czwartek, 17 grudnia 2015

Przygody DJ Daaz'a z odbiorem nagrody...

    Hajs to temat, który najlepiej się sprzedaje. A połączenie hajsu ze słowem wałek to mamy już topowy news dnia.
    A więc najświeższe połączenie słów "hajs" i "wałek" to nagrody przyznawane w ramach Ogólnokrajowego Konkursu Djów w Miksowaniu, które odbyły się w klubie Quantum w Gródku nad Dunajcem.
    Pojechał tam reprezentant sceny party rockerów - DJ Daaz, który kilkukrotnie już startował także w Mistrzostwach IDA. Doświadczenie i talent chłopak ma, więc zajął II miejsce. Gratulacje. Zgodnie z tym co jest w regulaminie powinien jako jedną z nagród dostać 4000 zł w cashu! (Pierwsze miejsce to było... 10 000 zł!). No właśnie, powinien. Jak było dalej to możecie przeczytać na screenach.
    Warto zwrócić uwagę na kilka kwestii. Przerobienie fotki - potwierdzenie przelewu. Podział kompetencji między DJ Promotion, a klubem Quantum i brak "gwarancji" wydania nagród.
   Mój komentarz jest taki, że tego typu wałek pokazuje dokładnie jak to wygląda na krajowej scenie i tego typu historie w normalnej pracy to dosyć częste przypadki. Mistrzostwa te, pokazały więc nie tylko kunszt naszych djów, ale także kunszt "mistrzowskiej" pracy naszych organizatorów i managerów. Miłej lektury!
































(UPDATE)
   Klub Quantum wydał oświadczenie więc wypada wrzucić. Mój komentarz jest taki, że to była inwestycja klubu w tą imprezę. Niestety brak podziału kompetencji, odpowiedzialności i partycypowania w kosztach pogrążył finansowo to wydarzenie. Ciekawe, czy DJ Promotion też wyda jakiś komunikat.

niedziela, 15 listopada 2015

Obowiązki DJ'a

   Najbardziej w zawodzie dja boli mnie to, że imprezowicze widzą tylko człowieka za konsoletą i myślą, że to wszystko takie fajnie i kolorowe jak na zdjęciach. Ludzie sądzą, że to samo się tak układa, włącza, przełącza, a resztę życia można przeleżeć grając w Playstation. My, DJ'e, jednak wiemy, że tak nie jest, bo jest wręcz odwrotnie. To ciężka i systematyczna praca pochłaniająca wiele godzin. DJ musi się wręcz poświęcać, aby wypełnić wszystkie swoje obowiązki, a nagrodą wtedy jest udana impreza. Czas więc, aby podsumować, to wszystko co najważniejsze jest w przygotowaniach DJ'a do imprezy.
   Wszystko zaczyna się już w niedzielę, kilka godzin po skończonej sobotniej bibie. Gdy Ty możesz spokojnie delektować się rosołkiem u mamy, DJ na stronie wydarzenia publikuje właśnie podziękowania za balety i że było awesome poprzedniej nocy. Na swoim fanpage’u także ma obowiązki, gdyż pasuje podsumować weekend i udostępnić jakiś chillowy utwór, ze sloganem, że to cisza przed kolejnym weekendem i burzą w głośnikach. Swój prywatny profil na razie może zostawić spokojnie, aby gdy Ty z dziewczyną będziesz oblepiał się w kinie, to on będzie oznaczał na fotkach (zdjęcia najpierw musi fotograf wrzucić) swoich ziomków i ziomeczki i wódkę i heheszki. Na tym możemy zamknąć poprzedni weekend i przespać się kilka godzin wolni od DJ'skich obowiązków.    
   Poniedziałek to już praca na pełnych obrotach, gdyż DJ musi budować medialną świadomość najlepszej imprezy w mieście. Trzeba zaplanować posty z utworami, tak aby każdego kolejnego dnia tygodnia wjeżdżający numer był coraz bardziej energetyczny. We wtorek znowu pasuje już ostatecznie nagrać video zapowiedź. Fajerwerki, wódka w kieliszkach, jointy i sex. To ma być ogień! Te 30 sekund ma wstrząsnąć, zamroczyć i zaorać Internet. W kolejnych dniach pasuje zastanowić się nad memami typu, że „środa to taki mini piątek”, albo „już piąteczek”. A trzeba przyznać, że to nie są proste rzeczy. DJ musi siedzieć przed komputerem przeglądać strony z demotami. Musi podglądać innych DJ'ów, czy wreszcie lajkować selfie fajnych dup w nadziei, że przyjdą na jego bibę. Aż opuszki palców mogą boleć od tego klikania. W czwartek trzeba iść na crossfit, ponieważ "musi być pompa, żeby było yebnięcie!”. Acha, nie zapominamy o selfie z szatni i oznaczeniu zaprzyjaźnionego klubu fitness, tak aby inni robiący sobie selfie w szatni dowiedzieli się, że DJ to DJ i przyszli na jego wydarzenie.
   Tak właśnie wygląda przygotowanie do imprezy. Dzień za dniem. Godzinami. Media społecznościowe i praca nad wizerunkiem. I wreszcie nadchodzi dzień piątkowej imprezy. To już jest istne szaleństwo. Zaczynamy od fanpage’a, gdzie trzeba zamieścić ponownie link do wydarzenia i okrasić to kilkoma mega wybuchowymi słowami. Po południu DJ oznacza się w hotelu, że już się zalogował - jeżeli gra w innym mieście, lub w modnej pasta & pizza, jeśli wyskoczył na miasto coś zjeść. DJ nie je w domu! A jak je to wrzuca fotki #omomomm tego co je! Podczas oczekiwania na posiłek DJ na swoim prywatnym profilu może sklecić kilka zdań, że zaprasza i jak ktoś chcę to niech piszę na priv w sprawie wpisania na listę #widzimysię. Na stronie wydarzenia natomiast pasuję potwierdzić swoją gotowość do melanżu - proponuję fotkę z butelką wódki i dopiskiem „Zaczynamy!”. O kurwa…. O kurwa, kurwa, kurwa. Zapomniałem o Instagramie! No dobra, Na Insta DJ wrzuca fotkę z plecakiem djskim, a focia musi być zrobiona w windzie. Na snapchat przyjdzie pora podczas grania. Szybka piłka: sprzęt x selfie x skaczący tłum x dupy na djce x selfie.
   Sobota… Na prywatnym fb trzeba koniecznie zamieścić zdjęcie domowego armagendonu po afterze. A na fanpage posty typu, że w piątek było grubo, ale to nie znaczy, że w sobotę nie może być wiele grubiej. Wracając jeszcze do prywatnego warto troszkę przekomarzać się, że to już ostatni raz, że nigdy więcej wódki, że koniec, że sport, muzyka, pasja. Ale dzień, mija czas sobotniej imprezy się zbliża, trzeba więc znowu odświeżyć Instagrama jakimś fashionowym lookiem i można śmiało wychodzić na imprezę. Acha, pasuję, aby DJ jeszcze wziął pendrive z muzyką (może być od kolegi), w końcu jest DJ’em…

poniedziałek, 2 listopada 2015

DJ QBert - Crazy Raw feat. DJ IQ, Ritchie Ruftone, DJ VaZee (IDA 2015 Promo Official Video)

    Schemat do tej pory był taki, że kampania promocyjna MŚ DJÓW IDA napędzana była przez klip, w którym musiał pokazać się jakiś raper, zapewniający frekwencję na imprezie i ogólny bilans finansowy wydarzenia.
    W tym jednak roku IDA poszło bez kompromisów. Jest bardzo surowo. Nie ma ma rapów, chwytliwych bitów. Jest mnóstwo skrecz, futurystycznych dialogów turntablistycznych i jest minimalizm. I jest to na najwyższym poziomie, gdyż podpisuję się pod tym sam Q.
    Pozostaję mieć nadzieję, że IDA jest już taką marką, że nie mając topowego rapera w klipie i tak sprzeda wszystkie bilety i impreza organizowana w nowiutkim, krakowskim Centrum Kongresowym ICE będzie eventem roku.


środa, 28 października 2015

Kulisy klipu IDA 2015

Co roku Mistrzostwa Świata DJów IDA promuje turntablistyczny utwór, do którego powstaje klip. W tym roku "z zaplecza" wyglądało to tak. I wnioski jakie możemy wysnuć to:
1) Qbert i jeszcze raz Qbert!!!
2) Lokalizacja ulega zmianie i będzie to Centrum Kongresowe ICE


piątek, 23 października 2015

Reżimowe media vs JKM?

    Zacznę od tego, że w wirtualnym świecie rządzi Pan Janusz Korwin-Mikke. Pod blokiem w rozmowach podszytych marzeniami o legalizacji także rządzi Pan Janusz Korwin-Mikke. I cały czas wałkowany jest jeden temat reżimowych mediów, które próbują go zniszczyć…
    Hitem sieci są filmiki z wypowiedziami lidera partii Korwin i  także większość moich znajomych wrzuca memy lub filmiki jak to JKM masakruje dziennikarzy. I każdy taki wpis puentowany jest stwierdzeniem, że „reżimowy dziennikarz to..”,  że „redaktor na usługach rządu”, czy „nie ma wolnych mediów”. I idąc z prądem korwinizmu mógłbym się nawet z tym zgodzić, co by poklepywać się po plecach ze znajomymi, ale czy przypadkiem to nie jest tak, że właśnie JKM wybił się na tych „resortowych środkach masowego przekazu”?
    Kto jest największym beneficjentem tych masakratorskich tyrad JKM? No właśnie on. I popatrzcie teraz na te wszystkie telewizje, że czym bardziej one są niby „rządowe” tym bardziej do siebie Was zrażają. Każda dyskusja, w której pani prowadząca broni stanowiska np. rządu kończy się wygraną JKM. I on na tym regularnie zyskuje, bo są to spektakularne „thug lifeowe” riposty, po których nie ma co zbierać. Gdyby dyskusje były toczone w przyjaznym tonie, sprzyjającym poglądom JKM, to pewnie z 10% z jego obecnych sympatyków by się nimi zainteresowało i Król nie byłby Królem w Internecie.
    No bo kto z Was, a to przecież także antyplatformerskie medium ogląda Republikę, w której swobodnie wypowiadają się politycy tzw. prawicy? Kurwa nikt! Nikt tego nie ogląda, oprócz ludzi, którzy i tak umrą i nie dożyją do wyborów. Nikt z tego nie robi zrzutów na Youtube i nikt nie wrzuca memów z cytatami na kwejka. Nudy. A wystarczy, że JKM pojawi się na 5 minut i będzie atakowany przez tych tak zwanych reżimowców i już zyskuje w sondażach i ma szansę przekonać do siebie kolejnych wyborców.
    Więc następnym razem jak będziecie kąsać jadowymi epitetami pod adresem dziennikarzy TVP Info, TVN czy Polsatu, to zastanówcie się i lepiej im podziękujcie, że sami siebie podkładają jako niby reżimowcy i dzięki temu JKM wejdzie ze swoim ugrupowaniem do Sejmu.

poniedziałek, 19 października 2015

niedziela, 18 października 2015

All-Star Weekend "Bitwa": Hirek Wrona vs DJ Eprom

Takie wideo znalazłem. Po prostu ciekawostka branżowa.


piątek, 18 września 2015

Madage - DMC Online Visual Championship 2015

Hej, trzeba pomagać rodakom! A więc zapraszam wszystkich do kliknięcia w link i wsparcia poprzez oddanie głosu w tym konkursie naszego człowieka - Madage. Link jest tutaj.
A poniżej jego konkursowe wideo zgłoszenie:

wtorek, 15 września 2015

FIghter Jaraz - Powrót i przygotowania do niczego



Zanim zostałem djem, byłem czynnym sportowcem. Niestety narkotyki, alkohol i pierwsza żona Agnieszka zniszczyły mnie. Ale wróciłem silniejszy, a to jest moja historia:


poniedziałek, 27 lipca 2015

Request a tatuaż

   Drogi dju w swojej karierze być może od razu trafisz jako gwiazda na wielkie festiwale, ale równie dobrze możesz trafić jako szafa grająca na wszelakiego rodzaju imprezy firmowe, czy zwykłe sobotnie potańcówki dla gawiedzi, która bawi się tylko do muzyki, którą już kiedyś - rano słyszała. Aby przygotować Cię do zawodu to uświadomię Ci, że często będą przychodzić różni ludzie. Najczęściej będą chcieli abyś puścił im jakąś piosenkę, ale zdarzy się także, że będą chcieli podładować telefon, czy zostawić kurtkę. Z pomocą tego artykułu dowiesz się jak rozpoznać ich oczekiwania i ew. przygotować strategię rozmowy.
   Więc na firmówkach pierwsze pojawią się trochę wytyrane życiem 30+ z wyblakłymi tribalami tudzież różyczką wokół kostki. Wtedy jeszcze w Polsce nie było gdzie robić dziary i one w szalonym zrywie zrobiły do na Ibizie, gdy jeszcze nie było tam lotów z Polski, a na Vivie leciał Club Rotation. W życiu były w kilku nieszczęśliwych związkach. Mają kota i będą chciały pewnie coś z żeńskim wokalem, coś nijakiego z pogranicza popu i pseudo rnb. Spokojnie możesz im odmówić lub wmówić, że coś innego jest fajne i one tego chcą. Całe życie im faceci tak wmawiali i one już to nawet lubią, krzywdy tym nie zrobisz, a i tak w domu kot czeka.
   Z tribalami mogą podbić też szalone mordunie. Mordy z tribalami to wariaty. Bez kitu crejzole. Jak im puścisz to co chcą, a pewnie to będzie coś z playlistowego EDMu z tzw. yebnięciem to będą mieli kolejne życzenia, a jak im nie puścisz to na zmianę będą przychodzić i z uśmiechem i wręcz życzliwością i wódeczką i będą tak męczyć całą noc. Zainteresowania: motoryzacja, sport, kobiety.
   W międzyczasie na dyskotece pod Kutnem może dobijać się chłopaczyna z JP na przedramieniu i koszulce „Żołnierze wyklęci” na klacie. To na pewno request o Gang Albanii z bonusem, czyli pytaniem czy nie masz ogarnąć jakiegoś białego tak z 50 gieta w credo na tydzień?
   Z serii charakternych ziomków to może jeszcze np. być koleżka z napisem „Only God can judge me”. Jak coś to właśnie ma coś do ogarnięcia. Będzie chciał 2Paca, poza tym to siedział kilka lat w Strzelcach Opolskich i zrobił tam maturę.
   Jak jesteśmy przy napisach to, gdy laska będzie miała taką dziarę to znaczy, że lubi raz na pół roku wytarzać się w spermie i do tego zrobić fotkę i wrzucić na fejsa. Krytykę tzw. hejterów przyjmuję do świadomości, ale w związku z tym, że tylko Bóg może ją osądzać, za rok znowu da się ponieść i pozwoli aby jej odbyt połknął jakieś jądra. Możesz startować, ale uważaj bo to typ trochę taki psycho-nimfy.
  Z tymi hasłami na kobiecych ciałach to w miarę prosta sprawa. Jak będzie jakiś slogan o miłości, to znaczy, że niby kogoś tam miała, ale to nie było to i ciągle szuka. I tak chodzi po klubach i szuka, a jak szuka to znajdzie… Wszystkie kobiety z motywacyjnymi cytatami będą dla Ciebie zmorą, zwłaszcza gdy są przed okresem. Naogladały się Chodakowskiej i wydaje im się, że są mądre i fit. Wydaje im się... 
   Na pewno musisz uważać na klubowiczów, którzy pamiętają czasy krakowskiego Rentgena, ważą 50 kilo, szybko mówią, a ich tatoo to „Co nie zabije mnie to mnie wzmocni”. To pewniak, że coś wrzuci Ci do drinka, zaprosi na after, a obudzisz się bez nerki. Z narkotyków to 24h krajowe białe i syntetyczne eksperymenty z mefedronem na czele. Trawa już nie kopie jak kiedyś.
   Imprezowicze wyglądający na mniej niż 25 lat z trójkątami, kwiatkami, postaciami z kreskówek są zupełnie nie szkodliwi, aczkolwiek aktywni w mediach społecznościowych. W głowach mają włączony stroboskop i pewnie będą chcieli mocny bit z wiertarkami. Głosują na Kukiza, pierdolą system, palą tytoń firmy Mac Baren, na narty jeżdżą z rodzicami. 
   I na koniec przestroga. Jeżeli w pobliżu djki zacznie kręcić się wytapetowana czterdziestka z tribalem na lędźwiach to uważaj, jest duża szansa, że między jej wargami sromowymi czai się HIV! A przynajmniej pół tablicy Mendelejewa…

piątek, 19 czerwca 2015

Jak wydać swoją muzykę?

   Żeby było to jasne, ja uważam, że sprawnie zarządzana oficyna, wydawnictwo czy wytwórnia są lepsze od działania na własną rękę, ale o tym dlaczego tak sądzę napiszę następnym razem. Teraz postaram się w kilku słowach napisać jak w partyzancki sposób wydać sobie płytę.
   Jesteś więc domowym producentem i właśnie skończyłeś układać osiem świeżych i wg. Ciebie zajebistych kawałków, które rozniosą parkiety od Suwałk po Bogatynię. To teraz moja propozycja jest taka, abyś zatrudnił do tego projektu dwie kolejne osoby. Pierwsza to ktoś kto zrobi mix i mastering Twoich utworów. Pomysłów i opinii na to jest milion, a ja radzę aby to zrobiło inne ucho niż Twoje. Druga osoba to grafik. Będzie miał trochę roboty, gdyż zaleca się, aby każdy track miał swoją okładkę, którą później możesz chociażby wykorzystać na planszę na YT. Pamiętaj, żeby wcześniej sprawdzić wymagania dotyczące rozdzielczości i wymiarów. I pamiętaj, że pewnie będziesz musiał wyskoczyć z monety, ale zdecydowałeś się być samodzielnym ARTYSTĄ to płać i płacz.
   W tym samym czasie, w którym zleciłeś wykonanie powyższych robótek powinieneś także rozpoznać rynek pośredników, którzy zapewnią Ci dostęp do największych sklepów i serwisów streamingowych. Tych firm jest kilka i mają różne opcję i możliwości współpracy, ale wszystkie łączy to, że za taką dystrybucję biorą z góry od kilkunastu dolarów do kilkudziesięciu funtów. Różnica w cenach najczęściej podyktowana jest różnymi odbiorcami ich usług. Czasami jednak lepiej zapłacić trochę więcej i być zarówno w Itunes jak i Beatporcie. Po wybraniu biznesowego partnera jak najszybciej zarejestruj u niego swoją EP-kę, gdyż niektóre sklepy wymagają aby to zrobić 21 dni przed wprowadzeniem do sprzedaży.
   Ostatni etap to załadowanie piosenek do sprzedaży, stworzenie klipów (plansza plus muzyka) na Youtube i połączenie tego wszystkiego, tak aby Twoi fani z facebooka byli przekierowywani do odsłuchu na YT, gdzie znajdą linki do zakupu mp3... I jeżeli te pliki będą ściągane to pierwsze pieniądze ze sprzedaży digital pewnie zobaczysz po trzech miesiącach, a przy dużej ilości wyświetleń miliony z Youtuba (pod warunkiem, że jesteś partnerem) mogą pojawić się nawet szybciej. 

   To jest najkrótsza i najprostsza droga do zaistnienia w cyfrowym świecie. Nie obejmuje ona fizycznej sprzedaży nośników, co jest prestiżowe i fajnie widzieć swoją płytę na półce w sklepie, ale jest też najgorzej płatne i sporo z tym zamieszenia. Powyższy wywód nie dotyczy także godzin spędzonych na marketingu, który aby ta maszyna fajnie hulała jednak trzeba wykonać. Jednak o tym postaram się napisać w następnym artykule, który poruszy także zalety działania w szerszym gronie w ramach wytwórni.

wtorek, 16 czerwca 2015

Lista utworów do ZAiKS i STOART

    Coraz częściej zdarza mi się grać na imprezach, po których organizatorzy proszą mnie, abym podesłał listę moich utworów, które prezentuję. Tak więc wrzucam tu listy do ZAiKSu oraz STOARTu. Być może mi to ułatwi pracę, gdyż nie będę musiał za każdym razem wypełniać druków, a organizatorom także się może przydać taka lista zamieszczona w stałym miejscu.

ZAiKS - druk D:
STOART:

piątek, 29 maja 2015

Mój udział w kampanii prezydenckiej

    Kampania się skończyła, więc mogę podzielić się z Wami pewnym wydarzeniem, bez posądzania jaki obóz wspieram, lub z jakim kandydatem walczę. To był mój realny udział w procesie wyboru nowego prezydenta i jestem dumny z faktu, że jako obywatel tego kraju wykazałem aktywną postawę.
   Więc graliśmy sobie imprezę firmową w Łodzi. Nic wielkiego, ale jedzenia było w opór, dobrze płacili, a i korporacyjni klienci byli jacyś tacy nie korporacyjni i bawili się wyśmienicie. Po skończonej robocie i kilku godzinach snu na drugi dzień wybraliśmy się do jakiejś restauracji przy tej głównej ulicy w Łodzi, chyba to Piotrkowska? No i jemy sobie to kacowe śniadanko. Wjeżdża wszystko co ma kalorie i tłuszcz, które mają przepalić alkoholowe opary w naszym organizmie, a tu nagle zamieszanie. Dziennikarze, jacyś ludzie w garniturach., stare baby i młode wilki, kamery i akcja. Okazało się, że na drugiej sali pani Magdalena Ogórek ma jakiś briefing wyborczy połączony ze śniadaniem, czy coś takiego. Trochę nas to zaciekawiło, ale woleliśmy komentować cycki event menagerki z poprzedniego wieczoru. A cycki były to nie bagatelne, skoro sam prezes firmy- zleceniodawcy topił w nich swój wzrok przez cały wieczór i nawet obecność jego żony, co ciekawe posiadaczki pozostałych 50% akcji spółki mu w tym nie przeszkadzała.
   No i oni sobie tam gaworzą, a ja nagle poczułem w żołądku taki przewrót. Nagle tak wszystko zaczęło tam bulgotać. Skurcze odcinkowe jelit jak i te perystaltyczne znacząco przyśpieszyły i te wszystkie kulinarne wynalazki z zeszłej nocy, które pożerałem z bemarów rozstawionych wokół sali zaczęły domagać się wyjścia na świat. Do tego doszła jajecznica i kilka parówek, które dosłownie przed chwilą wchłonąłem. Tak więc szybkim i spoconym krokiem podążyłem na poranną dwójeczkę.
   Co tu dużo mówić, ja tam po prostu zgwałciłem kac kupą kibel. Odgłosy rozdzieranego prześcieradła, trzask rozbijanej porcelany, płacz niemowląt, ryk jeleni na rykowisku, czy wreszcie odgłos salwy armatniej. Było wszystko. Do tego smród przypominający raczej gnijący, trochę podsmażony płód na śmietnisku niż coś, co ja taki elegancki chłopak z sąsiedztwa mógłbym wydalić. Skończyłem. Trochę ochłonąłem, ogarnąłem się i wychodzę sobie lekkim kroczkiem, a tu w drzwiach bezpośrednio do kabiny (koedukacyjne…) mijam właśnie panią Magdalenę Ogórek. Nigdy nie zapomnę tej jej miny gdy uderzona podmuchem odoru prawie zemdlała. Włosy same się rozczochrały, a jej mina skwasiła. A ja zdałem sobie sprawę z wyjątkowości sytuacji i z oddechem pełnym nie do końca przetrawionej wódki wypowiedziałem magiczne zdanie, że „Jak Pani wygra, to będzie Pani musiała być też prezydentem takich ludzi jak ja”. I wydaję mi się, że ona wtedy się załamała. To był chyba ten moment, w którym przestała odpowiadać na pytania i udzielać się na konferencjach. Śmiem więc twierdzić, że moja kupa złamała jej psychikę!
    Powyższy przykład, udowadnia że my dje - ludzie ciemności, którzy żyją w nocy, a w dzień trzeźwieją też możemy mieć wpływ na bieżącą politykę. Tylko musimy chcieć!

poniedziałek, 25 maja 2015

Czy małolatka poczuła piżmo?

   Wygląda to tak, że bycie djem wiąże się ze sławą i fejmem wprost proporcjonalnymi do możliwości ogarnięcia darmowych wejściówek do klubu, bań na barze, a najlepiej całej flaszki wódki na djce. Ja rozumiem te mechanizmy i wchodząc w tą branżę świadomie je zaakceptowałem. Czasami przejawem takowego poważania w środowisku są ciepłe przywitania i powitania. Nie rzadko więc witany jestem serdeczniej niż pozostali, czasami jest to miłe, czasami kłopotliwe… A więc..
   Jestem sobie na grillu. Klasyczna majówka w krzakach pod miastem z browarami z cpn’u i jednorazowym rusztem z Biedronki. Dzika natura, błotko, pokrzywy i zużyte kondomy na polanie. Normalnie survival. I byłem się właśnie wylać. Trzymając prawą ręką chuja zakreślałem soczyste, chmielowe esy-floresy po koniczynkach i innych wiechlinowcach. I wracam chwiejnym krokiem z miną pełną ulgi, a tu wyskakuje mi przed nosem ziomeczek z taką prężną małolatką z Płaszowa. No i ja elegancko chcę z nim przybić żółwika pięścią, ale on koniecznie, że graba, że misiaczki i przytulanki. No to uścisnęliśmy sobie dłonie. Prawe dłonie… No ja tą, którą właśnie przed chwilą trzymałem wacka. I wszystko fajnie, emocje po ich wejściu opadły i patrzę, co ta niegrzeczna małolatka robi, a ona, a była już trochę wstawiona - bierze jego rękę i wkłada sobie do ust jego palce i w bardzo wyuzdany i oscentacyjny sposób zaczyna je ssać. Zrobiła to specjalnie, żeby wkurzyć zebrane wokół ognia smutne żony. Udało się, ale nie ma to najmniejszego znaczenia, bo jestem właśnie świadkiem wielkiego dzieła i uzmysławiam sobię, że ta czarna czikita w linii prostej liżę rękę chłopaka, który przed chwilą się nią ze mną witał, a witał się ściskając moją prawą dłoń, którą ja kilkadziesiąt sekund wcześniej trzymałem chuja. I tu powstaje pytanie za 5 punktów w lidze gawędziarzy erotomanów - czy można uznać, że ta Shakira poczuła piżmo?






środa, 25 lutego 2015

Get down

    W ramach szeroko pojętej poprawności politycznej muszę na początek tego eseju wtrącić formułkę, iż nie jest moim celem obrażenie nikogo upośledzonego. Nie znam się na chorobach, schorzeniach, zapewne mylę pojęcia, ale w związku z tym co zaszło muszę opisać pewne sytuację. A sytuację miałem takie dwa razy.

   Więc jest sobie impreza. Ludzie tańczą, alkohol się leje, dj puszcza kolejne parkietowe sztosy i noc pędzi jak szalona. I jak to bywa na sobotnich potańcówkach wśród klubowiczów znajdzie się także grupka zwariowanych koleżanek, z których każdej można przypisać inne pozytywne cechy charakteru, ale tylko jedna jest płytką osiedlową aferzystką o nieatrakcyjnej fizjonomii i jeszcze wredniejszym pysku. To taki typ, który każdą psiapsułkę obgada, że ma tipsy krzywo przyklejone, że ojciec pijak, a sama po nocach je parówki z lodówki i lubi jak jej ubranie wali stęchłymi ziemniakami z pola. Sama nie ma chłopaka, ale według niej każdy chłopak innej koleżanki to kawał chuja, dziwkarz i ona jakby już miała jakiegoś mieć, to tylko przyćmionego tureckimi promieniami Słońca z opalacza do kebabów księcia z bajki na rumaku z Janowa Podlaskiego.

   No i imprezka trwa, a całe kółeczko serdecznych przyjaciółek pląsa sobie popijając drinki ze słomką i palemką. Co jakiś czas do którejś z koleżanek podbija mniej lub bardziej atrakcyjny Przemek tudzież Michał i czasami razem przetańczą kwadransik, czasami nie, ale wszystkie oprócz tego naszego warchlaka mają statystyki na plus. Ten osiedlowy świński ryj nie zważa na to. Przy kolejnej wizycie w toalecie wypomina koleżankom po kolei wady kolejnych amantów, będąc wręcz dumną z tego, że żaden do niej nie podbił. Dziewczyny przyzwyczajone do jadu nie przejmują się raczej tym i po prostu normalnie się bawią konsumując kolejne magiczne szklaneczki.
 
   Gwiazda także pije i po pewnym czasie wyłącza się jej rozsądna percepcja rzeczywistości, zamyka oczy i zaczyna tańczyć porwana słowami "Hold that cup like alcohol
Don't you drop that alcohol". I gdy tak kręci się na środku parkietu i wyobraża sobie wymuskanego barmana z beach baru w Sharm el sheikh zaczyna czuć na swoich biodrach męskie dłonie, a jej pośladki robią się wilgotne, gdy powoli, ale coraz szybciej dociskane są przez podbrzusze partnera. Ten błysk świateł, ta głośna, rytmiczna muzyka i te wspomnienia wspólnych zjedzonych zimnych pulpecików z zawiesistym sosem spowodowały, że ona poczuła się jak wtedy na hotelowym dancingu. Więc zaczyna kręcić biodrami, zaczyna się wyginać, unosi ręce partnera i kładzie na swoich małych i obwisłych piersiach jednocześńie spazmatycznie zaciskając pięści. A on nie broni się, skoro partnerka sama przenosi ten taniec wręcz w erotyczną grę wody i ognia, on nie zamierza gasić płomieni, a wręcz przeciwnie. Podsyca więc żar poruszając biodrami w seksualnym tańcu, przypominającym raczej zwierzęcy akt kopulacji i wtedy nasza gwiazda odwraca się żądna gorących warg partnera. Marzy o tym soczystym pocałunku i nie chce otwierać oczu, jednak coś ją tknęło i oczy otwarła. Wtedy zebrami wokół już od jakiś pięciu minut zszokowani imprezowicze usłyszeli brzdęk rozbijanego szkła (nie posłuchała Beyonce i upuściła szklankę), następnie krzyk gwiazdy i jej paniczną ucieczkę. Pozostał on, zapewne niczego nie świadomy, z plamą na wysokości krocza, lecz zaspokojony i uśmiechnięty... i z dodatkowym dwudziestym pierwszym chromosomem.

wtorek, 10 lutego 2015

Marketing klubu, a komfort pracy dja


   W kolejnych miastach i klubach spotykam się z różnym podejściem do marketingu klubów. Są to często przypadki skrajnie różne i dzisiaj chcę opisać właśnie konsekwencje reklamy klubu, która stawia na miejsce, a nie na muzykę i dja co ma bezpośredni wpływ na komfort naszej pracy. Posłużę się tu plakatem promującym imprezę w krakowskim klubie Noise. A zrobię to tylko dlatego, że treść w nim zawarta idealnie oddaje sytuację w jakiej znajduję się wielu djów jak Polska długa i szeroka.

   Zacznijmy od analizy plakatu. Przekaz jaki on niesie to data i miejsce dwóch imprez wchodzących w skład tzw. "Andrzejek". Do tego możemy wywnioskować, że skoro jest wzmianka o rezerwacjach to zapewne można liczyć na jakieś pakiety stolikowo-konsupcyjne dla większych grup. Natomiast brak jakichkolwiek informacji o muzyce, o djach i o atrakcjach towarzyszących. Czy kogoś ta reklama skusiła czy nie, w to nie wnikam bo nie to jest przedmiotem analizy. Mnie interesuje jak taki przekaz wpłynie na komfort pracy djów i jakie konsekwencje może nieść. Więc zacznijmy  od wariantu negatywnego.

   Komunikat sformułowany tak jak na tym plakacie może przyciągnąć klubowiczów o różnym wieku, z różnych płaszczyzn społecznych, z różnymi przyzwyczajeniami i oczekiwaniami. Biorąc pod uwagę, że to Andrzejki, które są traktowane przez wiele osób jako jedna z niewielu okazji, aby wyjść z domu celem nocnego imprezowania może okazać się, że przed djem zbierze się grono osób z całkiem odmiennymi gustami. A jako że zapewne, co sugeruje plakat ludzie dokonali być może nawet i płatnej rezerwacji to mogą prezentować bardzo rozdmuchaną postawą roszczeniową wobec niego. Nie zdziwią mnie więc prośby o "coś polskiego, rockowego" z jednej strony, jak i o "coś Jacksona z dedykacją dla ekipy z Tesco" z drugiej. Przy tak różnorakich oczekiwaniach dotyczących muzyki djowi, pozostanie albo pogodzić się z rolą szafy grającej i w dodatku trochę obniżyć barwę głosu, aby ładnie zapowiadać piosenki, albo ignorować sugestię najlepiej wiedzących klubowiczów i forsować swój sound. I to rozwiązanie może być całkiem sprytnym wyjściem z sytuacji. Ale… Ale śmiem twierdzić, że skoro manager lokalu wypuścił taki plakat, to jego oczekiwania wobec pracy dja będą krótkie i zwięzłe: MA BYĆ DOBRZE! Wobec tego manager nękany przez kolejnych rozgrzanych do czerwoności czterdziestolatków może nalegać na dja aby się dostosował i raczej nie będzie go interesować linia bassowa w zdobywającym na świecie uznanie future housie.

   Jednak może okazać, się, że taki plakat to zbawienie i przepustka do tego, aby zagrać bibę w sposób oddający najlepiej swój repertuar, możliwości i intencję, żeby zrobić zajebistą imprezę. Czas więc na wariant pozytywny.

   Na plakacie nie ma konkretów, a biorąc pod uwagę fakt, że imprezowicz poprzez uiszczenie zapłaty za wstęp zawiera z klubem pewien rodzaj umowy, w której wyznacznikiem warunków jakie oferuje klub jest ów plakat stawia to dja w sytuacji, gdy nie musi nic, a może. Chodzi tylko o nastawienie włodarzy lokalu. Czy zrobią wszystko, aby zatrzymać każdego w klubie, czy nie oferując nic konkretnego oprócz rezerwacji miejsca oddają noc djow ufając mu, że to co robi jest wartościowe. Wtedy jednak muszą być gotowi na falę krytyki zwłaszcza tych szalonych kibiców Adama Małysza, którzy ostatni raz na "potańcówce" byli na weselu w 2006 roku #jakstatkinaniebie. Jeżeli więc dj, barmani, manager i właściciel prze przetrwają pierwszy wściekły atak, a dj gra coś co można określić jako muzykę taneczną, to jest szansa, że po opuszczeniu lokalu przez zbulwersowanych chamstwem i prostactwem klubowiczów, którzy do miasta przyjechali z sąsiedniego powiatu uda się zbudować atmosferę i wkręcić osoby pozostałe w klubie w taneczny trans, do czasu gdy nadejdzie świt.

   Jaki wniosek wypływa z tej nudnawej analizy? Ano taki drogi dju, że jeżeli dostajesz bookingi jako no name i trafiasz na imprezy promowane tak jak opisywane Andrzejki to musisz być gotowy na wszystko, a w jednym na 5 przypadków będzie Ci dane mieć wyjebane i robić spokojnie swoje.

niedziela, 1 lutego 2015

Format imprezy: Polski Hiphop

   Spokojnie, ja nie jestem aż na tyle biegły, ani zainteresowany, aby to realizować, więc mnie to nie dotyczy, jednak jestem przekonany, że ten kto to zrobi wygra w tym roku Polski Rap w kategorii party DJ.
Trzeba tu tylko przerobić coś, co już sprytnie funkcjonuje w polskich klubach, czyli tzw. format. Chodzi o pewną ideologię / hasło / motyw dorobione do imprezy, które mogą być zupełnie trywialne, a mogą mieć jakieś głębsze przesłanie. Na tej bazie budujemy jednolity przekaz marketingowy, dzięki któremu zrobimy sobie markę wydarzenia. Musimy to robić, gdyż tak naprawdę nie robimy nic szczególnego, a dzięki tym wszystkim działaniom nasza biba będzie żyła w galeriach i filmikach. Te materiały będą automatycznie udostępniane i na kolejnej imprezie będziemy mieć 200 osób więcej.
   Ktoś, jakiś rapowy dj musi więc zbudować sobię zamieszanie (wzór: Rap History Warsaw) wokół imprezy roboczo nazwanej "Polski hiphop". Tego typu imprezy były i są organizowane w całej Polsce, ale ja mówię o projekcie który wyjdzie poza jedno miasto i który z jakimś skandalicznym materiałem znajdzie się na Glamrapie, a popularny sklep internetowy z ciuchami sam zgłosi się z propozycją współpracy. Trzeba zaprosić dwóch młodych kotów-mc's, tak aby ich hostowanie nie kosztowało więcej niż kilka stówek. Na potrzeby imprez niech udostępnią swoje gorące tracki, które palą procesory w tabletach. Oni na imprezie zagrają co najwyżej 2-3 swoje numery, ale znają teksty Molesty, OSTRego i Peji i będą razem z publicznością wykrzykiwać refreny i nakręcać atmosferę. Nasz Dj organizator musi też ogarnąć grafika, który zrobi proste logo i zajmie się całą szatą graficzną. Od face'a po plakaty i ściankę w klubie. Ten sam grafik musi pojawiać się z kamerką na imprezach i kręcić kilkuminutowe relację, gdzię będą lolki, cycki, wódka i twerki.
   Pierwsza impreza może być finansową wtopą, zresztą pewnie będzie. Bo DJ- organizator będzie musiał wydać sporo kasy na różne gadżety typu wspomniana ścianka, naklejki, ramki i cytaty z kultowych tekstów do zdjęć (takie duże tekturowe lub z pleksi). Ale te fotki pójdą w świat, a ten filmik z cyckami zrobi spore zamieszanie na YT. Teraz pozostaje spokojnie budować społeczność na facebooku i czekać, aż kolejne kluby zdecydują się na taką bibę, a wtedy trzeba tylko robić swoje i odcinać kupony.
    Muzycznie po tylu latach muzyki z gatunku polski hiphop jest mnóstwo. Oprócz wersji oryginalnych wyszło także sporo remixów w różnych stylistykach i ktoś, kto robi regularnie cyfrowy digging na pewno poradzi sobiez setem na kilka godzin. Najważniejsze aby nie dopuścić do freestylowych bitew, bo to zabije imprezę, a jak pojawi się jakiś znany raper do elegancko mu podsypać wszystkiego i czekać. Jak się opije i zacznie robić głupoty to tylko lepiej dla fejmu imprezy więc niech chłopak szaleję, a kamera będdzie blisko,
   Najlepiej by było, aby nasz DJ był także producentem i na bazie popularności cyklu sieknął mixtejp, klipy i jeszcze bardziej nakręcał koniunkturę. Tak więc jeżeli widzisz się w tej roli to biznes plan masz podany na tacy.

czwartek, 8 stycznia 2015

Red Bull Thre3style - Rejestracja

No dobra Party Rockerzy. Legendarna impreza Red Bulla wraca do Polski!
Ja pamiętam te Wasze narzekania dlaczego oprócz jednej edycji nie ma w naszym kraju eliminacji do Thre3style. Ja nawet pamiętam ksywki!
Teraz macie ponownie szansę, aby zaistnieć i pokazać swój turntablistyczno-imprezowy kunszt. Mam nadzieję, że ktoś wzniesie to level wyżej i skończy się granie melodyjek na padach, które jednocześnie są intrem do kolejnego utworu, składającego się z tych samych brzmień. Te piętnaście minut to bardzo dużo czasu do zagospodarowania i uważam, że tu już nie chodzi tylko o skille i wykonywanie kolejnych rutyn, ale o jakiś pomysł, o myśl przewodnią, o plan tego występu.
Powodzenia!
A rejestrować (do 26 stycznia) można się tutaj