku są autorstwa Taśmowskiego.





Daniel Drumz & Mr. Krime – “Music For Night People” mix-cd!

Za danieldrumz.com:
Z Krimem znamy się od kilku ładnych lat. Od jakiegoś czasu gramy mnóstwo wspólnych setów – wspólny miks był więc kwestią czasu, biorąc również pod uwagę to, jak bardzo pokrywają się nasze gusta muzyczne. Nie jest też tajemnicą, że bardzo lubimy klasyczne, dj’skie mixtape’y. Zbieramy je od kilkunastu lat, mamy po kilka swoich wydawnictw na koncie i śmiało można powiedzieć, że traktujemy mix-cd’s bardzo serio.

Pierwsze co założyliśmy nagrywając “Music For Night People” to absolutny brak pośpiechu (do tego stopnia, że w między czasie obaj zdążyliśmy zarejestrować i wydać swoje solowe miksy – “Electric Relaxation vol. 2″ i “Krime Story vol. 2″). Drugim założeniem była całkowita spontaniczność przy selekcji. Nie planowaliśmy niczego z góry, a selekcję przeprowadzaliśmy ‘w locie’ – tak jak robimy to w klubach. W efekcie powstał godzinny miks funku, jazzu, hiphopu, brasil music, soulu i rzeczy pokrewnych. Od Mandrill, przez A Bossa Eletrica, Emilio Santiago i Jazzmataz, kończąc na Art Blakey, Roy Ayers i Mr. Scruff. Jest to swego rodzaju wypadkowa miksów “Krime Story”, “Nightsession At Seventh Floor” oraz “Electric Relaxation”.

Do nagrania miksu wykorzystaliśmy oczywiście tylko winyle, jednak pozwoliliśmy sobię dodać w kilku miejscach coś od siebie – Fender Rhodes’a oraz sampler. Nie zapomnieliśmy również o solidnej porcji skreczy.

Za projekt okładki odpowiedzialny jest jeden z naszych ulubionych grafików – Animisiewasz Startt (1/2 kolektywu Piękni Chłopcy oraz designer dla takich labeli jak Lovemonk Spain, Killer Funk US i wielu innych). Limitowany nakład wynosić będzie 600 sztuk (do sprzedaży trafi jedynie 500 sztuk). Nie planujemy drugiego tłoczenia. Nigdy. Płyty trafią do sprzedaży pod koniec stycznia. Pre-order rusza w najbliższy poniedziałek! Video promo:



Komentarz:
Po raz kolejny pokazują światu jak to powinno się robić. Jak nawiązać stałą więź ze słuchaczami, dzięki której na ich imprezy przychodzą uświadomieni imprezowicze, którzy wiedzą po co przychodzą i traktują djów jak artystów a nie jak szafy grające. Ten miks i tak będzie w sieci i jestem pewien, że mimo tego i tak sprzeda się te pińcet kopii. To jest zajebisty układ. Krime z Danielem pracują nas czymś, za co dostaną odpowiednie wynagrodzenie, dzięki czemu będą w stanie kiedyś znowu coś stworzyć. Życzmy sobie, aby każdy z nas djów miał takie poważanie na scenie i zaufanie wśród słuchaczy. Jednak marząc o takiej pozycji trzeba pamiętać, że plecy same się nie zrobią i oni na taki status ciężko pracowali przez wiele lat.

środa, 16 grudnia 2009

H I T

Pewnie to jakieś pedinksy ale w sumie ideologia mnie nie interesuje. Numer jako cała kompozycja wg. mnie M I S T R Z. Odkryłem w mało oryginalny sposób, chociaż patrząc przez pryzmat blogów prześcigających się w turbo nowościach... Odkryłem w radiu Euro. Które jak tylko pozbędzie się młodych aktywnych ruchanych przez całe osiedle pionierów aktywizacji studenckiej będzie całkiem spoko.

wtorek, 8 grudnia 2009

Technicsy

Nadal poszukujemy sprawnych Technicsów do wykorzystania. Jeżeli chcesz je nam wypożyczyć to pisz na znienacka@znienacka.pl lub dzwon 609 171 358. Ogólne warunki są takie, że musimy je mieć najpóźniej na 15. Oddajemy o 24 lub na drugi dzień. Reszta do ustalenia. Mocy eternitu przybywaj!

czwartek, 3 grudnia 2009

IDA 2009 - poszukujemy - update!

Poniżej znowu hipnotyzuje kropkiem. Materiał przygotowany przez niezależną telewizję internetową podczas środowej konferencji dot. Mistrzostw. Tytuł wiceszefa IDA został mi przynany trochę na wyrost.



UWAGA!!!

Poszukujemy dwóch Vestaxów PDX 2000. Jeżeli ktoś jest skłonny takowe wypożyczyć na czas trwania mistrzosstw (12.12.2009, Kraków) to proszę o kontakt: znienacka@znienacka.pl

Rezerwacje biletów wysyłajcie na adres: agencja@zooteka.com.pl

środa, 2 grudnia 2009

Wazelina

Post ten został napisany pod wpływem obejrzenia poniższych filmów, mój występ to osobna historia... Na pierwszym miejscu muszę napisać o działalności ekipy Artderue. Według mnie to rozwalają system podejściem do imprez. Nie wiem, czy na nich zarabiają czy ta machina sama się napędza, ale to jak traktują ten temat zasługuje na wyróżnienie. Myślę, że bierze się to z tego, iż większość ekipy sama wielokrotnie stawała za deckami czy na scenie z mikrofonem i każdy z nich wie, czego oczekiwać od organizatora. Do takich organizatorów chce się przyjeżdżać i każda ich impreza dla nich i dla dją to duża inwestycja na przyszłość. Ich wywiady z artystami do Artderue TV są bardzo prostym pomysłem, ale niezwykle skutecznym, dzięki takim zabiegom jak i portalowi imprezy.rzeszow.pl o który dbają integrują grono dobrze nastawionych imprezowiczów. Każdą nawet taką jak moja impreza sprzedają pod jakimś hasłem, z jakąś ideologią, co nie przekłada się na wzrost ceny biletu, a na lepszy odbiór i miejsce w pamięci osób, które na niej były. Na prawdę miast w Polsce o wielkości Rzeszowa jest pewnie kilkanaście i szkoda, że tylko tam w takim stopniu ktoś dba o budowę i wizerunek tzw. sceny. No to tyle wazeliny... A teraz moja morda. Ja robiłem kilka podejść, żeby to do końca obejrzeć.

To jest kara. Wiedziałem, żeby się nie pchać przed kamerę, bo już kilka razy w życiu świeciłem kropkiem i za wiele dobrego z tego nie wyszło, ale pycha i własne ego wygrały. No to teraz mamy przykład, jakże elokwentnego, kulturalnego i bogatego w zasób słów języka. Wywiad zaczynam od klasycznego polskiego powitania, czyli: "Kurwa".



czwartek, 26 listopada 2009

200 płyt

To według mnie taka umowna granica liczby winyli, po przekroczeniu której dj zyskuje względną swobodę w budowaniu seta. I nie chodzi tutaj o piosenki tytułowe singli, ale to co znajduje się na stronach B, czyli wszelkiego rodzaju remixy i bonus tracki. Numery tytułowe są oblatane i grane co imprezę i ich miksowanie jest coraz bardziej rutyną niż zabawą, jednak są kotami i ciągle je się gra. Natomiast te wszystkie remixy i inne takie to fundament dobrej zabawy na coraz dłuższe zimowo-jesienne wieczory. Są pewne schematy, że pojawiają się wersje utworów w określonych kanonach. Jednym bliżej do 120 bpm, innym do drumów, a np. funkowym numerom do jakiś salsowo-bosanowowych wynalazków. I po kilku godzinach sprawdzania co tam się ma, nagle okazuje się, że te same płyty, te same okładki, które wozisz ze sobą co tydzien (woziłeś 2 lata temu, teraz masz serato...), a całkiem inna, ciekawa muzyka którą możesz poukładać w sprytne zestawienia. To samo dotyczy albumów, z których przynajmniej w moim przypadku gra się 2-3 utwory, a o reszcie z biegiem czasu po prostu zapomina. Aż tu nagle się okazuje, że tam jest kopalnia numerów, ktore kilka lat temu były dziwne, a teraz są jizzy trendy szmizy fizy. No to tyle refleksji na temat kilku godzin spędzonych ostatnio na odkurzaniu półek z płytami.

wtorek, 24 listopada 2009

MMA Panowie!

Ten post musiał zostać kiedyś napisany i właśnie przyszła pora, aby oznajmić światu: MMA Panowie!
Jako Kung Fu Panda w swojej drodze ku mistrzostwu i osiągnięciu stanu odwróconej paproci w niedzielny poranek, przeszedłem przez wiele różnych sekcji, grup i tak dalej i jedno co mogę powiedzieć to zacytować Popka, że "plecy same się nie zrobią..." Po pierwsze jak ktoś z Was zamierza się zabrać za swoją kondycję i chciałby uskutecznić wejście smoka to polecam chwilę refleksji i zastanowienie się czego potrzebuje. Jeżeli chcesz wyglądać to idz na siłke, opracuj sobie program i bryluj prężąc się przed lustrem. Jeśli chcesz poczuć moc, ale tylko moc, bez potu kolegi, krwi i tak dalej to zapisz się na jakąś samoobronę, gdzie będziesz uczyć się jak obronić się przed atakiem żony furiatki, uzbrojonej w nóż lub jak na przedramie przyjąć uderzenie bejsbolem, by potem w siedemnastu jakże prostych ruchach obezwładnić napastnika. Czy to będzie jiu jitsu (klasyczne nie bjj), aikido, sambo, krav maga, czy inne combtaty 88 to wszystko kicha i pic na Wodę fotomontarz, jeżeli nie zamierzasz temu poświęcić kilku lat twardych treningów. W ostatecznym rozrachunku wszystko sprowadza się do bosku z elementami kopnięć, a później walki w parterze, gdzie króluje niepodzielnie najmodniejsza obecnie sztuka walki czy brazylijskie jiu-jistu/ vale tudo.
Ja jako super małolat zacząłem od karate kyokushin (nie wiem jak się pisze...), co bardzo źle mnie ukształtowało i nie polecam tej sztuki ani innych odmian karate jak i kung fu nikomu. Następnie po wielu latach przerwy wróciłem w wielkim stylu i zapisałem się na sambo, namówiony przez kolegę i podjarany wyczynami Fedora. Sekcja była prowadzona przez fachowca, ale nie tego oczekiwaliśmy, zamiast bić się bawiliśmy się w unikanie uderzeń pałką i takie tam. Był to dobry wstęp do dalszych zabaw i z jednej strony było ok, jednak jako stary zwyrol barbarzyńca chciałem krwi... Tak więc trafiłem pod skrzydła człowieka, dla którego nie istnieją rzeczywiste przeszkody i przez jakiś czas dwa razy w tygodniu o 6 lub 7 rano, na łonie natury, w miejscu gdzie zawracają gawrony słyszałem regularnie: "Traki! trzymaj garde! Traki nie opuszczaj! Traki czemu leżesz!? Traki wstawiaj! Co tu dużo mówić. Podstawy boksu... Miałem krew, siniaki na czole, a teraz mam krzywy nos. Ale dzięki temu, jako White Bamboo Kluska zrozumiałem ocb. Los i kontuzja nosa sprawiły, że nie mogliśmy dalej ćwiczyć. Jednak ja nie zrażony drobnymi urazami powróciłem ponownie, znowu po namowie kolegi tym razem do kameralnej sekcji jiu jistsu. Sympatycznie, higienicznie, bezpiecznie i tak dalej. Koledze się znudziło, ja zostałem, ale w sumie też mi się znudziło... Tego typu sporty nie doceniają faktu, że w XXI potencjalny przeciwnik mógł coś trenować. Przy większości swoich akcji obrnonno-zaczepnych symulacje przewidują tylko jeden/dwa ruchy przeciwnika i są bardzo statyczne. Poza tym ja nie szukałem sportu dzięki któremu będe się bronił tylko ja chcieć się BIĆ. Po chwili przerwy, przemyśleniu tego i tamtego trochę nie chętnie, ze względu na panującą modę poszedłem na sekcje bjj. Nie rozumiałem tego i dalej nie rozumiem, za stary już jestem i mam jakieś dziwne nawyki. Ale fakt jest taki, że bjj to mistrzostwo i masakra. Treningi ogólnorozwojowe plus technika która miażdży system. Akurat trafiłem na ostatnie 2 miesiące trwania treningów przed wakacjami. A po wakacjach... A po wakacjach w ramach tego samego klubu - Grappling Kraków przeszedłem do sekcji początkującej MMA. I to jest to... Jest hard core. Jest krew. Jest pot. Są łzy. Jest adrenalina. Jest rap. Podstawy boksu do których dokładamy nogi, ale bez akrobacji, czyli zwykłe ale efektywne low kicki plus obalenia, no a później stabilizacja i submission. Patrząc przez pryzmat sekcji to zarówno moja kondycja jak i technika są turbo słabe, ale bardzo dobrze opracowałem przyjmowanie lewych prostych na czoło (chamy mają łatwiej bo celują w kropka), czym poprzez zaskoczenie przeciwnika WTF? toruje sobie drogę do jego szczęki. Szczerze polecam każdemu, któremu znudziło się smęcenie przy piwie w klubie i opowiadanie o tym jak człowiekowi ciężko.

poniedziałek, 23 listopada 2009

K O N T R W Y W I A D

Nasz człowiek udający szczęśliwego partnera równie szczęśliwej partnerki wykonał misję specjalną i zrobił takie zdjęcie:



Fotka, jak fotka. Dwa śmigłowce i grupka ludzi, a wszystko to na terenie obiektu elektrowni wodnej... I tutaj wybitny umysł analityczny zaczyna kombinować i dochodzić do zaskakujących wniosków. Co robią 2 śmigłowce na tamie? Czy służą do inspekcji obiektu? Sieci energetycznej? Być może. Mają cywilne numery boczne, ale po sprawdzeniu tutaj okazało się, że nie występują w rejestrze statków powietrznych. A jako, że to leciwe Mi-2 jest to bardzo zastanawiające. Do tego widać, że nie są wyposażone w żadne dodatkowe systemy obserwacyjne tego typu. I jako nieprzeciętny mózg doszedłem do spiskowej teorii dziejów, że to maszyny należące do ABW, zarejestrowane w prywatnej firmie, która jest przykrywką (stąd cywilne numery), a ta zbieranina ludzi, to agenci, którzy robią wizję lokalna obiektu. Podejrzewam, że agencja odpowiada za ochronę tego typu instalacji i ci ludzie zapoznają się z obiektem. Co prawda zmyliły mnie trochę te manewry, ale tam bawili, się raczej w ratowników, a nie komandosów odbijających obiekt z rąk ludzi lasu. Coś a la ta akcja (cytuje za grom.pl) :
"Ostatnim zadaniem, o którym chciałem w tym poście napisać, było zdobycie przez Polaków tamy i elektrowni wodnej Mukarain, 100 km od Bagdadu. Wywiad twierdził, że w wyniku wysadzenia zapory, woda zaleje tysiące km kwadratowych, miasto Bakuba a nawet część Bagdadu. W ten sposób przecięte zostałyby najważniejsze szlaki komunikacyjne biegnące z południa na północ Iraku. Nie muszę dodawać, że uniemożliwiłoby to, a przynajmniej okropnie utrudniło ofensywę Sprzymierzonych na północ.
Operacja była trzymana w ścisłej tajemnicy. Wespół z komandosami SEALS, GROMowcy zostali przetransportowani trzema helikopterami MH-53J Pave Low z bazy w Kuwejcie. Z analizy zdjęć satelitarnych i raportów wywiadu wynikało , że najlepszym sposobem na uchwycenia prawdopodobnie zaminowanej zapory będzie desant na linach. Dopiero na miejscu okazało się, że komandosi desantują się na betonową powierzchnię w wyniku czego jeden Polak złamał nogę. Niewiele brakował by kilku komandosów spadło z tamy, walcząc z potężnymi podmuchami powietrza wywoływanymi przez wirniki helikopterów. Opanowanie zapory zajęło kilkanaście minut. Obsługa i ochrona nie stawiała zdecydowanego oporu. Po przeszukaniu okazało się, że tama nie była zaminowana. Polacy bronili obiektu najbliższe 6 dni. "

No i grupka ta przygotowuje się do ćwiczeń i tak dalej. W każdym bądź razie jak coś to mamy ich na zdjęciach.
Tak więc co Wy o tej dziwnej sytuacji sądzicie? Czy uda nam się uratować świat? Czy naszym agentom uda się przeniknąć w struktury wroga i wyjebać go bez mydła? Czy współczesna medycyna jest w stanie mi pomóc?

środa, 18 listopada 2009

Zdjęcia z Rzeszowa

Pod tym linkiem, na portalu imprezowego Rzeszowa znajdziesz więcej fotek z sobotniej imprezy. A poniżej dwa moje strzały plus zbiorowa fotka aktorów, którzy "zaliczają" sceny w niemieckich filmach.







Drogi czytelniku, zwróć także uwagę na niezwykle eleganckie wdzianko, nówki nie śmigane polówki, dzięki którym wjeżdżasz na gotowe.

poniedziałek, 16 listopada 2009

gdy...

Gdy chcesz wrócić do początku. Gdy czujesz, że to jest ten stan sprzed kilku milionów lat. Gdy czujesz, że masz moc, że Twoje miejsce jest wyżej, ale akurat nie ma drzew...





Ostrzegam przed imprezami w Rzeszowie. Jest rap. Jest wódka. Będzie kac. Jak będą fotki z imprezy to wrzucę, na razie dwa ucięcia z pociągowego afterparty "monkey style".

piątek, 13 listopada 2009

Będzie Piekło Bejbe...



Ten jakże wymowny zwrot to podtytuł jutrzejszej imprezy w rzeszowskim klubie Metro. Hasło to jest także integralną częścią serii artystycznych inaczej wlepek, których nie możemy tutaj zaprezentować, gdyż wśród naszych czytelniczek są Ania i Kasia (obie po 16 lat) i mogłyby się w najlepszym wypadku troszeczkę speszyć i spłoszyć, a w najgorszym pokazać to tacie, który w głębi ducha zajawiłby się okrutnie, ale dając córce przykład moralnej i odpowiedzialnej postawy mógłby donieść na policje, że pornografia i takie tam. Ale spokojna głowa, zarówno Ania jak i Kasia są na dobrej drodze, poznają możliwości swoich ciał i jeszcze dwa/ trzy lata i poczują na karku ciężki, przepity oddech melanż towarzysza dja, który przebył z nim kilkadziesiąt kilometrów, aby kolejnej zdecydowanej na rap wypowiedzieć magiczne hasło-klucz: Będzie Piekło Bejbe...

poniedziałek, 9 listopada 2009

Komentarz do promocji IDA

Od kilku lat zastanawia mnie proporcja kasy włożonej w promocje turnieju do frekwencji podczas samej imprezy. Chyba jest tak, że promujemy imprezę której tak na prawdę promować nie trzeba, ponieważ, ci którzy mają się pojawić i tak się pojawią, bo to zapaleńcy, a reszta świata ma wyłożone na turntablistyczne popisy. Klipy, poligrafia drukowana w tysiącach, spoty radiowe, strony internetowe i tak dalej i co? I pińcet osób na sali. Podejrzewam, że na 1 osobę kupującą bilet przypada kilkanaście złotych włożonych w reklamę mistrzostw. Tak więc skoro cena biletu jest tak wysoka, bo lwia część musi pokryć koszta promocji, to może lepiej odpuścić rozmach i fullkolor, obniżyć cenę i tym ruchem przyciągnąć więcej osób, skłonnych wydać np. 15 a nie 30 zł za bilet? Brzmi prosto, ale podejrzewam, że to nie przejdzie ze względu na trampka pojawiającego się w końcówce klipu, który zapewne wypełniony jest talarami.
Dawniej magnesem, który miał zapewnić frekwencję, a co za tym idzie finansować wydarzenie były koncerty zespołów rapowych repreentujących uliczny tok działania. Było to zderzenie kilku światów, które ni jak nie budowało klimatu na imprezach i czasami wręcz odstraszało tych dla których ta impreza miała być organizowana. W tym roku widzimy ukłon w stronę jizzy, fizzy, szmizzy, trendy nurtów muzycznych. O wiele bliższych subkulturowo i muzycznie działaniom topowych turntablistów co należy uznać za ruch w dobrym kierunku.
Szkoda, że taka akcja promocyjna służy tylko jednodniowej imprezie i okazjonalnym wydarzeniom podczas których występują dje/ producenci z tunrtablismmem nie mający nic wspólnego. Mi podczas pracy w IDA, nie udało się uruchomić całorocznej machiny przypominającej o IDA w postaci kolekcji gadżetów gramofonowych, ubrań, wydawnictw i tak dalej i wielka szkoda, że dalej nikt o tym nie myśli.

MŚ DJÓW IDA 2009 klip

poniedziałek, 26 października 2009

Szpulowy skrecz

W Mam Talent wystąpił pół człowiek pół skrecz i robił czufu czufu na magnetofonie szpulowym. Podobno ma wyjebane na serato, że nie zrobili interfejsu pod takie taśmy.

środa, 21 października 2009

Gruber - Posłuchaj - Majstersztyk mixcd

Do utworu Grubera pochodzącego z mojego mixcd "Majstersztyk" został nakręcony pierwszy teledysk promocyjny. Chuj, że ukazuje dwa, albo nawet trzy lata po wyjściu mixtejpu. Ja jestem zadowolony, bo widać te pińcet grubych bańiek euro wsadzone w taśme filmową i inne takie bajery.

piątek, 16 października 2009

In Blanco / Electric Cafe



Promocyjny post imprezowy. W piątek zagram na imprezie urodzinowej klubu In Blanco w Krakowie. Nie wiem skąd się tam wziąłem, ale będzie mniej wygrzańców a więcej fiki miki cziki joł szejki szejki. A jutro tj. w sobotę zagram dyskotekę w Jaworznie w Electric Cafe, tam raczej będzie funky monkey i inne takie piosenki oparte na bicie z "żywej" perkursji.

Przygotowując grunt pod weekendowe imprezy oraz wkrótce czekające mnie wyjazdy, pozwolę sobie zapodać turbokonkurs. Idąc śladem ostatniego poradnika dja-alkomusa wymyśliłem taki kłiz... :
- Jaki to szalony dj, wyszedł z pewnego krakowskiego klubu z 2 caseami winyli i rano obudził się elegancko w domu, ale bez płyt?
- Jaki to szalony dj zgubił w Lublinie w taksówce MPC i mikser?
- Jaki to szalony dj zgubił na funkowej imprezie swojego maca, tzn. w momencie gdy uznał, że już jest ok, zostawił wszystko podłączone i wyszedł sobie z klubu...
- Jaki to szalony dj zasnął za konsoletą podczas imprezy pewnego napoju energetycznego ? (chyba nawet 2 ich tam było)

To w sumie najlepsze historie zagubionych w czasoprzestrzeni winylograjków. Z pikantniejszych historii, to jest jeszcze sprawa pewego mc, który rano, po koncercie obudził się z kondomem w dupie, ale to innym razem...

wtorek, 13 października 2009

Dj Decks i diss

Duża część hiphopowej Polski żyje konfliktem między Peją a Tede. Zaczeło się w Zielonej Górze, póżniej był wpis na Facebooku, a następnie freestyle w Fonobarze. Raperzy ponagrywali swoje dissy przeplatane wokalami z Misia no i jest afera. Dj Decks także się zaangażował i nagrał filmik ze swoim "old skulowym" jugglingiem. Tysiąc pińcet lat temu dzwoniłem m.in. do Decka i robiliśmy battle przez telefon, to były czasy kiedy nikt nie miał pojęcia co to Rarka Plusa czy inne 36,6 była tylko Tpsa i wkurwiające rachunki, ale była zajawka.

środa, 7 października 2009

1999 Prosto

Tutaj ściągniesz nowe zjawisko na rapowo/lifestajlowej scenie. Magazyn 1999 od Prosto porusza różne aspekty życia osób związanych z muzyką mającą wiele wspólnego z rapem. Mnie zainteresował wywiad z Deszczu Strugi, ale w sumie nie za wiele się dowiedziałem co u niego słychać. Mimo to polecam lekturę.

niedziela, 4 października 2009

Gzyms

Poradnik dj'a który grając impreze uskutecznia melanż:

- I tak coś zgubisz, zostawisz, złamiesz więc nie ma co się spinać.
- Jak będziesz pił piwo, to będziesz musiał kombinować jak wyrwać się zza decków i pognać do ubikacji. Więc od razu pił małe, a konkretne ilości. Później jak się delikatnie zeszmacisz wodką nie będzie dla Ciebie miało znaczenia gdzie lejesz, więc możesz powrócić do piwek.
- Jeżeli grasz z 7'' płyt to staraj się z nich grać jak najwcześniej. Po pierwsze obsługa ich jest bardziej skomplikowana, po drugie możesz w ferworze walki z grawitacją zapomnieć schować kółka lub samych płyt.
- Korzystaj ze słuchawek kolegi,swocih nawet nie wyciągaj.
- Tak samo zrób z igłami
- Pamiętaj, że pijany dj jeżeli płaci za swój alkohol to interes dla klubu i nie ma co się słabą prezencją przejmować
- Niektórzy dj'e lubią wyciągać płyty z case, aby mieć więcej przestrzeni w wyszukiwaniu utworów. Ty nie możesz tak robić.
- Pamiętaj, że na wyjazdach liczy się podwójnie, więc jak obudzisz się gdzieś w Polsce z kondomem w dupie to w rankingu oznacza, że kosior.


I kilka słów autopochwały. Wczoraj zagrałem zajebisty set w Ministerstwie. Przeplach odpowiednio przygotował grunt, ja poniesiony rekacjami publiczności postarałem się i siadło na prawdę bardzo dobrze.

Jesteśmy także zaskoczeni pozytywnym odbiorem naszych vlepek "Będzie piekło.." oraz utworu "Gdzie jest Zbyszek". Trwają pracę na drugą serią tych jakże miłych dla oka naklejek. Vlepki rozdajemy zainteresowanym na imprezach, tak więc podbijajcie. Szukamy także ludzi, którzy są w stanie pomóc nam przy teledysku do Zbyszka. Zainteresowanym prosimy o kontakt

niedziela, 27 września 2009

Grota Nestle

Jakby ktoś gdzieś to widział wydane na winylu, to ja jedną kopie poprosze...



Wczoraj także odbyły się Mistrzostwa Polski DJów IDA 2009. Oprócz wyników, które kopiuje z innej strony nic więcej nie napiszę. Nie dlatego, że np. nic nie pamiętam. Tam po prostu trzeba było być.

Kategoria Show:
1. DJ Falcon (Szczecin)
2. DJ Tkaczu (Warszawa)

Kategoria Technical:
1. DJ Falcon (Szczecin)
2. DJ Tkaczu (Warszawa)

piątek, 18 września 2009

Traktor Scratch Demo

Mimo, że nie używam ani Serato ani FS ani Traktora czy innych takich wynalazków, co jakiś czas, w miarę regularnie dostaje zapytania co lepsze. Tak więc, aby potencjalnym użytkownikom jeszcze bardziej pogmatwać proces decyzji umieszczam filmiki z Traktorem w akcji.

Na pierwszy ogień idzie Datflex, którego okazję mieliśmy poznać podczas zeszłorocznych Mistrzostw Świata IDA. Sympatyczna postać o zdrowym podejściu prezentuje minisecik z Traktorem w roli głównej. Filmik to bardziej teledysk. Fajnie zmontowany.



Kolejny demonstrator to Shiftee. Mniej wizualnych efektów, natomiast więcej techniki i patentów.

czwartek, 17 września 2009

Nowe woski

Najlepszy moment dnia to chwila gdy odbieram paczkę z nowymi winylami. Dostawa świeżych bitów zawsze motywuje i sprawia, że powstają nowe układy, zgrania, blendy. Każdą płytę, każdy bit trzeba sprawdzić. Jak się zaczyna, czy od razu go grać, czy np. po 1 breakdownie, za jakimi innymi utworami to zgrywać i w jakiej kolejności. No i ważne jest miejsce w casie, jeżeli jest to singiel to w sumie prosta sprawa, dostanie miejsce dobrane według klucza tempo + stylistyka. Natomiast jeżeli jest to EP lub LP to pojawia się problem gdzie tą płytę wsadzić. Jeżeli na płycie jest kilka dobrych numerów do grania to są duże szanse, że o którymś zapomnę, ze względu na to, że winyl znajduję się w takim miejscu w torbie, że będzie kojarzony w innym numerem.
A najgorszy moment dnia to chwila po rozpakowaniu przesyłki i zdaniu sobie sprawy z tego, że w sklepie się pomylili i dostałeś nie te winyle. Zbliża się weekend, imprezy, a Ty nie masz świeżego wosku... Życie..

A ty jak układasz swoje winyle w caseach? Nie układasz bo pewnie grasz z Serato. Ale tu też pojawia się grubsza rozkminka. Czy utwory w katalogu np. hiphop masz tak, że razem jest utwór, instrumental, i a capella. Czy tych dwóch ostaniach trzeba szukać w katalogach "bity", "wokale"?
A jak z albumami są w jednym katalogu, czy każdy utwór w katalogu, który odpowiada stylistyce piosenki?

niedziela, 13 września 2009

Połykaj.pl



Ze smutkiem muszę wszystkim oznajmić, że są lepszejsi od nas... Tak są...
Polykaj.pl są hitem, wszystko ładnie wyjaśnione, co i jak, dlaczego, w którą stronę i tak dalej. Nie ma lipy. Konkretnie.

sobota, 12 września 2009

Sobota = Kielce



Jak możecie zauważyć na plakacie oprócz tego, że jest napisane, że dzisiaj figle na śmigle odbędą się w Kielcach, w klubie Chillout, są także wymienione nazwy gatunków muzycznych które będę grał. Z jednej strony, dla mnie jako winylowego dja, nie jest łatwo to wszystko poukładać, gdyż mam tylko 2 casey i muszę bardzo rozsądnie dysponować płytami. Z drugiej strony dla publiczności to dobrze, że nie mam Serato, a tylko dwa casey, gdyż wtedy lista stylistyk muzycznych byłaby o wiele większa i nie każdy mógłby przełknąć moje pomysły.

Nie pamiętam czy o tym pisałem, ale powinni spece wymyślić coś takiego aby gramofony, mikser, Serato łączyły się bluetoothem, a imprezowicz po wysłaniu smsa na płatny numer mógłby ładować na swoją komórkę set grany przez dja (wersje master). A dla dużych dyskotek proponuję rozwiązanie tego typu, żeby na bramce zamontować urządzenie które monitoruje i-pody i playlisty w telefonach i na podstawie tego ustawia djowi playliste lubianych przez imprezowiczów utworów.

Update!!!

Admirał Dmc udowadnia, że hip hop nie umarł!
Hip Hop is dead?

wtorek, 8 września 2009

Flirt wykonawcy z publicznością

Wykonawca będący na scenie jest skazany na łaskę publiczności, każdy gest który zrobi, każde słowo które wypowie może być odebrane na wiele różnych sposobów. W pamięci mam dwie sytuacje, kiedy wykonawca zagaił do tłumu, a tłum nie do końca zrozumiał intencję. Nie są to może super mądre wypowiedzi, ale zważywszy na sytuację wkomponowały się znakomicie.

1) Klub Punkt, kilka lat temu, Dj który czuje X:
- Kac****ki ma małego chuja!

Wykrzyczana riposta imprezowiczki:
- A będzie Cie ruchał?

2) Festiwal na terenie kopalni, kilkanaście dni temu, Mc Brzytwa mówi coś o prokreacji o robieniu dzieci, o tym żeby się kochać i tak dalej i wypowiada takie słowa:
- Czy jest tu bank spermy?

Ktoś z tłumu odkrzyczał
- A co? Pić Ci się chce?

sobota, 5 września 2009

Go Ahead vs Poison Gropper - Live Blend

Po szesnastu latach spędzonych na mołdawskich stepach, gdzie w samotności opracowywałem każdą sekundę tego blendu, postanowiłem opublikować swoją pracę.

go ahead vs poison goropper - live blend by trakmajster

wtorek, 1 września 2009

REEBOK PUMP IDA POLAND 09

REEBOK PUMP IDA POLAND 09
Sobota 26 września Kraków
Klub „In Blanco“ ul. Jagielońska 6
Zawody o tytuł Mistrza Polski International Dj Association
20.00 – 22.00 Pojedynki w kategoriach „technical“ i „show“
22.00 „TURNTABLE MASSIVE AFTERPARTY“
zagrają:
DJ NETIK (FR) Mistrz Świata DMC 2006
ROB BANKZ (GER) Mistrz Świata IDA 2008
AKD & KOLJETICUT (GER) Drużynowi Mistrzowie Świata IDA 2008
ZEPPY ZEP (POL) Producent IDA 2009 PROMO TRACK
Special Guest: Mc ILLAMAN (UK)
Bilety: sklep KOKOSZP ul. Floriańska 16
Info :
www.idapoland.org
www.myspace.com/idaworld

Sponsorzy: REEBOK, STANTON, VESTAX, RANE
Patroni medialni: 4 FUN TV, ESKA, ONET, HIRO, AKTIVIST, MYSPACE
Organizatorzy: IDA, Zooteka, Zeppy Zep

informacja przesłana przez Zooteke

sobota, 29 sierpnia 2009



Tutaj połkniesz mix Kid Fresha w wersji: "krakowski Rentgen kilka ładnych lat temu, godzina 3-4 w nocy, ludzie wężę o przekręconych oczach tańczący w hipnotycznej ekstazie do drumów granych przez Mk Fevera".
A tutaj strona projektu Kongkretebass poświęcona temu mixowi.

czwartek, 27 sierpnia 2009

czwartek, 13 sierpnia 2009

Gówno

Po seksualnych historyjkach, rasistowskich żarcikach i pisaniu prawdy o miejscu kobiet wśród ludzi nadszedł czas na temat, czasami rzekę, czyli gówno. Natchniony wydarzeniami z poprzedniej nocy zapragnąłem podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat srakulca. Ogólnie niedyspozycyjność jelitową podzieliłbym na kilka rodzajów:
- zeżarłeś jakieś świństwo i męczy
- atak kac kupy
- grypę żołądkow

Tej ostatniej nigdy nie miałem, a moja metoda na pokonanie zemsty kiszek 8 to albo poddać się i przeczekać, albo wyjść na przeciw i wypić np. kefir. 15 minut później wszystko się wyjaśnia, całe życie przelatuje przed oczami i człowiek czuje się lekki jak nigdy.Jest też coś co się nazywa piekąca dupa 9 i to jest wtedy jak się zje pikantny kubełek Classic... I tak patrząc na ten problem przez pryzmat ciężkiego życia dja to przy wyjazdach dłuższych niż 10 godzin staram się raczej nic nie jeść. Widmo obsranego kibla w pociągu, lub przybrązowałej muszli w dworcowej toalecie działa i wole głodować. Tutaj muszę wspomnieć o niesamowitym uczuciu. Jedziesz gdzieś ileś tam godzin i z każdą kolejną krecik coraz bardziej napiera i chce zobaczyć co na świecie słychać. Lądujesz w klubie, za godzine start imprezy i okazuje się, że klub jest po remoncie, funkiel nówka nie śmigana. I wtedy pojawia się mina ulgi i błogiego spokoju. No chyba, że trafisz na taki wynalazek jak stary Mega Club w Katowicach, gdzie wychodek z Transpoting to przy nim luksus. Przy organizacji IDA kilka razy zdażało nam się, że aby skontaktować się z jakimś djem trzeba było szukać go po toaletach, bo chłopaczyna nerwowo nie wytrzymywał napięcia przed startem. A wczoraj.... A wczoraj to miałem się wybrać na koncert Mako Boko, ale zostałem zaatakowany przez grypę żołądkową. Stan w którym szczasz dupą i żygasz nosem jest jedyny w swoim rodzaju i ogólnie brudne południe. Jest przejebane. Zastanawiasz się, czy najpierw poleci dołem, czy górą po czym dochodzisz do wniosku, że REMIX i leci dołem i górą. Siedząc na muszli żygasz do umywalki dławiąc się wymiocinami. Kosior. I tak przez godzinę. Normalnie dochodzi do przewlekłego samogwałtu dupska. Kiedyś podobną historię zaliczył znajomy dj, który pierwsze pół godziny imprezy w Ministerstwie zaliczył pocąc się i modląc w klubowej ubikacji. Tak więc uważajcie drodzy czytelnicy, bo Turbo Srakulec może zaatakować w każdej chwili.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Mr Krime "Krime Story vol 2"

Krime Story vol 2 (mix cd) promo from bronislaw skrecz on Vimeo.



Powyżej małe promo wideło. Ja płyte już mam i cały czas zastanawiam się jak On to wszystko powymyślał, a później jak to zrobił. Dużo patentów z chyba cue-pointami, za pomocą ktorych utwory nabierają nowych kształów. Ciężko traktować tą produkcję jako taki klasyczny mix-tejp to już jest wyższy level szalonych pięści węża. Ale, żeby nie było za słodko to ciężko się mi tego słucha, gdy za oknem pińcet stopni w cieniu. Muzyka na płycie jest spokojna, nastrojowa, romantyczna? Można by napisać, że jest jak roztopiona żarem jej ciała czekolada, która spływa po dekolcie ku jędrym piersiom, aby zaraz otoczyć ciepłym uściskiem sutki...

No a wracając do rzeczywistości to jeżeli jesteś zainteresowany lub zainteresowana, ale pewnie dziewczyny nie czytają tego bloga, a jak czytają to znaczy, że nie mają nic przeciwko aby traktować je przedmiotowo i nie przejmować się ich uczuciami, to jak chcesz kupić miksa to pisz na krimestory@gmail.com (25 PLN + 7 PLN przesyłka).

środa, 5 sierpnia 2009

Radio Euro i takie tam...

Po pierwsze, Radio Euro zmierza w dobrym kierunku. Zmienić nazwę i wywalić świadomych swojej europejskiej tożsamości studentów którzy na siłę szukają problemów, są zajebiści, rozwijają się i tak dalej i będzie mistrz.

Po drugie, coraz więcej znajomych i nieznajomych mówi o tym radiu. Coraz częściej słyszę tą rozgłośnie w sklepach i innych instytucjach więc społeczeństwo chyba docenia to, że ktoś postawił na niezależną muzykę, a nie na 100 utworów wybranych na podstawie ankiet z Multikina.

Po trzecie abonament to głupota i powinni dać sobie z tym spokój.

Po czwarte powinni wprowadzić do np. Radia Euro bloki reklamowe, nie tak inwazyjne jak w eremefach, ale pozwalające na dywersyfikacje źródła dudków.

Po piąte pieniądze publiczne powinny być przekazywane takim instytucją jak TVP czy PR na konkretne zadania/ audycje, bo coś się mnie wydaję. że obie te firmy to klasyczne molochy, gdzie jest tysiąc pińcet mord do wykarmienia, stanowiska się dublują i wszystkim jest ciepło. Kurwa, za ciepło, mają robić w temperaturze pokojowej.

Po szóste radio publiczne ma misje i tak dalej, ale w zdobywaniu publicznej kasy powinna być konkurencja. Np. w takim Onecie, chociaż tam w większości to chyba ciężkie alkomusy pracują i nic takiego nie wymyślą... no to jednak wpadają na pomysł jakiejś artystycznej akcji. No kuźwa multimedialne, interaktywne w stereo i mp3 koncerty tria muzycznego obój, altówka i bębenek. Grają barokową muzykę przełomu wieków z doliny Dunajca. I są robione felietony, wywiady, video relacje i taki Onecik powinien mieć równe szanse jak np. Trójka która emituje audycje o kimś tak zwane reportaże radiowe.

Po siódme i tak w domu słucham BBC 1xtra i innych wynalazków, a do auta na spokojne pokonywanie korków lepsze jest Chilli Zet, no chyba, że akurat Duże Pe przestanie gadać i zapoda jakąś zajefajną nutę.

Po ósme najlepsza audycje w jakimkolwiek polskim radiu to było Technikum Mechanizacji Muzyki w Rmf Fm, w niedziele od 24 do 6 rano z 10 lat temu, chyba gdzieś wtedy co Wojewódzki miał program rano na Polsacie i czasami np. K44 zapraszał. W TMM grywał Mk Fever, Krime i DMC i na tamte czasy to muzyka, która grali wypierdalała ze Sofixów na co najmniej 4 piętro. Brałem czynny udział w konkursach i wygrywałem takie kosiorki jak kasety Cold Cat. Późniejsze audycje w RH, Radiostacji to nie było już to, była zajawka, bo tam gdzie mieszkałem to fale nie dopełzały i trzeba było kombinować przegrywane kaseciaki, ale wtedy to już człowiek był na wyższym poziomie madafaka i tylko się tak trochę jarał.

Po dziewiąte to w Sobote z Przeplachem będziemy na 3 gramofony w krakowskim Miniesterstwie cziki cziki i skreczy skreczy robić. Zapraszamy

Po dziesiąte to IDA mają być rozgrywane w clubo/knajpie, który ma powstać przy sztucznej plaży w KRK nad wisłą, ale, że tam są jakieś opóźnienia to nic jeszcze konkretnego nie wiadomo. Ja swoją rolę ze względu na dobro tej imprezy ograniczam do minimum, a najchętniej to przyjechałbym jako widz, nie angażując się. Jak lubicie ubierać się w organizacje eventów, znacie się na sprzęcie to daj/cie znać. W teamie jest jeszcze Noriz i on będzie głównym bossem. Joł.

I na koniec:



Pudzianowski będzie walczył na KSW w grudniu po południu, jak pokona Nejmana to dwa lata przed euro zmierzy sie z Szakiem.

sobota, 25 lipca 2009

Lato, ach to lato... / Woody "It's Alive"

W cieniu 40 stopni, to powychodziły orki, foczki i morsy przysmażyć się. W nawiązaniu do tego posta kolejny z serii dokument-anal-nej. Trafiło na pielgrzymów odpoczywających po imprezie w Częstochowie, gdy to premiere miała pewna nowa telefonia komórkowa. Po zakończeniu szopki z udziałem Jarka słuchacze pewnego radia postanowili naładować Słońcem akumulatory.













I wracając do spełnienia naszej misji. Poniżej prezentujemy link do mixu Dja Woodego "It's Alive". 20 minut najlepszych rapów.

niedziela, 19 lipca 2009

Kontroler nr 1 - Teeko

Może są lepsze filmy, może ktoś inny lepiej gra, ale mi się te dwa podobają. Ja to widze tak, że gdy znowu (a mam nadzieje, że tak się stanie) w krakowskim Piec Arcie Krime i spółka będą grać to zamiast pobrzękiwiać sobie na syntetatorze, pojawi się z Controlerem i zagra to samo, ale w turntablistyczny sposób.



sobota, 18 lipca 2009

Magazyn Hip Hop nr 61



Ukazał się nowy numer Magazynu Hip Hop. W numerze zamieścili także wywiad ze mną. Cztery strony rozprawki o tamtym i o tym. Jak nie ma Cie dość moich pomysłów, uwag i komentarzy to zapraszam do lektury. Dostałem dobre pytania i patrząc przez ich pryzmat to jeden z najlepszych wywiadów jakie mogłem udzielić. Pismo na pewno do kupienia w Empikach.

poniedziałek, 13 lipca 2009

Idzie... IDA

News jest taki, że Mistrzostwa Polski Djów IDA 2009 odbędą się w weekend 25-26 września. Czy to będzie piątek, czy sobota jeszcze nikt nie wie. Być może koncert wykona w prime timie Maniak:

środa, 8 lipca 2009

IDA 2009 cdn...

Cały czas czekam na info z Zooteki dotyczące terminu Mistrzostw Polski IDA 2009. Wiem na razie tylko tyle, że będzie to Kraków i na miejsce imprezy został wybrany klub który powstanie przy sztucznej plaży i basenie na Wiśle. Impreza ma mieć charakter chilloutowej posiadówki z plażowymi drinkami i ciepłym klimatem.

A teraz otwarta sprawa. Mamy czas na dyskusję i ja mam bezpośrednio wpływ na regulamin. Tak więc jeżeli masz jakieś pomysły dot. kategorii, setów i tak dalej to pisz swoje uwagi w komentarzach. Jednym z pomysłów jest powrót kategorii scratching. Co Ty na to?

sobota, 4 lipca 2009

Krime Story 2

Najpierw oficjalne info:


Po kilku latach przerwy Mr Krime powraca z kolejnym mixem, "Krime Story vol 2" będącym kontynuacją "Krime Story" z roku 2005. Kto słyszał pierwszą część mniej więcej wie czego można się spodziewać. Jazz funk, soul, jazz, rare grooves, nawiązania do złotej ery hip hopu, okraszone niebanalnymi skillsami wielokrotnego triumfatora przeróżnych djskich zmagań to to czego można spodziewać się po tym mixie. W trackliscie znajdziemy nazwiska m.in takich artystów jak Herbie Hancock, Donald Byrd, Freddie Hubbard, Don Blackman, Roy Ayers, The Isley Brothers, Ramsey Lewis i wielu innych mistrzów.
Płytka fizycznie dostępna będzie w drugiej połowie lipca, dokładniejsze info wkrótce, w tej chwili można zamawiać preordery, w tej sprawie proszę pisać na krimestory@gmail.com
Płytka będzie wydana w kolorowym digipacku. Ilośc egzemplarzy bardzo ograniczona, pierwsze 200 ręcznie numerowane z małym bonusikiem!

I mój bogaty komentarz:
Zajebiście!

A z innej beczki, ostatnio odwiedziłem mypejs Eproma i znalazłem BRUK MEGA MIX vol 1 . Po pierwsze to miło zaskoczył doborem repertuaru. Jest nowocześnie i elektornicznie. Połamane bity i skrecze. Nie ma tylko pieniędzy za las.

niedziela, 28 czerwca 2009

Koniec skrecz.com

Wiecie lub nie, ja się zorientowałem dzisiaj, tak o zakończeniu działalności skrecz.com pisze Daniel:
"Czas pożegnać się z skrecz.com. Przez ponad sześć ostatnich lat włożyłem mnóstwo pracy w cały projekt, jednak w chwili obecnej nie mam już czasu i siły na kontynuację tematu. W każdym razie jeszcze raz dziękuję wszystkim za kilka lat świetnej zabawy! Zdjęcie na górze pochodzi z pierwszej polskiej edycji ITF (obecnie IDA), która odbyły się w 2003 roku w Krakowie. Do półfinałów doszedłem po walkach z Mental Cut’em, którego poznałem właśnie na tej imprezie i który w latach ‘05 - ‘08 współtworzył ze mną skrecz.com."

piątek, 26 czerwca 2009

Jakub Dymek / "EH!Marine" - April Mix

Zacznę od tego, że już mnie denerwują nastomisnutowe promomiksy zawierające te same utwory i nic nie wnoszące oprócz np. jednej premiery. Regularnie co jakiś czas otrzymuje informacje z prośbą o wrzucenie info na stronę. Od jakiegoś czasu nie wrzucam. Zmiksowanie tylko kilku utworów i ostre promowanie tego uważam za pójście na łatwiznę. W tym przypadku miałem postąpić podobnie, ale jak autor zapewnia, te dziesięć minut dubstepów to zapowiedz czegoś większego, że w pewien sposób ingerował w tracki i nie stronił od używania efektów. Poza tym biorąc pod uwagę, że autor jest z Wrocławia to nawet mi się podoba. Tak więc poniżej link.

Jakub Dymek / "EH!Marine" APRIL MIX - 10:00

Dobra, a teraz niech jakiś sprytny internetowiec powie mi, czemu tracklisty wrzuca się do komentarzy? Chodzi o jakieś prawa autorskie? O to, żeby strony nie zablokowali? O to, że Teletubiś pedał?

1. Bierzcie przykład z Daniela Drumza. Jak dla mnie to jest nr. 1 jeżeli chodzi o współprace na linii Dj - słuchacz. To co wyrabia pod względem sprzedaży swojego ostatniego mixu jest mistrzostwem. Fakt, że jakby wrzucił to za darmo do sieci, to miałby ileś tam tysięcy ściągnięć. Ale... Ale, że jest to fachowo wydane, powoduje że u tych kilkuset słuchaczy ma coraz większy szacunek i poważanie, a w sieci i tak pewnie jest...

2. Już najwyższy czas, żeby polski raper docenił dubstep i na podwójnym tempie przyłożył konkretne wersy w formie hitu z teledyskiem. Chociaż może lepiej dla tych bitów, żeby polscy raperzy ich nie doceniali...

środa, 24 czerwca 2009

A takie tam....

1. Karierę w showbiznesie djskim można podzielić na trzy etapy. Najpierw Ty pełen zapału dzwonisz, żeby grać, później to do Ciebie dzwonią żebyś grał, a na końcu znowu Ty, pełen jednak nie zapału, a rozgoryczenia dzwonisz znowu żeby gdzieś zagrać.

2. Albo masz dobre układy, albo siedzisz w domu. Tylko bardzo rozpoznawani dje non stop grają w nowych miejscach. 80% djów gra ponieważ już jest w dobrej komitywie z organizatorem/menadżerem.

3. Samo granie imprez na dłuższą metę nie wystarczy. Musisz produkować remixy, nagrywać mixtejpy, robić cuty albo np. startować w zawodach. Tylko taka aktywność pozwoli Twojej ksywce przetrwać trudniejsze czasy i pozwoli na zbudowanie swojej marki.

4. Budowanie swojej publiczności to jeden z kluczy do sukcesu. Najlepszą reklamą dla dja imprezowa grupa wsparcia, która napędza imprezę i bar.

Amen.

czwartek, 18 czerwca 2009

KOnkurs MyRecordCrate




My Record Crate ruszyli z konkursem w którym główną nagrodą będzie jeszcze gorąca 7’’, której autorem jest niezawodny Metro. Tym razem naszego polskiego producenta wspomogli Guilty Simpson oraz DJ Twister. Jeżeli chcecie zgarnąć ten winyl za darmo obserwujcie uważnie ich bloga – konkurs rusza już niebawem. Sponsorem nagrody jest sam wydawca!

Poza tym trochę się nawywracało, ale sztywno na plaży stałem zawsze.
Jutro zamieszcze info z datami i krotkim info o tegorocznym IDA. MP beda we Wrzesniu w Krakowie, a MS w Grudniu po południu.

czwartek, 4 czerwca 2009

Polityka

W związku z wyborami i tym, że non stop gdzieś jeżdżę samochodem i słucham sobie radia najszły mnie pewne myśli o naturze politycznej. Tak wiec w radiu nadaja wywiady, ogłoszenia i inne takie pogadanki dot. wyborów. I wkurza mnie to, że 5 lat po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej ciągle wszyscy kandydaci, których słuchałem traktują wybory jako skok na kasę.
Nikt z nich nie patrzy na Unie jako na organizm, w którym aby ktos mogl zyskac musi ktos stracić. Nie widza tego, albo nie maja jaj aby stwierdzić ze myślenie patriotyczne na zasadzie jak najwiecej dla nas, kosztem innych jest fatalnym rozwiązaniem. Kazdy z nich mówi o tym jaka dzięki nim Polska będzie wspaniała. A zapominają, ze odpowiadają za cala Unię w kontekście preżnie rozwijających się Indii, ogromnych Chin i USA. I wygramy z nimi rywalizacje nie jako silna Polska otoczona biednymi krajami. Wygramy ta rywalizacje tylko jako Unia, w której wszyscy maja równe szanse, a słabsi dostają wsparcie od mocniejszych.
I jeszcze tak ogólnie, to nie mieszałbym do dyskusji o Unii religii, dziedzictwa kulturowego. Mnóstwo czasu i energii politycy marnują na przepychanki czy np. do kolejnego traktatu który i tak nie zostanie przyjęty wpisać preambule o chrzescijanskich korzeniach Europy czy nie... UE powinna opierać się na rozwiązaniach gospodarczych i systemowych. Dziękuje

TeleTablism

Wyszukane w najdalszych zakamarkach szatańskiego interneta przez Noriza:

czwartek, 21 maja 2009

Przeplach!!!!!!!!

Czołowa postać naszego teamu. Wybitny wirutoz sztuk wszelakich. Już jutro świętować będzie swoje 18 urodziny. A dzisiaj w krakowskim Ministwestwie odbędzie się Oficjalne Święto Przepla-tańca. Co prawda nie ma Fatboy Slim, nie ma spotów na Vivie. Ale zaufajcie mi, będzie rap i to w tym wydaniu: "Będzie piekło bejbe...". Mamy już kolorowy plakat promujących i nie możemy publikować fotograficznych zaproszeń:



Liczę, że jak wróce do Krk, to będę słuchać zatrważających opowieści o tej imprezie. Wszystkich w imieniu MEA zapraszamy!

czwartek, 14 maja 2009

Szczyt

Szczytem próżności i buractwa jest przypominanie innym np. o swoim święcie czyli urodzinach... Na siłe zmuszanie kogoś do składania życzeń, kupowania prezentów budzi we mnie odrazę do takiego solenizanta.

Tak więc jutro tj. w piątek mam urodziny.


Taka jeszce jedna informacja. Z różnych powodów nie robimy w tym roku Rodec Scratch College. A szkoda, bo zgłaszają się zainteresowani...

piątek, 8 maja 2009

JuweANALia

To piękny okres kiedy żacy dają sobie na luz i z młodych, pięknych i może kiedyś bogatych stają się śmierdzącymi trolami. Wszystko bierze się z tego, że nie lubię braci studenckiej. Zarówno tych angażujących się w komitety, kółka i inne formy marnowania czasu i pieniędzy przez młodych aktywnych. Jak i tych, dla których studiowanie jest wiecznym grillowaniem między akademikami. Pożytek z tych palantów jest żaden. Kilka razy współpracowałem z młodymi magistrami marketingu, zarządzania i ogólnie full wypas i tacy ludzie nie mają pojęcia o biznesplanach, ofertach, o dyscyplinie. Są najgorsi. Owszem są tzw. kujony. Co wg. mnie jest pozytywnym określeniem i jeżeli jeszcze ma za sobą kilka praktyk to taki młodzieniec jest w miarę ogarniętym trybikiem. Który idealnie napędzi za marne grosze wielką machinę korporacji.

No ale wracamy do rzeczywistości. Po pierwsze jestem zazdrosny o to, że grają na tych imprezach dje, często tacy sobie, którzy dostają dobre stawki. Grają na dobrych warunkach. A ja nie gram. Czysta zawiść...
Po drugie na tych JuweAnaliach robią głupie, czasami śmieszne rzeczy a patent na to mamy tylko my jako M.E.A.
Po trzecie swoimi wybrykami paraliużują miasto i są powodem głupich korków.

Ale trzymając się tematu, czas poruszyć kwestię najważnieszją. Historii z JuweAnaliów! Otóż siedzą sobie dwie studentki na murku obok bloku. A murek jest przy ścianie. A na tej ścianie są okna łazienek i ubikacji. I one sobie myślą, że nikt ich nie usłyszy. Ale akurat kolega, który wynajmuje mieszkanie na parterze nadawał express wieczorny do Bałtyku i wszystko słyszał...
Wywarły na nim wrażenie elokwentych, w miarę poukładanych, o stabilnej sytuacji rodzinno-ekonomicznej. Raczej materiał na fajną żonę niż turbo czorta co jak połyka to nawet nie mrugnie. I ze wspomnień jednej z tych sympatycznych studentek wyszła nam piękna opowieść. Jak to rok temu, gdy była na pierwszym roku rozstała się ze swoim chłopakiem, którego zostawiła w małej miejscowości i chcąc wreszcie poznać wielkie miasto umówiła się na juwenaliowy koncert z charekternym chłopakiem, co go poznała kilka dni wcześniej i już byli na kręglach i na rzutkach też.
I tak piła te piwa i piła. Aż poczuła, że potrzebuje bliskości mężczyzny. Że chcę czuć ciepło drugiej osoby. Że chce się do kogoś przytulić... a może coś więcej?
No i było więcej....
Nie wiem czy znacie topografie Krakowa, ale między Błonami a siedliskiem szatana, czyli miasteczkiem AGH jest stadion rzeki i chaszcze, które zarosły m.in. dawny basen Cracovii. Tak więc wracając z koncertu w Żaczku, zaraz po tym jak minęli skałę (Jam jest opoka, czy jakoś tak) na Błonach weszli w te krzaczole i... I nie ma co się za bardzo rozpisywać. Ona już od godziny była tak pijana, że na nim wisiała, bo nie dała rady sama ustać. Tak więc oporu nie stawiała, a może nawet w tym stanie się jej to podobało? Tak więc koleżka zwietrzył okazję i zerżnął naszą studentkę w dupsztala w pięknych okolicznościach przyrody wśród chwastów i innych pokrzyw. Przeorał rowa tak, że dziewczyna miała przez dłuższy okres poważny problem z jak to fachowo nazywają oddawaniem stolca. Jakby tego było mało zrobił piękny finisz tuningując perłową mazią jej balejaż...
I tak o to studentka Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska w pięknym stylu poznała co oznacza hasło drążenie górotworu.

środa, 6 maja 2009

Mesjasz ogłasza Nowy Rok

Mesjasz mówi, że nowy rok od tera będzie 25 kwietnia. Poniżej film z pierwszej eucharystii sylwestrowej.



A tak z innej beczki to grałem w sobotę w Ministwestwie i przyszedł taki europejski murzyn co przemierza świat ze swoim taborem i oprócz tego, że mówił, że Przeplach to jego ziom i się zakolegowali to wręczył mi 10 zł, żebym 2Paca zagrał. Niestety nie mam żadnej jego płyty,
Po raz kolejny zostałem zapytany, czy mam swój mixcd na sprzedaż, tym razem przez imprezowiczkę, która reprezentowała angielskich party turystów. A, że mam Wygibassy to sprzedałem płytkę. Mam jeszcze jakieś 200 kompaktów w domu, tak więc 200 imprez i nareszcie będę bogaty!!!
Dochodzi cora częściej do zabawnej dla mnie sytuacji, gdy pojawiam się w klubie i wszyscy zdziwieni, że dwa casy płyt przyjechały ze mną i nie mam komputera. I pojawił się pomysł. Nie ważne co gram, nie ważne jak, stawka wzrasta do 2500 zł za set bo original madafaka z winyli. Chętni???
I pojawia się problem, o którym wspominał ostatnio Mental, on ma problem ogólnie z muzyką. A ja mam problem z muzyką wydawaną na płytach winylowych. A raczej z tym, że jej nie ma... lipa coraz większa.

poniedziałek, 4 maja 2009

"Rap Chop" featuring Vince



A pamiętacie taki klip Molesty, gdy pojawiała się wstawka z kuchni i tam robiąc cięcia i pchnięcia tańczył electro?

sobota, 2 maja 2009

Ministerstwo rozpusty vol. 2

Jak jesteś w Krakowie to zapraszam na hedonistyczny festiwal rozrywek wszelakich do Ministwestwa na ulicy Szpitalnej. Jak nie jesteś to bierz koleżanko lub kolego rower czy inne wrotki i śmigaj na imprezę. Jak zwykle dzisiaj będę grał wszystko. Nie ma co się rozpisywać... Będzie ogień, będzie piekło.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Mesjasz



Od prawej:
- Mesjasz Chytrus przekazuje moc
- Pro-rock doznaje objawienia
- I-zajasz udziela czegoś tam, chociaż już nie jest w stanie
- A-pod-stoł chce więcej tego czegoś, bo też już nie chce być w stanie
- A w lewym górnym rogu jest urządzenie, dzięki któremu usługa TeleMesjasz dociera do wiernych.

Kielce... Kielce i po Kielcach. Na 3 gramofony, 2 miksery i tylko 1, ale dobrze zaopatrzony bar pokazaliśmy, że hasło montaż, demontaż, gnój i rozpierdol to coś więcej niż cztery słowa. Publiczności się podobało. Tańczyli, skakali, krzyczeli, reagowali, żygali, i tak dalej. My takich wyjazdów chcemy więcej. Pozdrawiamy Chillout i czekamy na kolejne bookingi. Powoli, powoli udaję się gromadzić publiczność dla której drumy vs. funk vs. techno vs. rap to fajna mieszanka, do której chcą i potrafią tańczyć i oczekują od djów jeszcze więcej szalonych pomysłów.

wtorek, 21 kwietnia 2009

Chillout vs Groove'n'bass

Nie udało się w Krakowie, może uda się w Kielcach?
Robiliśmy nawet próby, mamy patenty. Jakby jakieś crew chciało się sprawdzić to my z Przeplachem bardzo chętnie i ogólnie ready to battle, z wyjątkiem wyjątkowych okoliczności, które uniemożliwiły mi udział w imprezie w Folii. Formuła to połączenie skreczy, patentów, kilku decków i różnych stylistyk muzycznych. Turntablismu w solidnym wydaniu nie mieszajmy w to, ja już jakiś czas temu odpuściłem... Jak coś to kontaktujcie się, odpalimy zieloną strzałe południa i nawet sztuczny tłum przywieziemy.
Jak na razie zapraszamy wszystkich partyturystów do Kielc!



Trochę muszę się wkręcić w rytm głupich postów. Jeszcze kilka dni i znowu pojawią się żenujące dowcipy o murzynach i tak dalej. Ogólnie to ten cały Internet już mnie wyprzedził. Co prawda jestem mesjaszem, ale przerastają mnie kolejne serwisy polecane przez znajomych. Grono już dawno olałem, na myspace wchodze, żeby w Mafia Wars zarobić kilka dolarów i nawet nie zaczynam myśleć o facebooku czy twiterze. Wolę rzeczywistość, spotkać się ze starymi znajomymi, pogadać, pożartować, pobiegać jak kurczak bez głowy i tak dalej. Jednak prawda jest taka, że nic nie zastąpi zwykłego spojrzenia, rozmowy w cztery oczy. Może i łatwiej napisać. Ale sztuką jest umieć rozmawiać, nie mówić, rozmawiać.

I teraz mała anegdota związana z branżą. Dj wysyła swoje bio/oferte/cv do klubu i kilka dni później dzwoni. Słyszy, że ten klub to jest madafaka-kurwamać-beztrzymanki i szpan na max. Że tam nie można dostać grania tak z ulicy, tylko są odpowiednie osoby, które dobierają djów wg. repertuaru ich image i tak dalej. I, że ten dj nie spełnia warunków i że nie jest toptrendy czekerałt. No to nic, myśli sobie dj. Może powinienem mieć jakąś fryzurę a la spedalony irokez gwałcony przez czeskiego piłkarza. Może powinienem zacząć jeść makarony zamiast schabowych? Nie....
I co? I niespodzianka. Tydzień później jakiś organizator-dj (bardzo spoko człowiek) dzwoni do tego dja, żeby przyjechał zagrać w tym klubie, bo jest gruba biba. I swój set zagra w tzw. prime-time. No to dj jedzie. Nie ważne dlaczego, ma konkretnie obity ryj, także bramkarze nie chcą go wpuścić, twierdząc, że nigdy nie widzieli takiego dja. Dj gra swój set. Ludzie baaardzo pozytywnie reagują, żywiołowe okrzyki aprobaty, przybijanie piątek i tak dalej... Nawet chyba sam menago, czy inny szef przyszedł się przywitać... Ha...
Fotograf typu mynight robił zdjęcia. Dwa razy przymierzał się do twarzówki dja, ale ostatecznie zrezygnował. Przed i po jego secie zagrali dje, o których wkrtótce napisze. To będzie dłuższa rozprawka o miksowaniu. O mistrzowskim miksowaniu.

czwartek, 9 kwietnia 2009

Dzwonią dzwonki sań...



- Co to za Święta bez śniegu?
Zapytał Paweł. Po czym zadzwonił do Carlosa. Tfu, znowu się pomyliłem. Zadzwonił do Carlnosa.

A jak się nazywa brazylijski kontroler biletów, który wciągając w nozdrza uuu jednocześnie sprawdza bilety i robi przysłowiowe kapki piłką futbolówką?
KANAR i NOS (czyt. Canarinios)

Dzisiaj widziałem jak ludzie wracali z chyba jakiegoś kozackiego melanżu, bo dużo ich wracało. Zapytałem co to? A nawet nawet taka jedna mówi że gorzkie bale. To ja sobie myśle tak. Nieźle się tak Gorzka Żołądkowa buja jak w poście robią takie imprezy.

Ogólnie to helllouuu i orient 24H, bo się można na takim melanżu, zwłaszcza teraz obudzić w popisanymi jajami.

A Ance na tych imprezach strasznie faza odbija bo ma zajawke na sporty wodne. PissAnki i te sprawy....

A w niedzielę w Katowicach coś się mnie wydaję, że to będzie taka impreza, co niby nikt nie idzie bo święta, rodzina, choinka i tak dalej. A o 23 nikt nie wytrzyma ciśnienia i pół Śląska przyjedzie do Inqubatora. Ciekawy jestem obecnej formy MK Fevera. Nigdy nie zapomnę jego secika z DJs Battle. To było z jakieś 9 lat temu. I pierwszy raz w życiu usłyszałem na żywo miksowany miami bass. S Z O K.

Tak więc 12.04 - Katowice, INQ.

A 17.04 - battle w krakowskiej Folii z Gangsteppazzzzzz ale o tym wkrótce

wtorek, 7 kwietnia 2009

DJ Cube "Motyla Noga" mixtape



Już teraz możecie pobrać za darmo do swojego mp3 playera nowy mixtape Dj Cube "Motyla Noga" ze strony www.borntoroll.com lub kupić wydanie CD na allegro. Na mixtapie usłyszymy min: Skillz, Jurassic 5, Pete Rock & Cl Smooth, Michael Jackson, Looptroop Rockers, EMC, Krs-One, Q-Tip, Tre Hardson, Average White Band oraz wielu innych. Ciekawym pomysłem są cuty z polskich filmów, nadają płycie klimatu i urozmaicają całość. Już wkrótce do pobrania za darmo będzie mixtape "Funk You".

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Raperzy...

Od 10 lat nic się nie zmieniło. Tak samo było w 99 i tak samo jest teraz. Oprócz kilku osób z czołówki reszta raperów to totalni amatorzy, którym zależy na sukcesie, nigdy się do tego nie przyznają i jednocześnie jak już przychodzi co do czego to robią wszystko aby go nie osiągnąć i później narzekają. W rymach walczą z wirtualnym wrogiem, chwalą swoje teksty, nie nawijają o niczym konkretnie, mają po 20 lat i są mądrzejsi od Internetu. A od Internetu to nawet ja nie jestem mądrzejszy...
Przy okazji koncertów, imprez i tak dalej spotykałem i spotykam wielu mcs. Jeden na 10 przed koncertem robi coś takiego jak próba. To samo z ćwiczeniami dykcji, oddechu i tak dalej. Prawie żaden nie ma pojęcia o akustyce, o sprzężeniach, o nagłośnieniu. A już najgorzej jest jak raper organizuje imprezę. Wszystko będzie zajebiście i nie ma gramofonów. Można tysiąc razy wysyłać rider i tak dalej, ale i tak będzie zajebiście. Raper - organizator zjaranay na imprezie musi ogarnąć melanż, nie ma czasu na ogranięcie bramki, sceny, koncertów. Normą jest wstyd charakternych chłopaków, którzy stoją do publiczności bokiem/ tyłem i nigdy nie zrozumieją, że wchodząc na scenę muszą przyjąć jej reguły gry i ustkutecznić coś takiego jak show. Tak właśnie show. Tych kilkunastu najlepszych robi to intuicyjne. Pewne zachowania. Gra z publicznością. Charyzma. Rozumieją to lub nie, ale to robią. Oddają część siebie. Reszta sztywno i zamulająco.
Dj który słyszy że publiczność zna teksty na refrenie będzie wyciszał bit, wtedy dobry mcs odruchowo da znak publiczności aby ta głosniej śpiewała. Normalny i jeden z najlepszych patentów koncertowych. Jednak większość mcs wtedy krzyknie kurwa i wypadnie z rytmu.
Używki.
Dziwią się później, że nikt ich nie chce zaprosić ponownie. Rozjebany hotel, a koncert zamienił się w zajebisty melanż na scenie. Najgorzej jest jak w zespole nie ma lidera i jest 2-3, czy 4 raperów, indywidualistów. Kończy się to tym, że wraz z mocą najebania i naćpania w przerwach między utworami przekrzykują się z kolejnymi pomysłami na np gry i zabawy z publicznością, pozdrowienia i inne takie. Nikt nic nie słyszy bo jest takie zamieszanie, a na koniec padnie jakże pozytywnie motywujące "bawcie się kurwa". W piątek byłem świadkiem w Tarnowie freestyle battle. Raperzy zrobili to sami dla siebie. Chociaż wiedzieli pewnie o tym od jakiegoś czasu, nikt nie pomyślał o czymś takim jak stoper. Jak ustalenie reguł bitwy. Na bieżąco wymyślali po ile minut będą rymować. Ale trzeba też pochwalić. Wydrukowali na karteczkach tematy i mieli kapelusz.
I tak od 10 lat....

piątek, 3 kwietnia 2009

WIOSNA! SŁOŃCE! PLAŻA!

Mi też się udzieliło. Za oknem ponad 20 stopni tak więc wziąłem rower i pognałem ku przygodzie i zwycięstwu. Przejeżdzając przez krakowskie błonia, porobiłem kilka fotek. Małolatki z pobliskiego miasteczka AGH jak widać dosyć szybko się przestawiły na tryb plaża.











Podobno najlepesze to te z wydziału odlewnictwa...

czwartek, 2 kwietnia 2009

Historia polskiego turntablismu_ DJ INVENT_ 2006

W kolejnej odłosnie scratch discovery trafiło na Inventa. Dj ten oprócz sławnej rutyny, która jest poniżej i nazywa się palec fakalec, jeszcze bardziej znany będzie także z miksu, tworzonego razem z Teskko. Miks wyjdzie w nakładzie 100szt i będzie wkrórtce, a video zgłoszenie z 2006 poniżej.

wtorek, 31 marca 2009

Rzeczywistość 2

Nie ma letko. Znowu setki kilometrów. Wyracanie się i ogólny upadek morali w naszych szeregach. Poniżej fotka z Lublina:



Była to moja pierwsza, gorsza impreza w Chonabibe. Niestety lokalni hedoniści w poście nie imprezują, co bardzo odbiło się na frekwencji, co w porównaniu do poprzednich moich imprez Chonabibe odbiło się na klimacie imprezy. A odnośnie klimatów, to poniżej filmik z naszego (Mercedresu + ja) ostatniego koncertu w Tarnobrzegu. Klasyka. Balony, firanki, ciepła cola. Końcówka mocy z 87 made by LDM.

piątek, 27 marca 2009

Chonabibe!



Jak widać na załączonym obrazku jutro gram dyskę po koncercie Szejka i Jor Pupy. Szejk pali hajs, a Jor Pupa mruga czarnym oczkiem. Tak więc, jak żeś jest z Lublina to przyjdź że na impre, bo będzie gruuuube melo. Będzie Marek, co ostatnio wyjechał, ale wrócił. A jak będzie Marek to i będzie Krzysiek. Krzysiek ostatnio nie był w formie, bo mu ropnie takie pękające się w gardle zrobiły, ale już je podobno wyleczył. Więc uważajcie nastolatki... Ma też cała ekipa od Anki z roku wpaść. To są dopiero wariaty. He, He. No niezłe te wariaty z ekipy od Anki z roku są. He, He. Małolatki od Łysego z osiedla coś wspominały, że chcą się ostrzej zabawić ostatni raz przed maturą, więc będzie ogień. Tak więc do zobaczenia w Chonabine, Lublin. Zapowiada się, że będzie piekło...


Po chwili...
Patrząc na plakat wychodzi, że nie przypadające mi do gustu hasło imprezy to:
Szejk jor pupa DJ Trakmajster!

środa, 25 marca 2009

One to lubią...

Lub nie mają za bardzo wyboru. Gdyż za jednego banana będą mogły przeżyć kolejny dzień. Jednyne co muszą zrobić - odegrać małe rolę w teatrzyku ulicznym. W Polsce zatrudniają do smutnych W 11, na Jamajce natomiast, jak widać zatrudniają do przedstawień, gdzie wszyscy są uśmiechnięci. Patrząc na te utalentowane tancerki i tancerzy przez pryzmat ich koloru skóry i profilu źrenic, można ich trupę nazwać Brown Sugar.

Pierwszy filmik zaczyna się dość niewinnie, by po chwili uderzyć z pięknym monkey style. Ktoś nie za daleko zaszedł w ewolucji... Następnie widać jak ważną rolę w życiu tych małpo-ludzi odgrywa religia. Po tańcach wszyscy udają się nad wodę, gdzie każdy przechodzi chrzest (pamiętamy wydarzenia z nad rzeki Jordan...). Są też okolicznościowe gry i zabawy w stylu" "szlifuj mi cipke kołem", czy też "upoluj dziwke, jak na safari".



Z serii poznajmy inne kultury mamy dla Was drugi filmik. Tym razem dokumentaliści pokazali co czeka artystę (Elephant Man), gdy zechcę zaczerpnąć opinii o swojej twórczości wśród publicznośći. Tak zwane turbo czorty, co to połykają bez mrugnięcia, w solidnym wykoaniu prezentują how tu shake your cellulitis.



I uprzedzając negatywne komentarze...
Czy ten post jest rasistowski?
Tak
Czy jest szowinistyczny (nie wiem czy tak się to określa)?
Tak
Czy będzie takich więcej?
Mam nadzieje...


Filmy nadesłał Noriz, czym wychodzi na prowadzenie w klasyfikacji. Przeplach z Baile-GazProm-Funk jest drugi.

wtorek, 24 marca 2009

Feministki nie wiedzą co tracą

Każda kolejna scena to lepszy numer. Polecam "Czuje się taka skrępowana", "K.O. tyłkiem w pysk", "Bambole", "Kosz na śmieci moim kapeluszem jest". Podesłał Noriz.

niedziela, 22 marca 2009

Rzeczywistość

Jest kilkanaście minut po 7 rano w poniedziałek. Jeszcze kilkanaście godzin temu wielu z Was wlewając w siebie morze wódki, podczas podejrzanych idelogicznie imprez oddawało się bardzo hedonistycznym zabawom z nią, z nią i jej koleżanką, z nią, jej koleżanką i mamą koleżanki i tak dalej. Ale teraz znowu czas stać się księgowym, sprzedawcą, księdzem.
Czas dać odpocząć swoim zwierzęcym instynktom i ukrywać je przez kolejne pięć dni. Ognistą rudą zamienić na zimną czarną. Wilgotny róż na przygnębiający jarzeniowy. Śliski brąz na znudzony szary...

W pracy dja wyróżniam kilkanaście stanów świadomości, lub jej częściowego zaniku. W sobotę poznałem nowy znajdujący się gdzieś pomiędzy zdaniem sobie sprawy z nadchodzącej kac kupy w pociągu relacji Olsztyn - Kraków, a uświadomieniem sobie, że znowu się wiecej przepiło niż dostało za zagranie imprezy.

Tak więc po dwudniowym bardziej piciu niż spaniu, złym pomysłem jest prowadzenie samochodu na własną impreze. Nie picie na niej. I powrót nad ranem. Tu nie chodzi o kwestie bezpieczeństwa, bo to jest ten stan typu "za wcześnie by skończyć, za późno by zacząć", lub "za późno by skończyć, za wcześnie by zacząć". To znaczy, że nie potrzeba kawy, anetki, red bulla. Organizm ma tryb "do przodu" i jeżeli tylko się coś robi to nie ma opcji żeby zasnąć. Ten stan jest fajny na kacu. Po piciu. Jest śmiesznie. Tu głowa rozboli, tam się zwymiotuje, a każdy ma jakieś głupie pomysły. Na trzeźwo natomiast ten stan to konkretne pranie mózgu. Człowiek bardziej męczy się w powodu własnych myśli niż fizycznego zmęczenia.
Samo granie imprezy na trzeźwym kacu jest dużym wyzwaniem. Ty masz zjazd fazy, oni wszyscy dopiero wkraczają w strefę mocy. Przychodzą i mówią, pytają, męczą. Lepiej by na tym wyszli jakby pozwolili skoncentrować się na graniu, ale nie, oni muszą zadać pytanie:
- Masz coś skinheadowskiego?
- Nie
- A Dżem?
- ....
Jak nie przychodzą to jest w miarę ok. Podczas sobotniej imprezy w Kielcach były momenty, że miałem spokój i można było trochę poszaleć. Mam nowe breaki, które pozwalają bardzo ciekawie tuningować muzykę i podkręcać atmosferę. Ten sam set dramowy zagrałem dwa razy i chyba oprócz Mateusza z Chilloutu nikt się nie zorientował. A jeśli nawet to okazał to dosłownym wjazdem na parkiet. Te kilkadziesiąt minut drumów to były najlepsze momenty imprezy. Zaskakujące jest to, że dziewczyna, która przy klasycznych baltimorach pyta o Shakire, albo coś bardziej znanego bardzo dobrze się bawi przy Pendulum. To już staję się normą, że gdy gram to między 12-01 mocno podbijam tempo i jak do tej pory za każdym razem patent się sprawdził. A teraz też i Kielce bardzo miło zaskoczyły. W sumie to z imprezy na imprezę publiczność w Chilloucie coraz lepiej reaguje na moje wynalazki. 25 kwietnia jedziemy tam z Przeplachem robić małe warsztaty czufu czufu, później zagramy na 3 decki. Jak do zwykłych imprezowiczów dołączy lokalna sekcja breaka, która zawsze wspomaga Przeplacha to myślę, że są duże szansę na gruuuuuby melanż.

czwartek, 19 marca 2009

Konkursiwo

Na poniższym zdjęciu są: Krime, DMC, Deszczu, Celownik.



Pytanie brzmi:
- W jakim mieście zostało zrobione to zdjęcie?
- Na backstage'u jakiej imprezy? (nazwa nie musi być podana za dokładnie...)

I teraz najważniejsze, czyli nagroda.. Do wyboru są:


Jedne z ostanich egzemplarzy kaset Manewry Ciętegodźwięku lub mój mix-tape Bitaminka. Mix tejp jest okropny i zostawia ślady na psychice. Tak więc, jeżeli znasz odpowiedź, napisz ją oraz wybór nagrody w komentarzach. W niedziele wielkie rozwiązanie tego zapierającego dech w cycach konkursu.

poniedziałek, 16 marca 2009

Historia polskiego turntablismu _ BezKsywy _ 2004

Kolejna odsłona serialu kanału Discovery TurntableStory. Tym razem znalazłem płytke ze zgłoszeniem Dja BezKsywy. Tak więc zapraszamy do oglądania. Filmik z 2004 roku.

niedziela, 15 marca 2009

SYSTEM 2

Kolejny post z cyklu "SYSTEM, dzięki któremu kiedyś zajmą się mną w ośrodku wczasowym na ulicy Babińskiego..

Wyobraź sobie drogi czytelniku, że kiedyś budzisz się rano i okazuje się, że Warszawę dosłownie wypierdoliło w kosmos. Terroryści, fanatycy, Watykan, Frytka, nie ważne. Ktoś coś wysadził i Warszawy nie ma. Miliony ofiar, chaos i pewnie wojsko na ulicach. Nie ma rządu, prezydenta, nie ma niczego. Jak już wspomniałem pewnie władze przejmuje wtedy wojsko i zostaje wprowadzony jakiś nadstan wyjątkowy. Ale nie chodzi mi o instrumenty, służby czy struktury państwowe. Mnie interesuje prywatny biznes. Kraj musi jakoś funkcjonować. Po tygodniu, dwóch, czy miesiącu reszta Polski wraca do rytmu ośmiogodzinnego dnia pracy. I tu pojawia się problem. Wydaje mi się, że większość firm wchodzących w skład "Systemu", czyli banki, operatorzy sieci, operatorzy kart kredytowych, ubezpieczyciele i tak dalej mają swoje centrale w Warszawie. W mieście, którego nie ma. Dzięki temu kraj jest sparaliżowany. Nie możesz kupić benzyny na stacji Statoil, bo padł ich system sprzedaży, którego serce jest w Warszawie. Jeżeli nie masz gotówki to nigdzie nic nie kupisz, bo firma zarządzająca Twoją kartą kredytową wyparowała. I tak jest ze Wszystkim. I teraz przechodzimy do sedna sprawy. Ciekawy jestem, czy w właśnie takich korporacjach istnieje plan B. To jest procedura, dzięki której zarządzanie np. jakimś tam bankiem jest w stanie przejąć jego regionalny oddział w np. Bydgoszczy. Tzn. czy możliwe jest kontynuowanie działalności podmiotu bez jego serca/ mózgu, których rolę przejmują jednostki terenowe. O ile (mam taką nadzieje), jestem przekonany, że instytucje takie jak ABW wprowadzają takie procedury do np. Państwowej Straży Pożarnej, ZUS-u, czy innego Urzędu Lotnictwa. To obawiam, się że w razie większej katastrofy ekologicznej, wielkiej awarii sieci energetycznej w stolicy cały kraj zostanie sparaliżowany. Tak więc, jeżeli pracujesz na kierowniczym stanowisku w tego typu wielkiej firmie, która wpływa na sposób życia milionów Polaków, to rozważ opracowanie przeze mnie tego typu planów. Ogólnie to wszystko, spoko, trochę tylko do siebie mówię. Czasami krzyczę: "Gdzie jest kurwa Zbyszek?"



A teraz trochę z innej beczki... W tej Warszawie zginęło np. 3 miliony osób. Nikt nie ma ochoty na imprezy, nikt o nich nie myśli. Po trzech tygodniach Trakmajster zaczyna się ostro frustrować. Jego imprezy, na których zarabia na życie zostają od razu odwołane. Z jednej strony płacz, rozgoryczenie i lamet setek tysięcy osób w całej Polsce z powodu starty bliskich. Z drugiej, głodny Trakmajster i setka jemu podobnych djów. Czy mimo automatycznego wprowadzenia pewnie jakiejś rocznej żałoby, ich puste żołądki wymuszą organizację nieakceptowanych społecznie imprez? Czy nawet nie żądza zarobku, ale zwykła potrzeba zjedzenia jednego ciepłego posiłku w tygodniu sprawi, że podejmą decyzję bardzo wątpliwe moralnie i zaczną na siłę zaciągać smutnych ludzi na potańcówki?

wtorek, 10 marca 2009

EEEEEEE

Jedna z moich ulubionych chwil podczas grania to jest osiągnięcie takiego stanu świadomości, kiedy już nie trzeba grać a i tak jest zajebiście...
A tak na trochę poważniej. Moment, w którym publiczność reakcjami napędza dja, a te reakcje napędzane są muzyką, która gra dj. Do tego wyobraź sobie sytuację w której kładziesz igłę na rowek, automatycznie (wiesz mniej więcej o ile) dobierasz prędkość i igła wskakuje równo w bit i już na dzień dobry oba utwory są zmiksowane, może nie super dokładnie, ale na tyle, aby po drobnej korekcie pitha już ten miks grać. Od pierwszej chwili. To jest mniej więcej tak jak słuchasz jakiejś muzyki i naglę do tego przyłącza się jakiś niezależny dźwięk z zewnątrz, typu klakson, młot pneumatyczny czy dźwięk ostrzegawczy przy cofaniu.
W sobotę w Ministerstwie udało się zrobić hat-trick. Skończyłem grać i było zajebiście. Były chwilę, że publiczność bardzo pozytywnie reagowała na moje poczynania. I były zgrania, które same wychodziły.

W poniedziałek zostałem w trybie awaryjnym djem (etatowy dj nagle zachorował) podczas meczu finałowego play off hokeja na lodzie Cracovia vs Gks Tychy. O tym angażu dowiedziałem się trzy godziny przed meczem i już logistycznie nie dało się dograć, aby postawić djke z gramofonami. Dźwięki, power songi i inne takie zapodawałem z komputera podłączonego do dużej konsolety estradowej, nie bardzo wiedząc, czy coś słychać na hali czy nie. Moje pomieszczenie było odizolowane akustycznie od tafli. Trzeba uważać na doping, na momenty w których można coś puścić, a w których nie, na prowadzącego, na to aby nie zawieszać się na meczu i pamiętać, że tam się pracuje... i tak dalej. Ogólnie to ciekawe doświadczenie w opcji co robić na emeryturze. W ostatnich 30 sekundach strzeliliśmy 2 bramki, po czym wygraliśmy w karnych.

Nasz projekt Groove'n'bass został rozszerzony o dj school. W kwietniu wybieramy się do Chilloutu w Kielcach, gdzie w sobotę przed imprezą przez kilka godzin będziemy prowadzić z Przelpachem warsztaty. Druga tura odbędzie się na następny dzień tj. w niedziele.