poniedziałek, 22 maja 2017

DJ Trakmajster - RaveAndBass Minimix

Długo się zbierałem, aby nagrać kolejny minimix, ale wreszcie udało się. Do tego kolega Sad Man uskutecznił montaż, dzięki czemu coś tam się dzieje na ekranie mimo iż dj za bardzo nic nie robi...

Youtube:


Mixcloud:


Download:
Zippyshare

niedziela, 23 kwietnia 2017

To nie jest kuchnia dla barbarzyńców

   Wkurza mnie, że jeżdżąc po Polsce trafiam do restauracji, które mają wyznaczać trendy, objawiać nowe smaki i robić mnóstwo szumu wokół procesu karmienia, nie doceniając jednak tego procesu, lecz doceniając mój portfel. Wkurza mnie to, że wszystkie te knajpy targetują się na dziewiętnastoletnie modelki z instagrama, którym raz na tydzień Chodakowska pozwoliła zjeść coś więcej niż jogurt naturalny. Idą więc do modnego lokalu, aby zjeść zupę która jest kremem i ma w sobie jakieś egzotyczne zioło, które owszem jebie na kilometr, ale dla nich jest spoko, bo im już zaczyna się takie anorektyczne gnicie żołądka. Nie wiem czy znacie tą zapachową aurę, która otacza wychudzoną płaskorzeźbę, która chciałaby wyjechać do Paryża, ale nawet jej na pokaz nowych sukien ślubnych do Ptaka nie wezmą… No to więc taki osobnik potrzebuję mocnych przypraw tłumiących tą oddechową zgniliznę, a jałowiec połączony estragonem to przy tym delikatny dodatek. I teraz zestawię ze sobą cztery restaurację, które odwiedziłem i w których jadłem.
   Na pierwszy rzut polecę Wam białostocką Inną Bajkę, gdzie owszem wyobraźnia ponosi komponujących dania. Oczywiście jest dorabiana jakaś ideologia do procesu jedzenia. Ale wszystko jest bardzo smaczne, ceny do zniesienia, a mięso z warzywami to mięso z warzywami, a nie warzywa z mięsem i milionem jakiś egzotycznych ziół które zabijają smak mięsa. Tu ten pomysł nowych knajp z żarówkami puszczonymi na kablach ze sufitu sprawdza się i powiedzmy, że to będzie mój numer jeden w tym rankingu.
   Drugie miejsce przypadnie krakowskiemu Zenitowi na ulicy Miodowej. Mięso to mięso, a nie jakieś oszukaństwa z hasłem fit w tle. Ale już tu wkrada się ta polityka, że smacznie znaczy mało i drogo. Tutaj już też zatraca się granica przerostu formy nad treścią, już pojawiają się jakieś wymiksowane nazwy dań z różnych europejskich kuchni, których przygotowanie trwa godzinami, kosztuje mnóstwo pracy i wcale nie powala smakiem na kolana.
   I tak z południa Polski w tej kulinarnej podróży przeskoczę sobie na północ, do Gdyni, do restauracji Trafik, gdzie pewnie ze względu na lokalizację na pierwszym miejscu stawia się wysokie ceny, na drugim bliżej nie rozpoznany pomysł na potrawę, a na trzecim czas oczekiwania. I tu mam świeży przykład jak podążanie za jakimiś głupimi trendami zabija smak sandacza, bo soczewicy i szpinaku jest tak dużo, że ryba po prostu w tym ginie niczym w głębinach Hańczy. Płacę za taką potrawę sporo, więc i oczekiwania mam sporę. A dodam, że w przypadku sandacza to jestem bardzo wymagający, gdyż przez kilka ładnych lat jadałem tą rybkę prawie codziennie. Wiem więc, że sandacz prosto z patelni, gdzie zarumienił się na masełku to najprostszy majstersztyk. Wszystko poza nim na talerzu powinno potęgować jego smak, a nie przyćmić.
   I tak nie zadowolony z podania mi mojej ulubionej ryby wpływam do sopockiej Zatoki Sztuki. I zawsze sobie powtarzam, że nigdy więcej do takiego miejsca nie zawitam. Ja nie szukam potraw, które mają wyglądać, a nie smakować, które mają zadziwiać nazwami składników, a nie sycić. Niestety w Zatoce na takie trafiłem. Sałatka z łososiem? Na serio, te takie lisnerowskie z Żabki mają w sobie więcej tego czegoś. Dorsz? Ryba ok, ale puree z batatów i marchewek jest tam po to, aby rozrzedzić smak ryby i przytłumić go. A frytkami to się jeszcze kilka godzin po konsumpcji odbija. O ceny nie pytajcie, bo wolę nie pamiętać. Sytuację ratowało piwo Obolon…
   Ja wiem, że nie jestem klientem docelowym tych wyszynków, ale nie wkurza Was czasami to jedzenie przygotowane z myślą o instagramowych hashtagach, a nie o Waszych podniebieniach? 


niedziela, 20 listopada 2016

DJ Trakmajster VLOG #5 18-19112016 Klub Shine / Underground Chełm

Przedstawiam piąty odcinek moje podróżniczego Vloga. Video zapis obejmuje dwa dni, pierwszy to impreza w klubie Shine w Rzeszowie, a drugi to melo na piątych urodzinach klubu Underground w Chełmie.


środa, 21 września 2016

Cietydzwiek TV #6 DJ Macu

Gdy wszyscy już myśleli, że dałem sobie spokój... Powstał nowy wywiad:


niedziela, 4 września 2016

Poradnik dla djów podróżujących pociągiem w związku z reorganizacją polskiej sceny kibicowskiej

   Każdy kto choć raz przejeżdżał w nocy przez Górny Śląsk pociągiem o godzinie 5 nad ranem i w Rudzie Śląskiej przywitał go na peronie chuligański komitet powitalny w oczekiwaniu na kibiców drużyny przeciwnej, musi troszeczkę orientować się w sprawach „za kim jesteś?” albowiem fakty są takie, że tymi pociągami podróżują nie tylko studenci, emeryci i dje…
   Więc nie wgłębiając się dlaczego i po co, ostatnimi czasy na polskiej scenie kibicowskiej doszło do kilku zaskakujących przetasowań w zakresie tzw. zgód, czyli układów przyjaźni wiążących zarówno na stopie towarzyskiej jak i handlowej sympatyków różnych drużyn. Otóż najnowszy konglomerat to tzw. WRWE, a więc połączone sił Wisły Kraków, Ruchu Chorzów, łódzkiego Widzewa i toruńskiej Elany. Jak widać, zakres geograficzny mają konkretny i co weekend podobnie jak my jeżdżą po Polsce, podobnie jak my w poszukiwaniu wrażeń tylko że oni trochę o wiele bardziej mocniejszych. W związku z tym, że mijamy się na trasach, stacjach, dworcach felieton ten jest więc jak najbardziej uzasadniony. Ale, hola, hola, pewnie powiesz. Bo pewnie z tematem, zgód, kos, wyjazdów i wjazdów po kasy nie raz się spotkałeś podróżując w towarzystwie jakiś kiboli to jednak musisz przyznać, że ta nowa koalicja jest o tyle sensacyjna, gdyż położyła kres innym zgodom, uważanym do tej pory, za wzór do naśladowania.
   Teraz skup się i rozkmiń mordo sytuację uważnie. Czekasz napierdolony na dworcu w Sopocie i chcesz wrócić tym o 4:37 ekspresem. Podchodzi do Ciebie dwóch, a jakże podchmielonych delikwentów i zagadują, a skąd to a dokąd. Biorąc pod uwagę, że stoisz na peronie w stronę Gdańska, możesz przypuszczać, że to fanatycy Lechii Gdańsk wybrali się na melo do Sopotu i wracają na Letnicę, w związku z tym, gdy na jaw wyjdzie, że wracasz do Krakowa, to do tej pory byłoby tak, że odśpiewacie jakąś piosenkę o Trzech Królach Wielkich Miast (nie musisz znać słów, wszystkie piosenki kibicowskie brzmią tak, że jak będziesz się darł to będzie git), oni powiedzą coś tam o braciach z Krakowa i sytuacja sama się rozwiąże. Ale, ale mamy 2016 rok i już nie jest tak jak kiedyś. Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Teraz, gdy przypucujesz się do Krakowa, mogą posądzać Cię o kibicowanie Cracovii (masz przejebane), albo Wiśle, a Biała Gwiazda właśnie zerwała zgodę z Lechią i mamy problem. Najlepiej więc zrobić to, co dje robią zawsze, czyli, ja nie wiem, ja nie znam, jak dojść na dworzec? A jak już padnie ostateczne hasło do określenia się z kim jesteś, to zawsze krzycz „Żołnierze Wyklęci!” i "Śmierć wrogom Ojczyzny!"
   Podobnie jak w Gdańsku będzie we Wrocławiu, gdzie do tej pory poruszając się szlaczkiem po tzw. trójkącie bermudzkim, mogłeś bezpiecznie wychodzić z sytuacji mówiąc, że całe życie na Prądniku Białym biegałeś z wariatami. Ale teraz już lepiej tak nie mów. Natomiast takie tłumaczenie przejdzie na Widzewie, jak będziesz szedł na pociąg z McDonald’a. Tylko pytanie, czy lokalni hools już na tyle poznali topografię Krakowa, aby wyłapać, że Ty nie z tamtej, tylko z tej strony Błoń. Aha, odnośnie Łodzi, do tej pory jak jesteś z Rzeszowa, to w ŁDZ miałeś 50% szans na przeżycie na Piotrkowskiej w spotkaniu z bandą cichoszelestów. Teraz już nie ma zgody ŁKS z Resovią, więc co nie powiesz to i tak może być wpierdol w bramie. W Poznaniu bez zmiany rządzi Kolejorz, a w Bydgoszczy Zawisza. Górny Śląsk to ciągła walka kolacji KSG&GKS z Ruchem i do tego jeszcze jest tu kilka mocnych ekip, które czasami pomagają tym, czasami tamtym, czasami tylko na swoje konto. Ale nie przejmuj się tym tu i tak tego nie ogarniesz więc wszyscy razem: "Raz sierpem, raz młotem..."!
   Z takich jeszcze rad, to nie myl barw Korony Kielce z Jagiellonią Białystok. Nie śmiej się z Sosnowca, przy kibicach Legii. I zawsze podróżuj w odzieży takich marek jak Red is Bad, Extreme Hobby lub PitBull. I pamiętaj, że wszyscy jeździmy na reprę!