czwartek, 21 maja 2009

Przeplach!!!!!!!!

Czołowa postać naszego teamu. Wybitny wirutoz sztuk wszelakich. Już jutro świętować będzie swoje 18 urodziny. A dzisiaj w krakowskim Ministwestwie odbędzie się Oficjalne Święto Przepla-tańca. Co prawda nie ma Fatboy Slim, nie ma spotów na Vivie. Ale zaufajcie mi, będzie rap i to w tym wydaniu: "Będzie piekło bejbe...". Mamy już kolorowy plakat promujących i nie możemy publikować fotograficznych zaproszeń:



Liczę, że jak wróce do Krk, to będę słuchać zatrważających opowieści o tej imprezie. Wszystkich w imieniu MEA zapraszamy!

czwartek, 14 maja 2009

Szczyt

Szczytem próżności i buractwa jest przypominanie innym np. o swoim święcie czyli urodzinach... Na siłe zmuszanie kogoś do składania życzeń, kupowania prezentów budzi we mnie odrazę do takiego solenizanta.

Tak więc jutro tj. w piątek mam urodziny.


Taka jeszce jedna informacja. Z różnych powodów nie robimy w tym roku Rodec Scratch College. A szkoda, bo zgłaszają się zainteresowani...

piątek, 8 maja 2009

JuweANALia

To piękny okres kiedy żacy dają sobie na luz i z młodych, pięknych i może kiedyś bogatych stają się śmierdzącymi trolami. Wszystko bierze się z tego, że nie lubię braci studenckiej. Zarówno tych angażujących się w komitety, kółka i inne formy marnowania czasu i pieniędzy przez młodych aktywnych. Jak i tych, dla których studiowanie jest wiecznym grillowaniem między akademikami. Pożytek z tych palantów jest żaden. Kilka razy współpracowałem z młodymi magistrami marketingu, zarządzania i ogólnie full wypas i tacy ludzie nie mają pojęcia o biznesplanach, ofertach, o dyscyplinie. Są najgorsi. Owszem są tzw. kujony. Co wg. mnie jest pozytywnym określeniem i jeżeli jeszcze ma za sobą kilka praktyk to taki młodzieniec jest w miarę ogarniętym trybikiem. Który idealnie napędzi za marne grosze wielką machinę korporacji.

No ale wracamy do rzeczywistości. Po pierwsze jestem zazdrosny o to, że grają na tych imprezach dje, często tacy sobie, którzy dostają dobre stawki. Grają na dobrych warunkach. A ja nie gram. Czysta zawiść...
Po drugie na tych JuweAnaliach robią głupie, czasami śmieszne rzeczy a patent na to mamy tylko my jako M.E.A.
Po trzecie swoimi wybrykami paraliużują miasto i są powodem głupich korków.

Ale trzymając się tematu, czas poruszyć kwestię najważnieszją. Historii z JuweAnaliów! Otóż siedzą sobie dwie studentki na murku obok bloku. A murek jest przy ścianie. A na tej ścianie są okna łazienek i ubikacji. I one sobie myślą, że nikt ich nie usłyszy. Ale akurat kolega, który wynajmuje mieszkanie na parterze nadawał express wieczorny do Bałtyku i wszystko słyszał...
Wywarły na nim wrażenie elokwentych, w miarę poukładanych, o stabilnej sytuacji rodzinno-ekonomicznej. Raczej materiał na fajną żonę niż turbo czorta co jak połyka to nawet nie mrugnie. I ze wspomnień jednej z tych sympatycznych studentek wyszła nam piękna opowieść. Jak to rok temu, gdy była na pierwszym roku rozstała się ze swoim chłopakiem, którego zostawiła w małej miejscowości i chcąc wreszcie poznać wielkie miasto umówiła się na juwenaliowy koncert z charekternym chłopakiem, co go poznała kilka dni wcześniej i już byli na kręglach i na rzutkach też.
I tak piła te piwa i piła. Aż poczuła, że potrzebuje bliskości mężczyzny. Że chcę czuć ciepło drugiej osoby. Że chce się do kogoś przytulić... a może coś więcej?
No i było więcej....
Nie wiem czy znacie topografie Krakowa, ale między Błonami a siedliskiem szatana, czyli miasteczkiem AGH jest stadion rzeki i chaszcze, które zarosły m.in. dawny basen Cracovii. Tak więc wracając z koncertu w Żaczku, zaraz po tym jak minęli skałę (Jam jest opoka, czy jakoś tak) na Błonach weszli w te krzaczole i... I nie ma co się za bardzo rozpisywać. Ona już od godziny była tak pijana, że na nim wisiała, bo nie dała rady sama ustać. Tak więc oporu nie stawiała, a może nawet w tym stanie się jej to podobało? Tak więc koleżka zwietrzył okazję i zerżnął naszą studentkę w dupsztala w pięknych okolicznościach przyrody wśród chwastów i innych pokrzyw. Przeorał rowa tak, że dziewczyna miała przez dłuższy okres poważny problem z jak to fachowo nazywają oddawaniem stolca. Jakby tego było mało zrobił piękny finisz tuningując perłową mazią jej balejaż...
I tak o to studentka Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska w pięknym stylu poznała co oznacza hasło drążenie górotworu.

środa, 6 maja 2009

Mesjasz ogłasza Nowy Rok

Mesjasz mówi, że nowy rok od tera będzie 25 kwietnia. Poniżej film z pierwszej eucharystii sylwestrowej.



A tak z innej beczki to grałem w sobotę w Ministwestwie i przyszedł taki europejski murzyn co przemierza świat ze swoim taborem i oprócz tego, że mówił, że Przeplach to jego ziom i się zakolegowali to wręczył mi 10 zł, żebym 2Paca zagrał. Niestety nie mam żadnej jego płyty,
Po raz kolejny zostałem zapytany, czy mam swój mixcd na sprzedaż, tym razem przez imprezowiczkę, która reprezentowała angielskich party turystów. A, że mam Wygibassy to sprzedałem płytkę. Mam jeszcze jakieś 200 kompaktów w domu, tak więc 200 imprez i nareszcie będę bogaty!!!
Dochodzi cora częściej do zabawnej dla mnie sytuacji, gdy pojawiam się w klubie i wszyscy zdziwieni, że dwa casy płyt przyjechały ze mną i nie mam komputera. I pojawił się pomysł. Nie ważne co gram, nie ważne jak, stawka wzrasta do 2500 zł za set bo original madafaka z winyli. Chętni???
I pojawia się problem, o którym wspominał ostatnio Mental, on ma problem ogólnie z muzyką. A ja mam problem z muzyką wydawaną na płytach winylowych. A raczej z tym, że jej nie ma... lipa coraz większa.

poniedziałek, 4 maja 2009

"Rap Chop" featuring Vince



A pamiętacie taki klip Molesty, gdy pojawiała się wstawka z kuchni i tam robiąc cięcia i pchnięcia tańczył electro?

sobota, 2 maja 2009

Ministerstwo rozpusty vol. 2

Jak jesteś w Krakowie to zapraszam na hedonistyczny festiwal rozrywek wszelakich do Ministwestwa na ulicy Szpitalnej. Jak nie jesteś to bierz koleżanko lub kolego rower czy inne wrotki i śmigaj na imprezę. Jak zwykle dzisiaj będę grał wszystko. Nie ma co się rozpisywać... Będzie ogień, będzie piekło.