niedziela, 23 grudnia 2018

Od Dja Do Dilera

    Rok 2018 przyniósł nieciekawe, ekonomiczne zmiany na rynku branży djów partyrockerów. Zostało zamkniętych kilka miejsc, dobrze płacących miejsc, fajnych miejsc. Tak więc konkurencja wśród djów zrobiła się coraz większa i coraz trudniej kilku osobom finansowo zamknąć temat tak aby mogli utrzymać się z djowania. 
    Tych kilku znajomych próbuje więc dywersyfikować źródła przychodów za co należy ich pochwalić, bo to świadczy o ich zaradności. Jednak ich pierwsze ruchy w sektorze narkobiznesu nie napawają optymizmem.
    Dlaczego w ogóle narokbiznes? Przemysł klubowo-rozrywkowy z pozoru nie ma zbyt wiele wspólnego z narkotykami, jednak niby dwa odległe światy na kilku płaszczyznach przecinają się i można je połączyć. Tak więc nasi zaradni dje postanowili wprowadzić narkotyki do obrotu w środowisku miejskich imprez tanecznych opartych na muzycę urban.
    Tu muszę wtrącić, że ja do tego artykułu się przygotowałem. Wybrałem się do m.in. pewnego miasta derbowego i nie był to Kraków, gdzie pod przykrywką zwykłego klubowicza postanowiłem zrealizować kilka niestety nieudanych transakcji zakupów środków odurzających. Zwiedziłem oszczane bramy na Bałutach, niebezpieczne klatki schodowe na Górnej i nawet pewne opuszczone magazyny w Zgierzu. Przeanalizowałem charakterystykę rynku, zagrożenia, sposoby dystrybucji i postanowiłem podzielić się spostrzeżeniami, tak by ewentualnie dać wskazówki kolegom po fachu jak radzić sobie w tym przestępczym półświatku.
    Skupmy się w tym eseju na zagrożeniach. Korzyści jak będą to będą i będzie święto, natomiast najprawdopodobniej wcześniej czy później pojawią się problemy i to z nimi nasi dillujący dje będą musieli się uporać.
    Nie da się ukryć, że sprzedając narkotyki będą osiągać przychody, nie będzie można też tego ukryć, że skoro oni osiągają przychody to ktoś inny będzie tracił. W tej gałęzi handlu jest tak, że jeśli ktoś - konkurencja traci przez Ciebie pieniądze, to szybciej się Tobą zainteresuje niż ten który dzięki Tobie zarabia - dostawca. Dostawca nie będzie ryzykował dla Ciebie i tych marnych stówek które mu przynosisz.
Interesy konkurencji możesz naruszyć w następujące sposoby:
- poprzez wprowadzenie lepszego produktu
- poprzez wprowadzenie tańszego produktu
- poprzez poprawę warunków dystrybucji
I to właśnie ten atut - bycie djem sprawi, że najłatwiej będzie Ci zacząć handlować, no bo już jesteś w klubie, bo wszystkich znasz, bo ludzie mają do Ciebie zaufanie. To od Ciebie będzie zależało następnie, czy chcesz walczyć z konkurencją obniżając swoje ceny, czy chcesz maksymalizować zyski kosztem oferowania gorszego produktu poprzez tzw. chrzczenie. Co byś nie zrobił to po miesiącu, dwóch ktoś zauważy, że mu się tabelki w zeszycie nie zgadzają i będzie szukał co jest przyczyną spadku obrotów. 
    A kogo interesy zostaną zachwiane? Po pierwsze zwykli dealerzy, miejskie postacie incognito lawirujące pomiędzy dużymi grupami przestępczymi. Często działający jako wolne elektrony na granicy tolerowania przez te właśnie grupy. Jest duża szansa, że zamiast bezpośrednio walczyć z Tobą będą chcieli, korzystając z twojego braku doświadczenia wciągnąć Cię w jakąś handlową intrygę, dzięki której przypodobają się jakiemuś bossowi lub aspirantowi.
    Możesz też od razu podpaść zorganizowanym grupom przestępczym. I to już obojętne czy to będą grupy wywodzące się z tzw. miasta, czy ze środowiska pseudokibiców, chociaż w pewnych miejscach i tak te grupy się przenikają i uzupełniają. Jednak ogólnie można je trochę rozróżnić. Miastowi są bardziej brutalni, muszą tacy być bo jest ich mniej. Są bardziej hermetyczni i z reguły wywodzą się ze starej szkoły ściągających haracze i obstawiających bramki. Gdyby nie to, że teraz będziecie po dwóch stronach barykady to pewnie moglibyście dalej pić banie przy barze na zakończenie imprezy i gadać na tysiąc różnych tematów. No ale niestety, Ty chcesz zarabiać więcej.
    Druga struktura to bandy mające swoje fundamenty w środowiskach kibicujących. Tu możesz im podpaść na dwa sposoby. Po pierwsze zabierając im pieniądze dillując swój towar. Po drugie dillująć towar należący do chuliganów drużyny przeciwnej, co jeszcze bardziej może ich wkurzyć niż to, że sami tracą przez Ciebie. Nic bardziej Polaka nie wkurzy niż to, że wróg zarabia.Te grupy są liczniejsze. O ile miastowi pojawiają się trochę tak znikąd i często mieszkają w różnych częściach miasta lub nawet na jego spokojnych przedmieściach, mają rodziny i to czego najbardziej nie chcą to przypału to kibice utożsamiają się lokalnie z danym osiedlem, dzielnicą i mogą w pełni liczyć na jego zasoby osobowe w postaci sześćdziesięciokilogramowych szczurków z nożem w ręce i mefedronem w nosie. Dla nich nie jest problemem wlecieć w dwudziestu w kurtkach North Face do klubu na sprzęcie i zrobić porządek z kimś takim jak Ty. A wtedy jak ściągniesz uwagę takich na dany klub to i miastowi się wkurwią, że odwalasz coś na boku i oni mają robotę, bo stoją na bramce i wpierdoliłeś ich w wojenkę z chuliganami. 
    A jak już taka będzie wojenka to zwrócisz uwagę ostatniej grupy której możesz i nie chcesz podpaść czyli policji. Tu już zacznie się jazda bez trzymanki. Po pierwsze policja to formacja zhierarchizowana, co powoduję wewnętrzne walki o stołki, awanse i premie. Po drugie jest tu kilka konkurencyjnych grup: miejska, wojewódzka, CBŚP. I biorąc pod uwagę walkę o awans statystycznego aspiranta z tym, że jego komendant będzie chciał wykorzystać sukces podwładnego oraz to, że chętnie z tych owoców pracy skorzysta CBŚP włączając tą sprawę do swojej układanki masz pewne, że trafisz w tryby z których nic dobrego nie wyjdzie. O ile z konfliktu z bandziorami pewnie będziesz mógł najprościej mówiąc się wykupić, bo w dużym skrócie tu chodzi tylko o pieniądze. To w konflikcie z prawem pieniądze wszystkiego oczywiście nie załatwią, a na pewno je stracisz i to bez znaczenia, czy będziesz współpracował czy nie. Jak będziesz to stracisz jeszcze przypadkowo zdrowie pewnej ciemnej nocy wracając podpity z klubu. A jak nie będziesz to stracisz zdrowie w jakimś zakładzie karnym. 
    Tak więc jak widzisz z powyższego opracowania rynek do łatwych nie należy. Jednak analizując to wszystko nie możesz pozwolić, aby minusy przesłoniły Ci plusy wejścia w rynek narkobiznesu. No bo powiedz, czy nie chcesz przeżyć tych momentów, gdzie zajebiste hostessy ćpają z Tobą koks pod djką, jedziecie do apartamentu jakiegoś piłkarza, który tygodniowo zostawia u Ciebie kilka tysięcy i razem balujecie dwa dni, a Ty tylko dowozisz temat i układasz dwusetki do dwusetek, setki do setek, pięćdziesiątki do pięćdziesiątek, a dwudziestek tu nikt nie ma..?
    Poza tym jak widać wrogowie są zidentyfikowani. Bardzo łatwo określić ich pozycje, zasobność i możliwości. Mniej więcej cały branża jest poukładana i przewidywalna, co może pozwolić Ci wykorzystać jej słabości, a rynek jest chłonny, bardzo chłonny...

wtorek, 25 września 2018

Eliminacje IDA POLAND 2018 Scratch Battle

Poniżej wrzucam filmiki-zgłoszenia do IDA Poland 2018 Scratch Battle. Mistrzostwa odbędą się 6 października w warszawakim Multikinie. Więcej szczegółów tutaj: Energa Mistrzostwa Polski Dj'ów IDA 2018


DJ MIENTUS


DJ HOLIBUT


DJ STOSUNKOWODOBRY


J-COP


DJ GRAM


DJ SPIRE


DJ OKOO


DJ SIMON SAYS


DJ FTW


DJ KEEPER


DJ PISKI


DJ RFC


DJ STOPROCENT


DJ MAJKI


DJ MORDA


DJ SMOKU


DJ DEMEL


EDIEE DEE


DJ ZXC



wtorek, 18 września 2018

Konkurs Wiedzy Turntablistycznej vol.1

Taka zabawa, raczej dla osób z Krakowa, gdyż do wygrania jest kupon o wartości 50 zł na zakupy w sklepie Sztos ul. Dietla 46 (sklep z takimi markami jak Prosto, Stoprocent, New Bad Line, El Polako czy Patriotic).
Pytanie: Kto i kiedy wykorzystał w swojej rutynie poniższy numer. Kultowa rutyna, wykonana na kultowych mistrzostwach, przez kultowego dja. Odpowiedzi w komentarzach!


wtorek, 17 lipca 2018

Vlog z wesela - PREZENTER JAROSŁAW

Z roku na rok coraz odważniej wchodzę w tą branżę. Bookigni dostaję z polecenia i dzięki temu trafiam na fajne weselicha, gdzie praca to czysta przyjemność. To wygląda mniej więcej tak:


niedziela, 6 maja 2018

Polscy rapujący dje

   Tematem tej rozprawki będą dj'e, którzy często stojąc na scenie za niemrawymi raperami nie wytrzymali ich słabego poziomu i sami postanowili wziąć mikrofon i nawinąć kilka wersów.
   Historia rapujących djów wychodzi z dwóch miejsc, ze studia, gdzie produkując bity sami zaczynali pisać teksty i oczywiście z imprez, gdzie dj'e biorą mikrofon do ręki i mogą np. intonować fajnie brzmiące w klubie okrzyki, hasła czy przyśpiewki.
   Naszą opowieść zaczniemy od dwóch legendarnych postaci tj. DJ'ów 600V oraz JanMario (JanMarian, JMI) i ich nagranego w 1996 roku utworu "Wyłącz mikrofon". W tym kawałku usłyszymy także Tede'go, a ich formacja nazywała się 1kHz.


   Tak, wiem, że Volt swój debiut za mikrofonem miał kilka lat wcześniej w utworze "Dźwięk jest poza kontrolą", ale jednak chciałem zacząć od 1kHz, gdyż w przypadku Huzdemak mam wrażenie, że właśnie tam dźwięk jest poza kontrolą...

 
   Być może moja pamięć jest zawodna, ale od tamtych publikacji rola dja w polskim hiphopie raczej ograniczała się do puszczania bitów i nagrywania skreczy (jeszcze wtedy nie cutów). Dj także woził ze sobą 200 winyli, gdyż często dogadywał się z organizatorem wydarzenia, aby za dodatkowe 500 zł zagrać imprezę po koncercie.

   Przenosimy się więc do lat dwutysięcznych i wspominamy czasy, w których nierozłącznym elementem hiphopu był breakdance, a nie autotune. A jednym z reprezentantów djów rapujących podczas imprez, lub wspomagających hypowaniem raperów był i jest na pewno DJ Kostek. Więc tu przytoczę utwór formacji Camey Squad z 2005 roku:



   Mimo, że polska scena zawsze była podziela w kwestii tego, czy dj może coś nawijać podczas imprezy (część ortodoksów twierdzi, że to trąca wioską) to djów, którzy używali mikrofonu podczas imprez, lub koncertów przewinęło się wielu, ale patrząc na dokonania fonograficzne to chyba musimy skoczyć znowu o kilka lat i sięgnąć po coś co wtedy i jak i teraz wyprzedza scenę. A więc DJ BRK, który przeszedł drogę od turntablisty, producenta podkładów po pełnoprawnego MC. Tutaj w Fenomenalnym duecie z Jareckim:


  A jak już jesteśmy w opolskim Studiu Kurnik to przypomnijmy sobię kolaborację DJa BRK (tym razem nie rapuje) razem z mitycznym i charyzmatycznym Sztigarem Bonko, którego utworu słuchane są w każdym familioku na Śląsku.


  Sztigar Bonko to DJ Eprom, który stworzył sobie postać rapującego górnika (o na serio był górnikiem) osadzonego w boombapującym rapie z lat dziewięćdziesiątych, a że ma podobny wokal do rapera B-Real z Cypress Hill to powoduję, że każdy fan rapu z tamtych czasów pozytywnie reaguje na ten concept. A to posłuchajmy sobie jeszcze piosenki "Blam Plam":


  Zupełnie inną drogę obrałem, ja - DJ Trakmajster. Mimo, że także zaczynałem na hiphopowych jamach, mimo, że także (chociaż bez większych sukcesów) próbowałem rywalizować w turntabliźmie to jednak przez przypadek popełniłem wokalnie dwa utwory. Najpierw był "Gdzie jest Zbyszek", a następnie "Moc, Energia, Amfetamina" i to otworzyło mi drzwi do dyskotek w całym powiecie:


  Zwieńczeniem tego elaboratu o rapujących djach, będzie wątek o DJu Norizie. Jego bardzo precyzyjne cuty można usłyszeć na wielu dobrych albumach hiphopowych. Z raperami dla których nagrywał zjeździł także całą Polskę, grając koncerty w klubach, halach i na festiwalach. I tu nagle pojawia się taka produkcja, którą przesłuchując czekam na jego cuty. A on tu śpiewa. Dobrze śpiewa!


   I tym akcentem kończę tą opowieść i mam nadzieję, że każdy dj będzie miał wiatr w skrzydłach, aby móc się realizować.

update nr1.
Rok 2005 i "Funk dla smaku". Druga zwrotka należy do DJa Romka:


update nr2.
Aż wstyd przyznać, że o tym nie pamiętałem. Tabasko "Wychowani w Polsce" i Dj Haem!


poniedziałek, 26 lutego 2018

DJs BACKGROUND - DJ FRODO

DJs BACKGROUND to projekt realizowany w ramach inicjatywy CUTADDIX. Każdy odcinek niniejszej serii dedykowany jest pojedynczemu DJ-owi. Dowiecie więc jakie były jego początki, jak wygląda jego codzienna praca z muzyką, jakiego używa sprzętu, oraz czego w najbliższym czasie można się od niego spodziewać.
W poniższym odcinku został przepytany DJ Frodo.



niedziela, 4 lutego 2018

Kto? Co? I Jak - Red Bull 3Style cz.4

Zaczynamy tydzień bitew. W związku z tym muszę trochę zintensyfikować przegląd technik djów startujących w Red Bull 3Style, dlatego dzisiaj będzie pięć sylwetek. Zapraszam do lektury:

Pierwszy w tym zestawieniu zagości reprezentujący Brazylię Marquinhos Espinosa

- Pierwszą rzeczą za jaką należy pochwalić Marquinhos Espinosa jest nieustana praca przy dopasowywaniu prędkości i praca na gramofonowych pitchach. Nie idzie na łatwiznę i sam non stop koryguję prędkości miksowanych utworów. A miksy ma szybkie i w głównej mierze opierające się na montowanych na żywo blendach, do których dogrywa melodie na cue pointach. Cały czas pracuje także na padach. Jego firmową techniką jest zgrywanie utworów dublując podobnie brzmiące melodię, lub zwroty w tekstach. Wszystko to bardzo się przyjemnie ogląda i mimo, że Marquinhos Espinosa nie ma w swoim arsenale beat jugglingu, ani skomplikowanych skreczy to jednak te płynne przejścia i taka estetyka całej kompozycji sprawiają dobre wrażenie.



Przenieśmy się teraz kilka tysięcy kilometrów z Brazylii do Azerbejdżanu i zobaczmy co do zaoferowania ma DJ TIM.

- Z TIMem to jest tak, że widać, że brakuję mu kilku tygodni więcej na ogranie całej rutyny. Niestety robi dużo podstawowych błędów, nie wchodząc ze zmianami utworów w tempo, krzywo wypuszczając cue pointy i czy takie nieśmiałe skrecze. Natomiast słychać też, że szuka, że ma pomysły, że nawet sięga po grime, a do tej pory u nikogo ze startujących nie słyszałem brudnego angielskiego rapu. Ma patenty wyszukiwania wspólnych mianowników w piosenkach, tak aby je fajnie połączyć. Lecz właśnie ten brak ogrania sprawia, że nie końca wychodzą one tak jakby chciał lub robi je w bardzo za prosty sposób jak na rangę tej imprezy. Jednak na pewno bym go nie lekceważył, bo widać w nim zacięcie i chęci do ciężkiej pracy. 

(oglądaj od 9 minuty)


Podobne serce do walki pokazuję także djka Emii, która pochodzi z Francji i teraz będzie o jej poczynaniach.

- Emii bardzo przeżywa każdy utwór, żyje każdym bitem, dropem i melodią. Zaczęła ryzykowanie, gdyż aż minutę poświęciła na intro z męskim głosem, co w przypadku będącej na djce kobiety trochę dziwnie wygląda. Muzycznie poruszą się po szeroko rozumianej muzyce rnb tudzież hiphopie. A każdy refren, każdy punchline na którym skreczuje przeżywa bardzo emocjonalnie i być może to ją troszkę rozprasza i powoduję, że wiele przejść jest zagranych krzywo. Emii niestety popełnia błędy przy ustawieniach prędkości, ale też przy pracy na padach. Jednak po reakcji publiczności widać, że materiał muzyczny jaki prezentuje rekompensuję te małe wpadki. To już kolejna kobieta na zawodach Red Bull 3Style i rozgrywka między nimi będzie na pewno ciekawa.


Tak skaczemy po kontynentach to może, zostańmy chwilę jeszcze w Europie i sprawdźmy co pokaże reprezentant Szwajcarii Dr. Fad-R.

- Słychać, że Dr. Fad-R lubi rap zarówno old-shoolowy jak i nową szkołą. Porusza się płynnie między kawałkami, miksując je za pomocą cutów na a capellech lub po prostu przechodząc na tzw. drop. Jeżeli podczas jego setu pod sceną będzie hiphopowa publika to na pewno ją porwie. A jury na pewno przypadną do gustu jego juggle. A już na pewno wszyscy będą się zastanawiać, czy to nie jakiś młodszy brat Dj Nu-Marka. Zwłaszcza, że Dr. Fad-R często sięga po funkowe utwory. Na muzykę reaguje emocjonalnie identyfikując gestykulacją się z przekazem, co czasami przekłada się na mało precyzyjną pracę np. na padach. 



Trochę za dużo siedzimy w tej Europie, lećmy więc gdzie daleko, gdzie za górami, gdzie za morzami w Australii schował się Beast Mode.

- Stawiam na niego jako tego, który wykorzysta jakiś utwór z naszego rodzimego podwórka. Pokazał to w Chile, że publiczność zdobywa wykorzystując teksty i piosenki z kraju w którym odbywają się mistrzostwa. Beast Mode gra w sposób dynamiczny, gdzie tylko może to skreczuje, dubluje stopy, werble i chętnie dobiera utwory łącząc w nich teksty. Nie boi się sięgnąć po jakieś szalone utwory i na żywo je jeszcze remixować na padach i do tego cały czas sobie wyluzowany tańczy. A już zupełnie chłopak odlatuje, gdy wypuści np. trapowy drop z wobble bassem wciskającym w parkiet. Na pewno warto zwrócić na niego uwagę.