środa, 31 grudnia 2008

Historyjka

Święta to świetna okazja do spotkań ze znajomymi, których się nie widziało kupę lat. Ja także spotkałem kolegę, dja, grającego house, z którym kontakt mi się urwał kilka lat temu. No to wypiliśmy po piwku. Wymieniliśmy się doświadczeniami, uwagami dot. sceny i tak dalej i poniżej zamieszczam historię, którą mi opowiedział. Ręczę że to autetnyk, nawet nie musiałem koloryzować:

Od jakiegoś czasu regularnie pojawiała się na imprezach, gdy on grał. Nie była najpiękniejsza, nie była mistrzynią parkietu, ale potrafiła się bawić. Miała coś w sobie, co powodowało, że gdy tańczyła on patrzył na nią dłużej niż na inne. A jego wzrok był pełen pożądania.
Ta noc od początku byla szalona. Najpierw taksówka z kierowcą, który nie znał Krakowa i się zgubił. Później chwilowy brak prądu w klubie. Wreście Marcin wrócił z emigracji i narzucił ambitne tempo z wiśniówką, co oznaczało, że cały klub będzie pijany. Ona przyszła gdzieś po 23 i jak zwykle z drinkiem zaczeła spokojnie pląsać pod ścianą obserwując jak on zmienia kolejne płyty. Miała ochotę na coś więcej niż klasyczną imprezę. On także, gdy ją zobaczył pomyślał, że ta noc nie musi skończyć się tak jak zwykle...
Było już grubo pierwszej gdy zmienił go drugi dj. Marcin wykonał swój plan i trochę go podpił, ją i pół klubu także upoił. Przez te kilka godzin wymienili się kilkoma ciepłymi spojrzeniami, a ona tańczyła coraz bliżej djki. Zaczeła ona, powiedziała po prostu "cześć", przy czym troszeszke zasepleniła seksownie wystawiając języczek przy "ś", co spowodowało, że zwykłe "cześć" zmieniło się w gorące i namiętne "cześść". Porozmawiali o tamtym i o tym. Oboje wiedzieli do czego zmierzają więc dosyć szybko zdecydowali się opuścić klub i pojechać do niej porozmawiać w intymniejszych warunkach. Gdy weszli do mieszkania, ona szepnęła mu na ucho delikatnie zachaczając wilgotnym językiem o ucho, że wszystkim się zajmie. W końcu on był jej gościem. Pod przysznicem masowała mu plecy i wręcz pieściła jego ciało, długo się całowali, a gorące strumienie wody samagały jej jędrne piersi. Gdy przenieśli się na kanapę, on nie mógł się doczekać kiedy wreście w nią wejdzie, jednak ona znowu, tym razem bardziej stanowczo stwierdziła, że wszystkim się zajmie. Tak więc jej ciepłe usta objęły członka i powoli zaczeła go ssać i lizać. Z każdą kolejną chwilą, coraz bardziej się nakręcała. Widać, że ją to podniecało. Nie pozwoliła się dotykać ani pieścić. Jemu już nie zależało, było mu dobrze, chociać trzeba przyznać, że miała momenty takiego nudnawego mamłania, gdy nie wiadomo było co robi. Jednak ogólnie bardzo fachowo operowała językiem. Pamiętała także o jądrach, nie za mocno ale zdecydowanie brała je do buzi. Schodziła coraz niżej i słodko mrucząc lizała prostatę, ręką cały czas masując penisa. I wtedy stało się to i on zwariował. Nagle wsadziła mu język do tyłka i wijąc się i głośno wzdychając z podniecenia po prostu zaczeła mu lizać tyłek. Nie wiedział co zrobić, z jednej strony zaciekawiła go ta przysłowiowa "kukuła", z drugiej bał się, że to jakieś pedalskie zboczenie. Jej się to bardzo spodobało i z wielkim pietyzmem pieściła mu odbyt. Po kilku minutach takiej zabawy szybko wsadziła sobie jego faje do swoich ust. Zrobiła to bardzo głęboko wręcz się dławiła i zaczła tak ssać, wręcz wpadając z seksualny szał. Czegoś takiego to on swojej bogatej karierze afterpartowych orgii nie przeżył. Wreście nie wytrzymał i wystrzelił, zlepiając jej powieki... Zasneli...

wtorek, 30 grudnia 2008

Nowe płyty vol. 2

O wrażeniach jakie dostarcza dostawa nowych wosków już pisałem tutaj. Ale napisze jeszcze raz... Nowy secik przybył z angielskiego Juno. Ile miałbym kasy, tyle moge tam wydać. Wszystko sprawnie, a od momentu złożenia zamówienia do dostawy minął tydzień. Więc jak na okres świąteczno-paczkowo-wysyłkowy jest bardzo ok. Nowy secik powoli zostaje ujarzmiany. Jak to zwykle bywa, każda nowa płyta powoduje, że płyta którą już mam np. rok zostaje także odkryta na nowo, gdyż w połączeniu obie tworzą zajebisty mix.



Teraz słów kilka o Przeplachu. Zamówił razem ze mną płyty i co jest charakterystyczne praktycznie same 7" tzw. rare grooves and breaks. Jedną z jego specjalności jest udźwiękowienie bitew breakdanceowych. Do imprez takich musi przygotować kilkadziesiąt setów kilkuminutowych. Składa je właśnie z breaków które są na funkowych 7". Tak więc przed tego typu imprezą spędza kilka/kilkanaście dni na układaniu rutyn. Większość z tych breaków grana jest na żywo, a że muzycy w ferworze muzycznego amoku nie trzymają tempa, zmusza to dja do bardzo dynamicznego sposobu miksownia. Polega to na tym, że po wstępnym zgraniu płyt, podczas miksu i tak trzeba na bieżąco korygować pitchem i ręką zgranie bitów. Trudne, bardzo trudne.

I teraz zastanów się dju ile Ty poświęcasz czasu na szlifowanie repertuaru?
- Cały rok, aby podczas np. Mistrzostw IDA zagrać 3 minutowy set w eliminacjach?
- Tydzień raz na miesiąc/ dwa, aby grać przez 4 godziny na turnieju tańca-połamańca?
- Podczas imprez, które grasz?
- Jebiesz kozy?

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Dj Soak - Live In Vienna



Czy to będzie nasz europejski A-trak? Soak w wieku 17 lat dwa razy zdobył mistrza DMC Hiszpanii. Słuchając miksu to chyba jeszcze nie ten poziom, ale idzie w dobrym kierunku...
Nagrywanie miksów podczas grania w klubie to dosyć ryzykowna historia. Soak chyba nie najlepiej to rozegrał. To co pewnie na imprezie wyszło na plus, czyli np. szybkie zmiany stylistyki, czasami bardzo skrajne, w miksie to się gryzie. Na żywo, jeżeli publiczność zwraca uwagę na prace dja wychodzą cuty na właśnie granym utworze, przejścia w stylu stop/start, wyciszanie refrenów etc., ale na mikstejpie w przypadku, gdy coś wyjdzie "krzywo" to już nie jest fajne. Set hiszpana, jest przekombinowany, są momenty, gdzie non stop coś miksuje z dużym natężeniem skreczy i tak dalej, aby później przez 2 minuty leciał sam bit, tak sobie porywający. Ale warto tego posłuchać jako materiału szkoleniowego pt."Jak na żywo gra małolat z Hiszpanii, który chcę grać i pewnie będzie grać wszędzie i jest fachowo promowany". Trochę mniej kombinowania i byłby zajebisty mix.

Dj Soak - Live In Vienna


A teraz minimiks, który nie jest przekombinowany. Jest wszystko tak jak być powinno. W sumie zawsze można się czegoś doczepić (chyba w 1 utworze coś przeskoczyło w środku?), ale nie ma za bardzo czego. Tak więc Eh!Marine i Minimix, czyli 20 minut baille funków i pochodnych.
tracklista:
1. Daniel Haaksman/Mc Jennifer - Who's afraid of Rio (EH_MARINE! Edit) 2. DJ Chernobyl - Ela Ta Na Festa 3. Teskko - Melo Do 8 Bit 4. Deise Tigrona - Injecao (EH_MARINE! Remix) 5. Daniel Haaksman/Dj Beware/Mc Gringo - Tamborzao Con Scratchy (EH_MARINE! Edit) 6. Edu K - Gatas Gatas Gatas (Crookers Remix) 7. Edu K/Marina Vello - Me Bota Pra Dancar (Crookers Edit) 8. Bonde Do Role - Divina Gosa (Switch Remix) 9. Emynd - Rock This Park 10. Bonde Do Role - Marina Gasolina (Break) 11. MC Gi - Sai Fora (ART PUNK Remix)

środa, 24 grudnia 2008

Każdy popełnia blendy

Zmajstrowane na żywo przy pomocy 3 winyli: Dizzee Rascal "Sirens" A capella vs. Siriusmo "Wow" vs. Dj LBR "Message Riddim"
Nikt nie wie dlaczego to wrzucam. Ta przerwa w środku bez bitu też mnie drażni, ale wtedy zmieniam winyl i daje nowy bit. Chciałem sprawdzić jak to będzie brzmieć na imprezach gdy będę tak grać, ale może komuś przypadnie do gustu, tak więc linki poniżej.



Zshare:
http://www.zshare.net/audio/532035920e7fd4ee/

wtorek, 23 grudnia 2008

M.E.A. życzy wesołego Alleluja!

Raz w roku, w pewnym mieście.. Zacna grupa animatorów sceny djskiej, djów, turntablistów i producentów gromadzi się, aby wspólnie z uczestnikami warsztatów stworzyć coś wyjątkowego. Muzykę, która oprócz niepowtarzalnego brzmienia ma także duszę. Muzykę, w której za każdym kolejnym razem, gdy będziesz jej słuchać odkryjesz, nowy puls, nowe przesłanie, nową wiarę w lepsze jutro. Warto nadmienić, że spotkania te mają pokazać młodzieży nową drogę. Drogę w której pasja dźwięku wygra z patologią ich życia codziennego. Drogę na której nie znajdą alkoholu i narkotyków. Znajdą natomiast starszych kolegów, którzy swoim doświadczeniem życiowym, pokażą im jak nie zbłądzić.
Lecz dość już słów, niech nuty i partytury same za siebie przemówią. Poniżej wynik kilkudniowych prac grupy wyśmienitych wirtuozów gramofonów i innych magicznych sprętów grających:



nie wiem dlaczego lepsza jakość na zshare:
http://www.zshare.net/audio/53175514efb4b112

Dj Motyl - Motyl Mixtape Vol. 1



Dj Motyl to wychowanek Mega Clubu, w Katowicach ma fan klub, który kiedyś już dał się głośno poznać podczas jakiś zawodów, w których Motyl startował. W szybkim skrócie... Repertuar to w sumie jeden wielki czarny cukierek i ciężko się tego słucha. W miksie na przejściach są syreny i inne podkręcacze, między kawałkami pojawiają się AV8 przejścia wzbogacone skreczami, Ogólnie sposób grania jest dynamiczny i z pomysłami, słychać więcej zaangażowania w przygotowanie i produkcję niż u Tkacza. Motyl zaprosił kilku raperów i gdy kolejny raz pojawia się zwrotka o tym zajebistym melanżu, podana w podobnej formie to się to robi nudne. Zwłaszcza w momentach, kiedy kilku raperów nawija po kolei.
Tutaj można pobrać, lub kupić.

Tak na marginiesie, nie śmieszy Was określenie "gorące gówno". Kiedyś pewien gorący skład dał mi swoje gorące demo. Później zapytali się:
- I jak nasze gorące gówno?
Odpowiedziałem
- Rzeczywiście, gorące gówno...
I co? I odebrali to jako komplement.

I z innej muzycznej beczki. Mix Pow! krakowskiej grupy Fluowankaz. Jest to mix promujący ich imprezy. Wykorzystano utwory artystów występujących na tych właśnie imprezach. Mi przypadła do gustu trzecia częśc mixu. Z reszty wieje nudą, nie dzieje się nic...

A dzieje się natomiast u Green Jesusa. Usłyszałem o nim niedawno, słuchając Trójki, albo innego Euro. Akurat był z nim wywiad i prezentowano jego utwory. Ja chce mieć je na winylach! Jest dużo humoru, banalnych, ale świetnych w swojej prostocie patentów, jest folk, jest dobrze.

niedziela, 21 grudnia 2008

How Tu Zrobic Półka Na Winyle



Można iść do sklepu popularnej sieci handlowej z kraju, gdzie wszyscy jeżdżą Volvo i jedzą hot-dogi za złotówke. Ale można także to zrobić samemu. I o to właśnie chodzi. Może w ostatecznym rozrachunku nie wyjdzie taniej, może będziesz miał stłuczoną stope, może poświęcisz pół dnia, ale przynajmniej będziesz dumny, że potrafiłeś, a Twoje winyle chronione są w niepowtarzalny sposób. Wszyscy wiemy, że płyty winylowe podatne są na zniszczenia wynikające z nieodpowiednich warunków klimatycznych. Piasek, deszcz, wysoka temperatura, to wszystko może spowodować, że Twoja unikalna kolekcja analogów może pójść się jebać. Jebać na zawsze.
Tak więc postem tym rozpoczynamy nową serię: Do It Yourself, w której prezentować będziemy mądrości na temat tego jak nie iść najprostszą drogą przez życie.

Kilka rad na temat składania własnego regału na płyty winylowe:
- nie kupuj gotowych rozwiązań, sam na pewno zrobisz lepiej
- w firmie która przytnie Ci deski nie pytaj się jak to się składa
- wyrzuć przed złożeniem rozpiske i projekt regału
- kup kilka browarów
- pamiętaj, że tylko lamusy przygotowują miejsce pracy i sprawdzają czy mają odpowiednie narzędzia
- cały czas do przodu i idziesz na żywioł
- nie przyjmuj pomocy od nikogo, skoro potrafisz rozkręcić impreze jako dj, to potrafisz skręcić półke
- nie dokonuj pomiarów, wierć tam gdzie Ci pasuje
- w połowie pracy, aby odświerzyć umysł idz na spacer do sklepu po więcej browarów
- poszczególne elementy skręcaj "w powietrzu" dotyczy to także wiercenia
- pierdol bhp, najwyżej kilkunastokilogramowa deska spadnie Ci na stopę
- powodzenia!

sobota, 20 grudnia 2008

DJ Tkaczu - Ekskluziw Mixtape Vol. 1



Zawiodłem się. Oczekiwałem po nim, że będą patenty, że będą blendy, wykręcone remixy. Niestety nie ma nic z ekskluzywności. Są natomiast równiutkie przejścia, w których są dograne dobrze brzmiące i precyzyjne cuty, do tego co jakiś czas pojawia się coś w środku utworu typu delay, czy inny efekt. Muzycznie też słabo. To wszystko miało już swoje 5 minut dosłownie chyba wszędzie i dziwie się, że Tkaczu sięgnął po te utwory i to prawie wszystkie w oryginalnych wersjach. Od czasu premiery "Disco Inferno" 50 Centa wyszło pewnie z 20 różnych wersji, remixów i party breaków, a tu mamy tylko wersję oryginalną. Tkaczu nagrał ten mix na żywo zgrywając przy pomocy Serato kawałki do których wcześniej podogrywał skrecze i efekty. Chwali się, że na żywo. Ale po takim dju, który z powodzeniem startuje w zawodach, trzeba wymagać więcej, dużo więcej. Zrobienie jednego wielkiego party breaka w stylu AV8 i to w w wydaniu "po najmniejszej linii oporu" to za mało... Ten mix powinien być jego promo cd dla klubów, a w swój oficjalny mixtape powinien włożyć więcej pracy, płyt i pomysłów.

A teraz z drugiej strony. Jeżeli taka muzyka mu się podoba, nie nudzi go, chce ją grać... Sprawdź jego myspace i listę imprez. To chyba świadczy o tym, że ludzie oczekują tego typu produkcji, a jego styl grania i to co gra im odpowiada. Trzeba też Tkacza pochwalić za profesjonalne podejście do kwestii bookingów. Tkaczu przygotował profesjonalną ofertę, która jak na polskie warunki jest dużym osiągnięciem i jego polityka przynosi korzyści. Regularnie zdobywa chłopak kolejne miejsca, w których gra. Polecam stworzenie podobnej oferty wszystkim djom niezależnie co gracie, coś takiego zawsze się przyda.

A tutaj coś co pomoże rozkręcić sylwestrowe domówki. Pop Mix autorstwa El Barto & Liam B. Nie wiem z czego grają, czy to winyle, Final Scratch, Ableton. Ale polecam.

piątek, 19 grudnia 2008

IDA 2009

Wychodzi na to, że jako Polska jesteśmy najpoważniejszym kandydatem do organizacji MŚ IDA 2009 (Wszyscy zagraniczni goście tak twierdzą). Tak więc póki wspomnienia świeże zapraszam do dyskusji w komentarzach o tym jak to powinno wyglądać. Z mojej strony wygląda to tak:
- kategoria technical: tylko Technicsy. Eliminacja 3 min. Wybieramy 8 i oni walczą 2 x 90 sek. Wybieramy 4 i oni walczą także 2 x 90 sek. Następnie jest finał i jest 2 x 2 minuty.
- kategoria show: 1x 6 minut
- kategoria team: 1 x 6 minut

Zostajemy przy Multikinie, lub podobnych obiektach. Forma imprezy pozostaje podobna. W czerwcu robimy Mistrzostwa Polski, a w grudniu po południu Świata, później już tylko moralniak i z miesiąc abstynencji. Warto już teraz o tym rozmawiać, gdyż regionalne oddziały muszą dostać wyraźne wytyczne. Czasy rutyn w kategorii technical są pomysłem Rafika.

Wyobrażacie sobie kombos 909 Pioneera (i druga opcja DJM 600) i Rane TTM 57? Myśle, że to koszt jakiś 7-8 tyś, ale byłby to hit. 600 z modułem Serato/Final/Tracktor to już byłaby masakra i nr. 1 w klubach.

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Optymalne wykorzystanie zdolnosci manualnych



"Wale wóde w ryj" przedstawia:
Jak widać na tym kompromitującym mnie zdjęciu dje mają ułatwione zadanie podczas spożywania alkoholu w dynamicznie zmieniającyh się warunkach bytowych. Dzięki wieloletnim treningom na gramofonach, nasze palce nabierają ponadprzeciętnej gibkości i plastyczności. Możemy więc np. trzymać w jednej ręce podstawowy napój nawadniający oraz magiczny napój nawadniający.
Tak więc zachęcam Was, drodzy czytelnicy do skreczowania, juggli i wykonywania inncyh operacji turntablistycznych, po kilku latach treningów, będziecie mogli swobodnie konsumować magiczne napoje. Następnym etapem wtajemniczenia, jest przytrzymywanie kolejnymi palcami koreczka giętej zwyczajnej, chleba lub ogóreczka - do wyboru dowolna konfiguracja tzw. przegrychy.

sobota, 13 grudnia 2008

IDA 2008

Się pracowało. Podpinało, zapinało i takie tam. Nasza ekipa wprowadziła nowe regulacje dot. startów tzn. już w czwartek w podgrupach zostały przeprowadzone eliminacje. A w piątek to był ostateczny finał.

Kilka ciekawostek:
Z przyczyn nie wiadomo jakich została zamieszczona informacja na stronie myspace imprezy, że w finale będzie jedna dwuminutowa rutyna. Powino być, że będą dwie. Dj podporządkowali się i przygotowali po jednej rutynie na finałowe walki.

Pewien dj z Rosji nie zamknął swojego pudełka na akcesoria i się mu otwarło w niekontrolowany sposób, czego rezultatem było zaginięcie kółek do 7''. Zrobił on wielkie zamieszanie z tego powodu. Kolega techniczny znalazł jedno z kółek. Dj z Rosji nadal panikował, że nie ma drugiego kółka i nie może zacząć grać. Po kilku minutach zdał sobie sprawe, że jest mu w sumie nie potrzebne i może grać...

Pewien dj z Niemiec dzień przed zawodami zmienił zdanie i stwierdził, że będzie startować na gramofonach Stantona. Całą noc ćwiczył w hotelu i został mistrzem świata.

- Pij wódke
- Sorrry, man. I Cant. Tomorrow i must wake up early and practice
- Pij wódke. Kurwa
- Ok, ok

Pewien dj nie zabrał igieł, slipmat oraz słuchawek twierdząc, że na każdych zawodach w jego kraju organizatorzy to zapewniają. Był bardzo zdziwiony, że inni dje zabrali te akcesoria.

środa, 10 grudnia 2008

MS IDA 2008 setup

Zgromadzenie gramofonów na tego typu wydarzenie jest poważnym wyzwaniem. Potrzebujemy 20 Technicsow i 4 Vestaxy. Wiekszosc pożyczana jest od prywatnych osób za co serdecznie dziękujemy, każdy z nas wie co znaczy hasło "pożyccz Technicsa". Problemem jest to, że firmy wypożyczające sprzęt mają decki z np. przesklaowanymi pithami lub w okropnym stanie technicznym. Największy kocioł jak co roku jest z Vestaxami. Przedstawiciel tej firmy dyponuje jednym, który można pożyczyć, a wśród djów tego sprzętu praktycznie brak. W większości państw IDA korzysta tylko z Technicsów, ale co roku kilka krajów z różnych powodów się wyłamuje. W tym roku mamy na 12 startujących w Technical 2 którzy potrzebują Vestaxy. W Show jest 6 startujących/ ekip. W Warszawie prace zaczynamy jutro wieczorem. W programie jest kilka punktów "zapalnych" więc niestety mogą pojawić się małe przerwy, a i tak myślę, że piątkowa impreza będzie na prawde fajnym wydarzeniem.

niedziela, 7 grudnia 2008

you can't dance

Sobotnia impreza w Ministerstwie przebiegła pod hasłem you can't dance. Jakaś szkoła tańca zrobiła imprezę, promującą takie murzyńskie ruchy tułowiem i kończynami. Biali murzyni mieli swoje 5 minut. Białe celulitwstrząsaczki też. Ogólnie to wolę taniec połamaniec vs. dancehallowe pląsy. A nie czapki New Ery, i te wszystki Step-owe ruchy z teledysków. Dużo w tym kiczu, mało konkretów. Jak już wspominałem grałem z Atemim. Jest to dj, dla którego zostało stworzone Serato. Najbardziej do gustu przypadł mi jego big beatowo-drumowy set, w którym pomieszał wszystko ze wszystkim. Blendy, mashupy, remixy i breaki w najlepszym wykonaniu. Trochę jednak repertuarowo nie pasowaliśmy do siebie. Ja po piątku potrzebowałem aby tempo 120 i szybciej mnie wyzwoliło, czyli techno. Baile funk, baltimore i jak tam się to nazywa, pokrewne inne brzmienia. Atemi jednak oscyluje wokół rapowo-funkowych utworów. Chociaż po reakcjach imprezowiczów można wywnioskować, że te połączenia się podobały.

Nie wiem czy Serato ma takie funkcję, ale obserwując jak Atemi gra właśnie z Serato wyśliłem, że jakbym miał to urządzenie to chciałbym aby:
- Można było regulować tak pitch, że zmiana na gramofonie +1 to w programie zmiana np. +2. Czyli cyfrowo zmieniać zakres pitcha
- Serato podzielone jest na dwa okna. Lewy gramofon i prawy gramofon. Ja natomiast chcę coś takiego. W lewym oknie puszczam za pomocą gramofonu bit. Przechodze do środkowego okna, gdzie za pomocą tego samego gramofonu dogrywam a capelle (nie mam wtedy możliwości edycji tego co się dzieję z puszczonym bitem). Natomiast na prawym gramofonie i w prawym oknie ustawiam kolejny numer. Dzięki temu mogę robić szybkie blendy. Tych okienek może być więcej. Wszystko pewnie zależy od pamięci, procesora... Podsumowując to by wyglądało tak, aby grać np. naraz 3-4 utwory i w programie przestawiać, które mają być "obrabiane" przez jaki gramofon. Dla mnie to proste. ale jak to czytam, to wątpię, czy ktoś to pojmie.


W ramach akcji, którą prowadzimy z Przeplachem "Wódka nas wyzwoli/ WWWR", teraz będzie o tym, że wszystko przemija. Że już jutro każdy z nas nie będzie taki jaki był dziś. Że czas płynie i my też się starzejemy.

Dwa lata temu, razem z kolegą podczas jednej imprezy wypiliśmy we dwóch tyle i jeszcze w sumie chyba grałem:


Trzy, albo cztery miesiące temu wypiłem tyle, i tak się to skończyło:


Tak więc rozważ drogi czytelniku fakt, że z upływem lat większą uwagę powinieneś przykładać do ilości. A najlepszym rozwiązaniem będzie, aby ilość zamienić na jakość...

piątek, 5 grudnia 2008

RSC/HWDP/ ANAL INTRUDERS/BRUDNE BANANY

Tera tak... Fotki z poprzedniego posta robią furore więc specjalnie dla fanów funkdelka.pl prezentujemy nową porje zdjęc z historii krakowskiego rapu

Znany i lubiany krakowski raper Świety:


Zmęczony troszeczke nawałem pracy ręcznej, onanizator Rodeo Sracz Colgate:


Rodec Scratch College 2008 - jedyna fotka na poważnie...


Znamy hasło i będziemy Trakmajsterowi dalej takie do-w-cipy robić (i na naszą-klase też znamy!). A teraz Meastro w najlepszej odsłonie a.k.a. świeży jak banan:


Marcin też chiqita crew, a.k.a. brudne banany (bruno banani)

bada bum bum

Właśnie słucham mash upow Atemi'ego (chyba inaczej sie odmienia, albo sie nie odmienia.. ?) i są bardzo fachowo dobrane, kolejna płyta z serii o której poniżej piszę powinna zawierać jego blendy. A piszę o nim dlatego, że gramy razem jutro tj. w sobote, w klubie Ministerstwo w Krakowie. Gramy chyba pierwszy raz i ciekawy jestem co tam wyczynia za deckami. Słyszalem kilka razy jak gra i na prawde fachowe serwuje miksy, ale tak zza deckow to ja nie widział jeszcze.

Poza tym wpadło granie 31.01 we wrocławskiej Kamforze. Z czego wszyscy tu zebrani się cieszą.

Jakby tego było mało, to za tydzień będziemy montować stanowiska dla djów na IDA Mistrzostwach Świata Djów 2008 w warszawskim Multikinie Złote Tarasy. Jak będą przerwy między setami to albo dlatego, że ktoś od nas zamulił, albo dj zamulił. Po zeszłorocznych mistrzostwach myśle jednak, że sprawnie się uwiniemy z tematem. Freestylowa Ekipa Remotowa w składzie: Przeplach, Noriz, Vanatoski i Trakmajster poleca swoje usługi w zakresie obsługi imprez muzycznych. Montaż, demontaż, rozpierdol i gnój. Oraz w zakresie np. przygotowania dużych obiektów pod malowanie graffiti. Czyszczenie, Gruntowanie, rozpierdol i gnój.

Poniżej Dj Vanatoski podczas pracy. Jak widać z Freestylową Ekipą Remontową nie ma lipy. Sie robi.



A tutaj Dj Mac Mike. On nie należy do naszej ekipy. Ale fotka po 3 latach musiała zostać pokazana światu.

wtorek, 2 grudnia 2008

Nowe Płyty


Jeden z lepszych momentów związany z graniem to chwila, gdy odbiera się paczkę z winylami. Ze mną jest tak, że oczywiście przesłuchuje wcześniej w sklepie internetowym kilka fragmentów, ale nie wszystko. I właśnie teraz najlepsza część  to jest tych kilka traków. 
Z reguły przesłuchiwanie nowych płyt od razu przeradza się granie i kombinowanie co z tymi winylami można zrobić. Prawie zawsze jakiś utwór pasuje, aby go wkomponować do innego i tak dalej. Każda dostawa to nowe patenty i radość jak u dziecka gdy dostanie broń ostrą i zabija kolejną opiekunke, której się pojebało i świruje na super nianie, a grysika zagrzać cipa jedna nie umie. 
No wracamy... Super sprawa, gdy nowa płyta zawiera coś co ładnie się zgrywa z czymś co już jest w case'ie. Np. gdy dostajesz remix utworu który już masz, dzięki czemu układa się ciekawy secik. I teraz przechodzimy do winylowego wydawnictwa Dja Twistera "Bangers On The Breaks".
Płyta ta, to połączenie dwóch światów. To jest tak, jakby zrobić człowieka kombosa z Przeplacha i ....... . Tak więc bardzo ogólnie to funkowe bity i popowe pseudorapowe a capelle. I brzmi to dobrze. I będzie idealnie nadawać się na imprezy, na których chcemy grać inną muzykę niż publiczność chcę słuchać. A dzięki tej płycie da się znaleźć kompromis i ukierunkować imprezowiczów. Tak więc polecam Wam najnowszy party break Winylowego Kota . Kupujmy takie płyty, bo tylko wtedy to będzie mobilizować producentów do tworzenia jeszcze lepszych blendów, które są nam bardzo potrzebne.

niedziela, 30 listopada 2008

Zajebisty DJ

Aby impreza na pewno, ale to na pewno sie udała, to jako dj powinieneś brać ze sobą 2-3 osoby, które w różnych momentach i miejscach w klubie będą np. krzyczeć "Zajebisty Dj",  śpiewać kolędy lub wykrzykiwać hymn MEA . Mogą też odliczać razem z Tobą o 2 w nocy 10 sekund do Nowego Roku. Ja tak zrobiłem i jakie są wnioski?
Na imprezie, gdzie średnia wieku to 17/18 lat najgłupszych pomysłow taneczno-rozrywkowych można spodziewać się po koleagach dja (i w sumie po nim też jak się rozkręci), których średnia wieku to 26 lat. Większość djów chciałaby, aby przed nimi na kolumnie tańczyła jakaś fajna małolata, tutaj tego nie było. Na kolumnie tańczyli koledzy w arafatkach śpiewając "Osama Bin Laden....". Ale chyba ich pomysły na gry i zabawy podczas dyskoteki młodzieżowej przypadły do gustu innym uczestnikom, gdyż integracja przebiegła plus minus zgodnie z planem.
Teraz o osiemnastkach. Wiele osób dziwi się dlaczego gram na 18. Więc na 18 gra się fajnie. Na tych, które ja gram, gram to co chcę, ludzie dobrze się bawią i wszystko jest ok. Poza tym. O 21-22 wszyscy nagle wbijają do klubu i rozpoczyna się proces intensywnego nawadniania, co powoduje, że już o 1 coraz cześciej można zauważyć, że niektórzy wolą już sobie odpoczywać, albo rozmawiać z muszlą. Więc o 3 już pakujemy się, bo nie ma dla kogo grać. Jest kilka godzin zajebistej imprezy, full parkiet i tak dalej. Normalne więc, że wolę tak grać niż czasami siedziećna normalnej imprezie do 5 czy 6 rano. 

Gangsteppaz:
Jest ich trzech. Podbijają świat mody, reklamy i angażują się w akcje harytatywne, czasami też grają imprezy lub coś tam tworzą . 
A jeden z nich był kiedyś raperem, ja też z nim rapowałem, ale dobrze, że szybko skończyłem. Jemu to nawet wychodziło grał koncerty np. w Stalowej Woli, Przemyślu, Sanoku, Jaśle. Gdy stał na scenie jego wzrok elektryzował zebrane pod sceną dziewczyny. 
Na razie słyszałem na żywo 2 z 3. I szkoda, że kupili Serato, bo gdyby to co grają grali z winyli to czapki z głów. Ale, że tego co grają nie ma na winylach więc by tego nie grali... Ale i tak dobrze grają.. 

czwartek, 27 listopada 2008

Mako Boko

Jim Dunloop, Krime, jakby to powiedziano we Włoszech "bardzo opalony" prekusista oraz basista i śpiewaczka jako niespodzianka, których imion a tym bardziej nazwisk nie pamiętam grali sobie razem w Piec Arcie w Krakowie. Łatwo jest krytykować, więc pójdę na łatwizne. Nie podobała mi się gra bębniarza. Po minach widowni można stwierdzić, że to chyba było coś, ale mi sie po prostu nie podobały jego solówki, jego śpiewanie, jego poczucie rytmu i chwilami zagłuszanie reszty. A Krime i Jim powinni być bardziej znieczuleni. W momentach rozluźnienia między utworami pozwalali sobie na np. muzyczne żarty i tego typu zagrań brakowało mi podczas wykonywania koncertu. Było za mało "dowcipu". (Chyba, że po 12 się rozkręcili? Ja wtedy opuściłem lokal) Kiedyś byłem na podobnym koncercie Krime i innej ekipy muzyków i tam tego było więcej. Co nie zmienia faktu, że ich muzyka zostawia pozytywny odcisk w głowie. Krime skreczował i grywał na czymś co miało nie za wiele klawiszy i trochę przełączników, do tego miał Kaos Pada. Szkoda, że przy skreczach za mało agresywnie stosował delay. Cuty Wojtka z delayem i funkową flava zajebiście brzmią. Jim "zapodawał" na fortepianie i jakieś chyba klawiaturze midi, nie widziałem do czego była podpięta. To on był przywódcą i wyznaczał jak band będzie grać. Funky piano rządzi, nie znam się na terminologi muzycznej, więc nie ubiorę tego w fachowe komplementy, napiszę po swojemy. Jim Dunloop gra zajebiście. 
Teraz przejdziemy do roli dja, a dokładnie roli Krime'a w tym zespole. Z jednej strony jest tak. Krime skreczuje na kilku dźwiękach, które wszystkim są bardzo znane i być może już się nawet nudzą, ale... Stwierdziłem, że tak jak fortepian ma charakterystyczny dźwięk, tak jak trąbka brzmi tak a nie inaczej, tak klasycznym brzmieniem dla turntablisty będzie aaaahhhhh, czy inne freeeeshhhhh. I mimo, że mamy 2008 rok, że już chwilę temu Ricci, D-Styles i inni wyznaczyli nową drogę jak można grać skreczując to jednak Krime działając na tych "oblatanych" samplach wciąż potrafi nadać im flow i powodować, że za każdym razem odkrywa się je na nowo. To czego brak naszym młodym talentom turntablismu to właśnie jest ten flow, to płynięcie skreczu wokół bitu, melodii, to wyważenie cutów, akcentowanie i czasami bardzo proste zagrania, ale bardzo dosadne w wymowie. 
No to pięknie przysłodziłem na koniec...
A już na sam koniec należy napisać: Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomyślności. I niech Jim Dunloop gra nam tak jak gra przez następne 100 lat!

wtorek, 25 listopada 2008

DJ Woody Club Mix

Z rana jak śmietana wchodzi DJ Woody i jego Club Mix . A już 12 grudnia Woody będzie gościem specjalnym na Mistrzostwach DJów IDA 2008, które odbędą się w Warszawie. 

poniedziałek, 24 listopada 2008

Hajs Hajs Hajs

Tak to już jest z naszą polską "MENTAL"nością (patrz. komentarze kilka postów niżej), że lubimy wiedzieć więcej o innych niż oni sami wiedzą o sobie, lubimy pikantne szczegóły, lubimy wiedzieć ile zarabiają i tak dalej. Bo ktoś zarabia to jest zły? Bo ktoś pracuje i kogoś stać na coś to jest gorszy? 
Bierze się to z zawiści, zazdrości itd. No nie ważne. Ja też tak mam, że interesuję się kasą, zwłaszcza jeżeli te 500 baniek może być moje. Na razie nie chcę pisać o konkretnych stawkach, chyba że się rozkręce, ale o czynnikach które wpływają na te stawki.
No to jedziemy:
Nigdy, ale to przenigdy nie schodź poniżej pewnej stawki, bo tak już zostanie. Jak wcześniej grałeś za ileś tam to dalej możesz tak grać, manager zawsze chce obniżyć koszty i będzie wymyślał, że to, że tamto.
Dalej. Jak ludzie nie przyszli to nie Twoja wina tylko managera, który Cię zaprosił i może nie potrzebnie Cię zaprosił, bo nie ma zapotrzebowania w danym mieście na Twoje imprezy, albo nikt o niej nie wiedział, bo manager jej nie wypromował, chociażby przez wrzucenie info na myspace klubu. 
Ja wychodzę z założenia, że dj to troche taki mini-artysta rzemieślnik i musi mieć swoje fochy/wymagania. W naszym przypadku sprawdza się formuła, że ludzie przychodzą bawić się na imprezy bo gra taki a taki dj i oni chcą go słuchać. Nie sprawdza się formuła, że dj który nie lubi grać i nie chce grać innej muzyki jest zapraszany do klubu w którym inna muzyka jest porządana. I to nie jest jego wina, że ludzie się nie bawią. To jest moje podejście. Twoje jest takie, że masz na twardym wszystko i możesz zagrać prawie każdą impreze to ok, ale na tym blogu ja rządze i prezentuje moje podejście. 
Dalej. Jeżeli nie jesteś super gwiazdą, a po prostu normalnym dj, dobrze robiącym swoją robotę to Ty w 50% jesteś magnesem, a reszta to miejsce. Jak klub ma złą opinie to nie Twoja wina. Jak klub ma zaporowe ceny to nie Twoja wina. A to wszystko odbija się na frekwencji.
Dalej. Następnie trzeba zrozumieć tzw. kocioł klubowy. Jest to układ, który rzadko dobrze funkcjonuje. Ty - dj, właściciel i zewnętrzny organizator. Jest wiele opcji współpracy. Ale jak od początku nie postawisz w miare twardych warunków to zginiesz. Właściciel może wynając klub organizatorowi, może dać za darmo, może zapłacić za zrobienie imprezy. Jedno jest pewne zawsze jak coś między nimi nie zagra to obrywa Twoja kieszeń. Dlatego podpisuj umowy. Chociaż ciężko jest podpisywać umowę ze znajomym... 
Dalej. Zaskakujące jest to, że stawki ogólnie spadły. Dzieje się tak dlatego, że jest zbyt wielu djów. Obecnie dj może zagrać za mniejsze pieniądze, bo już nie ma wydatków np. na winyle, które są sporym obciążeniem budżetu. To powoduje, że czasami dje przebijają się świadomie lub nie ofertami. 
Dalej. Lepiej zagrać za mniejsze pieniądze na wyjeździe niż za większe u siebie w mieście. Impreza w innym mieście bardzo często otworzy drogę do kolejnych nowym miejsc, a u Ciebie w mieście i tak będziesz grał. 
Dalej. To co piszę dot. sytuacji w jakiej ja się znajduje tzn. obecnie nie potrzebuję grać aby się utrzymać. Teraz jak mam jechać grać impreze to zastanawiam się czy nie lepiej zostać w domu z dziewczyną, albo popracować to może więcej zarobię. Przekonałem się, że jak wymagam od organizatora satysfakcjonujących mnie pięniedzy to on przykłada się do organizacji imprezy, dzięki czemu te imprezy dobrze wychodzą. Ale jak sam sprawdzisz ile ich gram to zrozumiesz, że ta metoda na pewno nie jest najlepsza...
Dalej. Na początku grasz za darmo, aby się ograć, aby Cię poznali. Następnie grasz za browary w np. środy od 20 do 22. Kolejny krok to rezydentura za małe pięniądze. A jeżeli będziesz dobry, będziesz wydawał produkcję, będziesz magnesem to wtedy możesz zacząć wymagać. Wyznacznikiem jest to ile ktoś Ci proponuje. Ale dlaczego akurat tyle? Pewnie, dlatego że inny tyle wziął. A jest lepsze? Inwestuje w winyle? Startuje w zawodach? Publikuje remixy? I tak dalej...
Dalej. Inaczej się traktuje imprezy w takich miejscach jak Electric Caffe. Inaczej imprezy firmowe. Inaczej np. 18, które akurat lubie grać i gram na nich za średnio-niskie stawki. Jeszcze inaczej cykliczne grania w danym miejscu. Dla mnie wyznacznikiem jest kwota 200 zl/ godzine i w zależności jak i gdzie mam grać to może się zmienić. Kolejna sprawa to kwestia czasu poświeconego na dojechanie do odległego miasta i powrót. Czy ktoś Mentalowi zapłacił kiedyś za to, że marnuje w pociągu kilkadziesiąt godzin tygodniowo? Ja, jeżeli mam spędzić 10 godzin w pociągu to wtedy tracę jeden dzień pracy i to się mnie nie podoba. 
Jeszcze pewnie kiedyś wróce do tematu, może na konkretnych przykładach? I tak wyszedł poważny esej czy tam inny felieton. Gdzie moje 500 baniek za to, że to napisałem ???

niedziela, 23 listopada 2008

Electric Caffe w Jaworznie

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że z reguły w dużych klubach dba się o wszystko, a o dja tak sobie. Natomiast jak jest mały klub to te proporcje się zmieniają i najczęściej załoga klubu bardzo mocno wspiera djów, mimo że najczęściej nie dysponuję zawrotnym budżetem . Mam na myśli warunki techniczne w jakim się gra, swobode w miare rozsądnej konsumpcji i ogólną atmosfere. W Jaworznie jest właśnie taki mały klub Elextric Caffe w którym wszystko funkcjonuje jak należy i w dodatku moża o 3 w nocy zjeść bardzo smaczne pierogi czy innego schaboszczaka. Wczoraj graliśmy tam z Przeplachem na 3 gramofony i grało się bardzo dobrze. Impreza późno się rozkręciła, ale warto było czekać. W selekcji znalazło się chyba wszystko. Od funkowych breaków z 7" rarytasów przez rap po drumy i wygrzańce baltimorowe. Przeplach przyciąga jak magnes tancerzy więc lokalni b-boye także byli i prężnie reprezentowali. 
Pierwszy raz grałem na Eclerze Nuo 2. Bardzo fajny, mały i sprytny mikser. Szkoda, że nie ma efektów, wczoraj był klimat na to by robić różne patenty. Eskperymentować. Jakby tam był 909 Pioneera, to myślę, że zrobilibyśmy z Przeplachem secik na kategorie Show w IDA.

sobota, 22 listopada 2008

Co w TRAWIE piszczy?

Dj, aby dobrze grać imprezy musi nie tylko ciągle poszerzać wachlarz technik jakie stosuje, musi zaopatrywać się w nowe płyty i takie tam. Musi także rozumieć publiczność, to w jakim jest nastroju  i jak w warunkach klubowych będzie reagowała na jego poczynania. Jedną z metod jest zejście z panteonu sławy i przybranie roli zwykłego klubowicza. A zwykły klubowicz często stosuje różne zabiegi aby wspomóc swoje doznania. Może np. spożywać alkohol, ale to wszyscy znamy i nie jest takie odkrywcze, chociaż jest fajne. Może także spożywać inne używki, nie narkotyki, bo narkotyki są nie legalne. Tak więc dj musi się co jakiś czas poświęcić i również sięgnąć po jakiegoś muzgojebca. Dj musi po prostu wiedzieć co w TRAWIE piszczy...
Wczoraj dostałem coś co jest pseudo trawą, legany produkt i tak dalej. Skręciłem lolka pięknego z smakowego blunta i razem z Przeplachem poświęciliśmy się. Ja to raczej nie pale i niczego dziwnego nie jem i mnie okrutnie sponiewierało. Rano kac szedł dwutorowo, jeden to dobrze znany kac alko, a drugi to jesień średniowiecza pod czaszką. Zawroty głowy, drgawki, mózgowstrząsy, się nawet wysłowić nie mogłem za bardzo... 
No to się poświęciłem i jaki wniosek? Że klubowicz jak to wypali to nie przyjdzie na imprezę, czyli eksperyment był nie potrzebny...
A jedliście te legalne piguły? Jakieś ciekawe spostrzeżenia? A ktoś wsypał sobie sól pod napletek? Ja się nie poświęce, ale jak coś to napiszcie jak było. Acha, kiedyś byłem świadkiem jak typ wciągnął dwie kreski tabasco, piękna reakcja była. Z godzine dochodził do siebie.

środa, 19 listopada 2008

lepiej czy gorzej?

Z polskim rapem to było tak: Jak nie było kasy na sprzęt, studio i takie tam to płyty sprzedawały sie spokojnie po kilka tysięcy egz. a 3-4 koncerty w tygodniu to była norma. Teraz jest np. program pierwsza praca, dzięki której można dostać dofinansowanie na sprzęt. Ludzie mają pieniądze i możliwości, a mpc to jest standard u co drugiego "domowego" producenta. Ale bitów nikt nie kupuje, bo płyt nikt nie kupuje. Koncertów oprócz 10-12 miast w Polsce i kilku miast na obczyźnie to już nie uświadczysz. Podobnie jest z turntablismem, każdy już ma sprzęt i coraz lepsze umiejętności a startujących coraz mniej i "ciśnienie" medialne na skrecze także spadło. Więc tak wracamy do epoki gramofonów paskowych Gemini i miksera Scratchmaster, startujemy w każdych zawodach i wyzywamy na bitwe każdego dja? A raperzy mają bity robione na Fruity Loopsie i grają po 20 koncertów miesięcznie? Mikstejpy schodzą od kopa po kilkaset sztuk, a płyty średniaków po kilka tysięcy? Czy jedenak wrzucić nowy track na myspace? I nucić sobie... "google my name... i fucking famous"
I teraz tak jeszcze... Pisze to do Ciebie i Ciebie. Zajebistą sytuacją jest moment w którym dj, raper, producent oficjalnie chce wydać swoją twórczość, lub właśnie odbiera zestawienie sprzedaży swojej płyty i się zastanawia dlaczego kuźwa nikt tego nie kupuje??? Bardzo niewiele osób wtedy stać na to aby przypomnieć sobie kiedy ostatni raz kupiłeś legalne wydawnictwo i jaki jest stosunek legalnych płyt do ściągnietych mp3. Idąc tym tropem jestem także przekonany o tym, że jak słuchacz ma w ręku płytę, to nawet gdy ona jest taka sobie to ma dużo większy szacunek do wykonawcy niż gdy odsłuchuje jego mp3. Ten szacunek przekłada się na to, że jak będzie koncert to słuchacz kupi bilet i pójdzie. Ale teraz, żeby bardziej skomplikować rozkminke jak w tym wszystkim mają odnaleźć się artyści, którzy celowo rozpowszechniają swoją muzykę poprzez blogi. Czy powinni zaprzestać i wydawać to na płytach? Czy postawić na to, że dzięki blogom dotrą do większego grona odbiorców?
Ja stawiam na wydawanie płyt. Obserwuję różne sceny muzyczne i każdy artysta który wypłynął przez blogi, to wczesniej czy później i tak wyda płytę, bo dopiero wtedy będzie na poważnie odbierany.

poniedziałek, 17 listopada 2008

styl miksowania

Zastanów się jak miksujesz i dlaczego tak a nie inaczej. Jak grasz hiphop to pewnie miksujesz utwory nakładając pierwszą fraze jednego utworu na refren drugiego, są to szybkie, dynamiczne przejścia. Jak grasz dancehall to nie miksujesz? Puszczasz syreny, robisz rewindy i grasz riddimami. Grasz bassline? robisz długie miksy do pierwszego breakdownu, operujesz equalizerem, prefekcyjnie zgrywasz prędkości. A teraz zastanów się jakby to wszysto pomieszać, np. grać speed garage nie miksując go. Grać rap z kilkuminutowymi miksami gdzie bawiąc się korekcją barwy będziesz budował napięcie.
Z doświadczenia wiem, że te wszystkie patenty są do zrobienia i może to fajnie wyjść, ale:
- nie możesz mieć przypadkowej publiczności
- musisz występować jako PRO DJ, tzn. grasz na swojej imprezie, gdzie ludzie od Ciebie oczekują tego typu trików. Nie jest to po prostu impreza gdzie nie ważne czy Ty grasz czy mp3 playlista, czy jakieś tam słabe radio planeta.
W sobote gramy z Przeplachem w Jaworznie i tam uskutecznie kilka nowych pomysłów na przejścia. Zdam relację czy "siadło".

piątek, 14 listopada 2008

Co zrobią nasi dje?

Między innymi pracujemy nad płytą, która będzie dodawana do biletów na Mistrzostwa Świata Djów IDA 2008. Dostałem dziś e-maila od managera Rafika z info, że Rafik pracuje nad specjalnym video. Chcieliśmy aby zrobił jakiś wyrywający z butów numer turntablistyczny, ale on poszedł dalej i zrobi numer oraz teledysk. 
O tego typu utwory poprosiliśmy także Eproma, Falcona i Ike'a. I teraz piszę aby podkręcić klimat. Ciekawe czy znowu zrobią po prostu to co mają zrobić, czyli wybiorą bezstresową i najłatwiejszą droge, czy choć raz wyjdą poza ramy swojego już nudnego świata i stworzą coś na miarę Mistrzostw Świata.

Z Serato ani innych urządzeń typu Final Scratch jak na razie jeszcze nie grają:
- Feelx (chociaż ostanio w Lublinie, używał pożyczonego Serato, z którego grał bity dla Abradaba)
- Przeplach (gra imprezy i z winylami jest spoko, ale grając  bitwy dla bboyów jest mu coraz trudniej, coraz częściej musi tłoczyć własne winyle i to pewnie kwestia czasu i kupi Serato)
- Decks (w ostatnim wywiadzie jaki przeczytałem kilka dni temu, mówi że używa tylko do nagrywania cutów)
- Ja - Trakmajster (kupiłem Mac'a, miałem kupić Serato, ale olałem to, woże dwa case'y, a w sumie gram mało imprez i to mi nie przeszkadza, żeby było śmieszniej to kupuje nawet więcej winyli niż kiedyś)

środa, 12 listopada 2008

Start!
 Zbierałem się dosyć długo do tego, aby coś z ciętym zrobić. Większość chyba o tej stronie zapomniała, a turntablistyczne życie Polski już dosyć dawno przeniosło się na forum skrecz.com . 
Niemniej jednak forma jaką wybrałem tj. blog i prostota z jaką edytuje i zamieszcza się opinie/ newsy i inne takie powoduje, że możecie się spodziewać dosyć częstych wpisów. Będzie o turntablismie, o klubach, o djach, o mnie i tak dalej...