wtorek, 30 września 2014

Profil współpasażera - Nowoczesny Patriota

   Różne już tu tematy dotyczące djingu poruszałem i nadszedł taki czas, aby przedstawić sylwetki współpasażerów, z którymi dzielimy czas podążając do swoich klubów. Zacznę tą serię od przedstawienia zagadnienia nowoczesnego narodowca. Robię to, ponieważ akurat ostatnio na takich trafiałem i zawsze ich poglądy, zachowanie oraz ubiór wyjątkowo zwracały na siebie uwagę, czym zapadały w mojej pamięci. Czasami się z nimi zgadzam, czasami nie, ale zawsze mnie zastanawia jak można mieć tak sprzeczne poglądy, tak kurczowo się ich trzymać i nie przyjmować żadnych innych argumentów.
   Zacznę od historii tego gatunku. Mianowicie kilka lat temu wraz ze zrywem narodowym w postaci Marszu Niepodległości, wzrostem świadomości patriotycznej dzięki historycznym rapom Tadka, oraz obudzeniem się w mniejszych miastach silnie patriotycznych ruchów kibicowskich powstał pewien specyficzny typ człowieka.
   Człowiek ten wychował, się w małym miasteczku np. Gzyms, w którym to jedyny zakład pracy upadł w latach 90tych nie wytrzymując reguł wolnego rynku. Ojciec tego chłopaka od małego kibicował przyzakładowej drużynie. Nazwijmy ich np. Puchacze Gzyms. Ojciec i jego brat tworzyli pierwszy młyn, a w latach 80tych pojechali na pierwszy wyjazd do Chorzowa na repre i nasz ziomek jest z tego bardzo dumny. Obecnie prowadząc doping chłopak naprawdę czuje moc, gdy wykrzykuję hasło: "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę". Nie przeszkadza mu jednak wcale fakt, że ojciec kibicowski bohater w tych samych latach osiemdziesiątych jeździł na niby przymusowe manifestacje poparcia władzy do Warszawy i pokornie nosił transparenty zgodne z linią nakreśloną przez PZPR. W swojej fabryce także wykazywał godną postawę skutecznie zastraszając każdego kto tylko wspomniał o zbudowaniu związków zawodowych. Mógł to spokojnie robić, bo miał wsparcie brata, a ten był na etacie w Urzędzie Bezpieczeństwa.
   Nasz ziomeczek też ma brata. Starszego. Brat w latach 90tych był skinem i gonił punków. Słuchał kapel, które w nazwach miały pierwszą i ósmą literę alfabetu, oraz sam chętnie wykonywał gesty prawą ręką, o których przeczytał w książce mającej dwuczłonowy tytuł, a została napisana w więzieniu w latach dwudziestych XX wieku. Brat trochę ukształtował młodego. Pokazał mu co to znaczy honor i charakter. Zaszczepił w nim siłę, która płynie w nas, prawdziwych ludziach białej rasy. Tak mocno wtedy głoszona nienawiść do żydów, czarnych i cyganów wcale starszemu bratu nie przeszkodziła w tym, aby gdy już zrobił trzecie dziecko osiedlowej czikicie wyemigrować do Anglii i pracować na budowie z czarnymi, remontując domy bogatych żydów, którzy dzięki pracy polskich emigrantów mieli jeszcze więcej pieniędzy, gdyż polski robol to była dla nich słodka oszczędność.
   Trzy lata temu nasz koleżka założył pierwszy raz koszulkę z symbolem Powstania Warszawskiego, to było na jakimś meczu, po którym w dzielnicowej knajpie zrobili sobie cała bandą posiadówkę. Po którejś tam flaszce tak na początku w formie żartu zaczęli znowu wymachiwać tryumfalnie prawą ręką, no bo jak wszyscy zgodnie stwierdzili ten Hitler nie był wcale taki zły i dużo dobrego zrobił i Ci żydzi to sami się oto prosili. A w rogu sali leżał transparent, który wisiał na meczu. Był na nim duży symbol PW, były hasła typu "pamiętamy" oraz dużo orzełków i przekreślonych swastyk…
   Jako wielki, młody patriota nasz ziomek pojechał do brata na Wyspy także wspomóc PKB Anglii, ale przecież to nie prawda, że każdy funt wydany na Polaka to 3 zarobione dla Anglika… No siedział sobie tam, chłopak z bratem i z bandą ziomali i budowali tam lokalną Polonię. Nie rozumieli dlaczego angole chcą się z nimi bić w pubach i na nich narzekają. Oni przecież reprezentowali Wielką Polskę i nie widzieli w swoim, często pijacko-głupim zachowaniu żadnych analogii z zachowaniem cyganów w Polsce, których oni sami gonili za małolata. No tak, Polska dla emigrantów ma być zamknięta, natomiast Polacy mogą jeździć i rozrabiać po całym świecie. Ale nie tylko melanże i figle były mu w głowie, on tam na serio chciał się dorobić,  więc nawet trochę popracował na wykończeniówce, do momentu kiedy stary żyd im zaufał, a oni go okradli. Ariel zostawił im klucze, a oni w po prostu wynieśli co miał. Szybko pogonili to dalej i dumni z siebie jak nigdy, że wreszcie konkretnie zarobili paradowali w koszulkach z orzełkiem na piersi i wspominali sobie jak kiedyś w Warszawie na Marszu wyzywali całą ekipę Tuska od złodziei. Niestety dla nich Ariel, to był ten Ariel od złota w lombardach i miał swoich ludzi w czarnych Range Roverach - Szalom, którzy zrobili tak jak Popek na filmikach i nasi bohaterowie musieli wracać do Polski.
   A w Polsce to niestety nie da się żyć. Nie można iść do żadnej pracy, bo nikt konkretnego zawodu nie ma. Więc cała banda już dawno przerobiona przez kryminalnych może co najwyżej pić pod blokiem i narzekać na rząd, na świat i na wielki spisek. Ktoś raz na jakiś czas odpali Youtube i oglądnie film o iluminatach, o masonach, żydach, ruskich, murzynach, korporacjach i nawet korporacjach pełnych żydo-murzynów.
   I wtedy raper Tadek zaszczepił na nowo w nich wiarę w ducha Polskości. Rapując o losach Żołnierzy Wyklętych dotarł do serc naszych ancymonów. Nikt tam w szczegóły tekstów się nie wdawał, po prostu te postawy sprzed lat były im tak bliskie. No bo to przecież to jest tak jak z nimi w obecnych czasach. Ubzdurały se chłopaki, że teraz to oni tworzą honorową elitę narodu. Więc listonosz zaczął przynosić na nowo paczki z t-shirtami kupionymi na allegro, który były tanimi gadżetami zawierającymi wzniosłe cytaty. Trzeba też przyznać o kilku pozytywnych akcjach takich jak upamiętnienie jakiejś tam bitwy, czy posprzątanie cmentarza wojskowego.
   I kiedyś tak nawinął się taki patriotyczno-militarny temat, że ktoś może kupić tzw. białą broń. Takie szable, bagnety, może też w tym mieszkaniu będzie jakiś obraz, albo srebro więc trzeba mieć oczy szeroko otwarte. I jest takie mieszkanie, w którym jest tylko bardzo starszy pan, którego pewnie wystarczy wystraszyć i odda wszystko. No to chłopy poszły na robotę, a nasz koleżka przyczaił się za stacją trafo i był na tzw. czatach. Niestety banda nie doceniła wigoru dziadka. Dziadek owszem, otworzył drzwi i naiwnie wpuścił do domu kilku dużych młodzieńców, ale gdy tylko wyczuł ich zamiary przypomniał sobie walki na Pradze, gonitwy z hitlerowcami po Śródmieściu (tak wiem, zmyślam) i przystąpił do kontry. Nieudolnie. Nie ma co się dziwić, pan starszy miał prawie 90 lat, ale dla bandy Puchacza Gzyms, najwierniejszej ideałom wielkiej katolickiej Polski, o których to pojęcia nie mieli, był on nie lada przeciwnikiem skoro zabrali jakieś scyzoryki, gaz i teleskopy. No i skatowali dziadeczka - weterana II Wojny Światowej, odznaczonego wieloma orderami i ogólnie bohatera narodowego. Nie trudno się domyślić, że taka akcja w takim miasteczku zrobiła tyle hałasu, że o 6 rano dnia następnego wszyscy już byli pod opieką CBŚ.
   I został nasz małolat znów sam. Znów jego idol brat jest daleko i znów pozostają im listy.
   I tak oto nasi nowocześni narodowcy właśnie się prezentują. Takie historie są niemal w każdym mieście. Nikt z nich nawet po ciemku i sam w pokoju nie pomyśli, aby coś zrobić dla kraju, narodu, Ojczyzny. Nikt nie przejawi żadnej pozytywnej myśli rozwijającej tą naszą Polskę, aby była silna, konkurencyjna i rosła mocna. Ale każdy z nich sztywniutko i elegancko reprezentuję pięknie haftowane dresy z orzełkami, koszulki z sylwetkami żołnierzy AK walczących z Niemcami, ale tak naprawdę w głowie mają siekę. Chcą walczyć z komunistami, ale chcą socjalnego państwa (dlatego ich baby rodzą w Anglii), które da im pieniądze za siedzenie w domu. Chcą walczyć z emigrantami, ale sami nimi są. Chcą nowoczesnych stadionów dla swoich drużyn. A jak takie powstają to mają pretensję, że nie da się żadnego dymu wykręcić, bo monitoring, bo psy. Chcą zarabiać dużo i nielegalnie i nie chcą od tego płacić podatków, ale chcą aby system objął ich opieką zdrowotną, aby ktoś wywoził śmieci i żeby ktoś zbudował bezpłatne autostrady.
   Więc jeżdżę po Polsce czasami i takich właśnie poglądów wysłuchuję. Kto następny? Reaggowi anty globaliści z Iphonami? Czy może szaleni studenci AGHu?

poniedziałek, 22 września 2014

Phat Vibez Records

  Z miłą chęcią informuję, że Dj Przeplach nauczony doświadczeniem zdobytym podczas wydania swojej winylowej płyty postanowił założyć Phat Vobez Records, czyli wytwórnie mającą na celu wypuszczanie produkcji z którymi Przeplach utożsamia się muzycznie.
  Pierwszym projektem ma być EP krakowskiego producenta Dobrego Kicka, która wyjdzie w limitowanym nakładzie 300 cds, a jej promo możesz zobaczyć poniżej.
  Przy okazji zastanawiam się jaki model biznesowy przyjmie Przeplach w swojej oficynie. Czy postawi wyłącznie na fizyczne wydawnictwa, czy pójdzie z duchem czasu i rozsądku i np. zwiąże się z partnerami umożliwiającymi zaistnienie na Beatporcie, Spotify czy innych serwisach sprzedających muzykę. Ciekawa jest też kwestia formalnej działalności wytwórni. Przy nakładach rzędu 300 kopii, ciężko będzie sfinansować np. składki ZUS, a samo traktowanie wydawania muzyki jako inwestycji finansowej to raczej jest farsa i do tego tematu, zwłaszcza gdy wydaje się innych, a nie swoje rzeczy należy podchodzić jak do hobby, na którym być może uda się zarobić na hamburgera. Niemiej jednak ja kibicuję temu projektowi i na pewno będę tu wrzucał informację z tego labelu.