niedziela, 17 lutego 2013

Ciętydźwięk TV #3 - Dj Falcon

Tym razem w wyjątkowych, bo hotelowych okolicznościach trafiliśmy Falcona. Kolejny 30 minutowy wideło wywiad od nas dla WAS.


piątek, 1 lutego 2013

To chyba koniec

To już chyba jest koniec… Jeszcze tylko pozostało mi zagrać za tydzień w Białymstoku i patrząc w kalendarz oficjalnie mogę Wam podziękować za te kilkanaście już chyba lat melanży. Zero bookingów. Zero kolejnych imprez. Ja chciałbym, staram się, wyszukuję świeżynki, rozkminiam mixy, wysyłam swoje djskie cv. Ale niestety: za drogi, za stary, za słaby… Nikt nawet nie odpowiada na moje e-maile, czy wiadomości na facebooku. Czy aż tak przejebałem sobie "Zbyszkiem", czy może za bardzo się kiedyś opiłem i zamiast popłynąć świeżymi numerami to popłynąłem z nurtem rudej… A może właśnie się nie opiłem, a powinienem przybić banią jakąś znajomość z menagerem i w ten sposób dostać kolejne bookingi. W każdym bądź razie nie tak sobie wyobrażałem koniec "kariery". Po pierwsze to ja chciałem zdecydować kiedy i w jaki sposób skończę, ale to życie, to ten showbiznes zdecydował za mnie. Historia fajne koło zatoczyła. Moja pierwsza rap impreza na której stałem jak wryty i obserwowałem co z gramofonami wyprawiają Żusto z Feel-xem odbyła się w Tarnowie. Moja pierwsza rap impreza na której to ja stanąłem za deckami odbyła się chyba dwa lata później też w Tarnowie. A przed chwilą wróciłem z Tarnowa właśnie z mojej chyba przed ostatniej imprezy, która była na prawdę dobra i z czystym sumieniem stwierdzam, że dałem ludziom dużo dobrej, tanecznej muzyki. A Tarnów kolejny raz odwdzięczył mi się pełnym parkietem. Chciałbym, żeby za tydzień w Białymstoku też tak było, skoro ma to być mój ostatni set… Zagrałem w sumie większość imprez jakie można sobie wyobrazić. Na koncie nie mam tylko wesela. Ale są osiemnastki, są obsukrne piwnice i lśniące złotem kluby, są kilkutysięczne plenery i tłum ludzi pod sceną na rapowych koncertach. Brakuje mi tylko takiej prawdziwej wixy rodem z Energy 2000 albo Manieczek. W tym celu nagrałem "Ssij liż", aby trafić właśnie to takiego hangaru na 2000 osób, gdzie nad djką umieszczone są lasery a po bokach tańczą tancerki w klatkach. No nic... pozostaje teraz imprezowa turystyka podstarzałego widza. Będę sobie stał, sączył zimne piwko i obserwował innych djów jak sobie radzą z BPMami. Tak więc do zobaczenia na parkiecie…