piątek, 29 maja 2015

Mój udział w kampanii prezydenckiej

    Kampania się skończyła, więc mogę podzielić się z Wami pewnym wydarzeniem, bez posądzania jaki obóz wspieram, lub z jakim kandydatem walczę. To był mój realny udział w procesie wyboru nowego prezydenta i jestem dumny z faktu, że jako obywatel tego kraju wykazałem aktywną postawę.
   Więc graliśmy sobie imprezę firmową w Łodzi. Nic wielkiego, ale jedzenia było w opór, dobrze płacili, a i korporacyjni klienci byli jacyś tacy nie korporacyjni i bawili się wyśmienicie. Po skończonej robocie i kilku godzinach snu na drugi dzień wybraliśmy się do jakiejś restauracji przy tej głównej ulicy w Łodzi, chyba to Piotrkowska? No i jemy sobie to kacowe śniadanko. Wjeżdża wszystko co ma kalorie i tłuszcz, które mają przepalić alkoholowe opary w naszym organizmie, a tu nagle zamieszanie. Dziennikarze, jacyś ludzie w garniturach., stare baby i młode wilki, kamery i akcja. Okazało się, że na drugiej sali pani Magdalena Ogórek ma jakiś briefing wyborczy połączony ze śniadaniem, czy coś takiego. Trochę nas to zaciekawiło, ale woleliśmy komentować cycki event menagerki z poprzedniego wieczoru. A cycki były to nie bagatelne, skoro sam prezes firmy- zleceniodawcy topił w nich swój wzrok przez cały wieczór i nawet obecność jego żony, co ciekawe posiadaczki pozostałych 50% akcji spółki mu w tym nie przeszkadzała.
   No i oni sobie tam gaworzą, a ja nagle poczułem w żołądku taki przewrót. Nagle tak wszystko zaczęło tam bulgotać. Skurcze odcinkowe jelit jak i te perystaltyczne znacząco przyśpieszyły i te wszystkie kulinarne wynalazki z zeszłej nocy, które pożerałem z bemarów rozstawionych wokół sali zaczęły domagać się wyjścia na świat. Do tego doszła jajecznica i kilka parówek, które dosłownie przed chwilą wchłonąłem. Tak więc szybkim i spoconym krokiem podążyłem na poranną dwójeczkę.
   Co tu dużo mówić, ja tam po prostu zgwałciłem kac kupą kibel. Odgłosy rozdzieranego prześcieradła, trzask rozbijanej porcelany, płacz niemowląt, ryk jeleni na rykowisku, czy wreszcie odgłos salwy armatniej. Było wszystko. Do tego smród przypominający raczej gnijący, trochę podsmażony płód na śmietnisku niż coś, co ja taki elegancki chłopak z sąsiedztwa mógłbym wydalić. Skończyłem. Trochę ochłonąłem, ogarnąłem się i wychodzę sobie lekkim kroczkiem, a tu w drzwiach bezpośrednio do kabiny (koedukacyjne…) mijam właśnie panią Magdalenę Ogórek. Nigdy nie zapomnę tej jej miny gdy uderzona podmuchem odoru prawie zemdlała. Włosy same się rozczochrały, a jej mina skwasiła. A ja zdałem sobie sprawę z wyjątkowości sytuacji i z oddechem pełnym nie do końca przetrawionej wódki wypowiedziałem magiczne zdanie, że „Jak Pani wygra, to będzie Pani musiała być też prezydentem takich ludzi jak ja”. I wydaję mi się, że ona wtedy się załamała. To był chyba ten moment, w którym przestała odpowiadać na pytania i udzielać się na konferencjach. Śmiem więc twierdzić, że moja kupa złamała jej psychikę!
    Powyższy przykład, udowadnia że my dje - ludzie ciemności, którzy żyją w nocy, a w dzień trzeźwieją też możemy mieć wpływ na bieżącą politykę. Tylko musimy chcieć!

poniedziałek, 25 maja 2015

Czy małolatka poczuła piżmo?

   Wygląda to tak, że bycie djem wiąże się ze sławą i fejmem wprost proporcjonalnymi do możliwości ogarnięcia darmowych wejściówek do klubu, bań na barze, a najlepiej całej flaszki wódki na djce. Ja rozumiem te mechanizmy i wchodząc w tą branżę świadomie je zaakceptowałem. Czasami przejawem takowego poważania w środowisku są ciepłe przywitania i powitania. Nie rzadko więc witany jestem serdeczniej niż pozostali, czasami jest to miłe, czasami kłopotliwe… A więc..
   Jestem sobie na grillu. Klasyczna majówka w krzakach pod miastem z browarami z cpn’u i jednorazowym rusztem z Biedronki. Dzika natura, błotko, pokrzywy i zużyte kondomy na polanie. Normalnie survival. I byłem się właśnie wylać. Trzymając prawą ręką chuja zakreślałem soczyste, chmielowe esy-floresy po koniczynkach i innych wiechlinowcach. I wracam chwiejnym krokiem z miną pełną ulgi, a tu wyskakuje mi przed nosem ziomeczek z taką prężną małolatką z Płaszowa. No i ja elegancko chcę z nim przybić żółwika pięścią, ale on koniecznie, że graba, że misiaczki i przytulanki. No to uścisnęliśmy sobie dłonie. Prawe dłonie… No ja tą, którą właśnie przed chwilą trzymałem wacka. I wszystko fajnie, emocje po ich wejściu opadły i patrzę, co ta niegrzeczna małolatka robi, a ona, a była już trochę wstawiona - bierze jego rękę i wkłada sobie do ust jego palce i w bardzo wyuzdany i oscentacyjny sposób zaczyna je ssać. Zrobiła to specjalnie, żeby wkurzyć zebrane wokół ognia smutne żony. Udało się, ale nie ma to najmniejszego znaczenia, bo jestem właśnie świadkiem wielkiego dzieła i uzmysławiam sobię, że ta czarna czikita w linii prostej liżę rękę chłopaka, który przed chwilą się nią ze mną witał, a witał się ściskając moją prawą dłoń, którą ja kilkadziesiąt sekund wcześniej trzymałem chuja. I tu powstaje pytanie za 5 punktów w lidze gawędziarzy erotomanów - czy można uznać, że ta Shakira poczuła piżmo?