poniedziałek, 9 września 2013

DJ na wesele wg. Trakmajstra

   Najważniejszy punkt tego tekstu to uświadomienie sobie, że są takie wesela, gdzie tzw. masę taneczną stanowią roczniki, które wychowały się w takich czasach, okolicznościach i środowisku, że chcą zarówno usłyszeć  i bawić się do "Cykady na cykadach" Maanamu, "Voo Doo People" The Prodigy i "California Love" 2Paca. A kawałki te umiejętnie zmiksowane poniosą także przez parkiet ciocię Zosię i wujka Krzyśka, co pomimo jakiś tam operacji na raka prostaty ten jeszcze jeden raz postanowił zabłyszczeć w tańcu mokasynem.
   Druga kwestia to moje przeświadczenie oparte na wielu weselichach na których się bawiłem, że dobry zespół to podstawa i DJ wcale nie jest lepszy od Casio, gitary, trąbki i dobrego wokalu. Ale DJ, ma w swojej bibliotece takie numery których nie ma zespół. DJ potrafi je podać w taki sposób w jaki nie zrobi tego zespół i wreszcie DJ wznosi wesele na poziom dyskoteki i samo wejście DJa powoduje, że duża część imprezowiczów czuje się swobodniej.
   W moim wydaniu DJ nie jest obytym w biesiadnym żargonie wodzirejem, który do każdego w śmieszny sposób zagada, który poprowadzi zabawne, ale tandetne rozgrywki z bananem, balonem czy czymś innym w roli głównej. Ja być może na bieżąco coś wymyśle. Ale do biesiadnej pracy z mikrofonem się nie nadaję. Zagrałem na dwóch weselach i chcę więcej. Wierzę, a wiarę swą opieram na uśmiechach ludzi dla których grałem, że jestem w stanie zbudować most pomiędzy Kazikiem, Sean Paulem, a zespołem Bolter. Idealna dla mnie sytuacja to, gdy goście Państwa młodych to osoby wywodzące się raczej z trochę większych miasteczek, bez obciążeń genetycznych w postaci naturalnego pędu lania się po mordach, bo co to za wesele bez awantury… To ludzie których dzieci mające obecnie w okolicach 30tki słuchali Chemical Brothers, byli kiedyś na koncercie Paktofoniki i całkiem niedawno tańczyli w klubie do przebojów Rihanny. Ich rodzice natomiast także są na weselu i nogi same ich porywają, gdy słyszą Bregovica z Kayah, Boney M, czy Kombi. A tak poza tym to mają wyższe wykształcenie i z pozoru są przykładną rodziną. Pomijamy fakt, że ona sześć lat temu jako pracownica jednego z urzędów centralnych była na szkoleniu i wdała się mały romans z przełożonym. Najbliższe otoczenie coś wyczuwało, że relację od tego momentu między małżonkami nie były już takie same, być może on zaczął pić... Ale tego tematu tu nie poruszamy…
    Co by między nimi się nie działo, ja sprawie że w tańcu mimo, że są za starzy na seks i za młodzi na sen to odnajdą z powrotem ścieżkę ku miłości. Utwory będę podawał na różnoraki sposób, niektóre, będące hitami, ale kontrowersyjnymi hitami. Bo mają zbyt agresywną gitarę, bo tempo to 170, bo na weselu daggaring nie przejdzie. To takie numery wpuszczę na refren, dwa, żeby podbić, żeby wyciągnąć na parkiet tych którzy zawsze gardzili Disco Polo Relax, a jak już będą na parkiecie, to aby sekcja emerytek od strony panny młodej nie połamała sobie nóg, złamie konwencje Szatana jakimiś polskimi hitami z lat 80tych, a nawet dam królowej Maryli rozwinąć skrzydła. I będzie te skrzydła rozwijała przez całą długość piosenki. A sekcja emerytek nie po to przez ostatnie lata koczowała po szpitalach w oczekiwaniu na nową protezę z NFZ, aby teraz na weselichu siedzieć i wpierdalać kolejnego krokieta, którego lekarz zabronił. Nogi są po to, żeby tańczyć. Więc nie będę dodawał żadnych efektów, nie będę skracał. Niech ona śpiewa i cała sala razem z nią. Niech w kółeczku wszyscy nucą refren i zabawa trwa. A co. Fajnie by było gdybym znów mógł grać w formie niespodzianki, dodatku do zespołu i uzupełnić repertuar o te wszystkie sztosy od lat 60tych do współczesnych. I na prawdę mam frajdę w puszczaniu Czarno-Czarnych czy jakiś boogie discowych bangerów z lat 70tych, na zmianę z bieżącymi Will.I.Ami.
     Dobra, tak się tu rozmażyłem o swojej roli, a przeglądam sobie oferty prezenterów na wesela i muszę przyznać,  że porwanie się na zagranie całego wesela, które trwa czasami naście godzin to poważne wyzwanie. W sumie na weselu inaczej się gra, bo nie gra się cały czas, bo są przerwy na torcik, rosołek i wódzitsu i przemówienie pastora. I w sumie nie gra się tak dynamicznie jak na zwykłych imprezach, to jednak playlistę trzeba mieć solidnie rozkminioną, żeby rozplanować siły swoje i gości na całą noc szalonej imprezy. Także powiem Wam szacun dla tych wszystkich wodzirejów Tomków, Grześków i Marków którzy z własnymi kolorofonami tułają się po Polsce, bo łatwej roboty nie mają.
  

wtorek, 3 września 2013

Wizerunek cyfrowego Dja

    Kiedyś było tak, że liczyło się to jak kto podaje pałę, a nie ile ma znajomych na facebooku. Małolatki nie patrzyły na Twoje Air Maxy tylko na styl w jakim trzymasz jej głowe. Ale ten post nie jest o tym.
    Było tak,  że Dje jeździli na imprezy z case'ami. To były kurewsko ciężkie skrzynie, a wypełnione setką winyli były turbo kurewsko ciężkie. Ich klasycznym numerem jaki nam fundowały było obijanie piszczeli i urywanie palców przy taszczeniu tego cholerstwa po pijaku z klubu na dworzec. Dopiero później ktoś wpadł na pomysł troyeli i materiałowym toreb "na ramiennych". Na początku były te lotnicze skrzynie wożone na wózkach prosto od Ukraińców z placów targowych.
   Niektóre lubiły także jak podczas podawania przyduszało je się, albo chociaż targało za kudły. Ale znowu kurwa nie piszę o tym co trzeba...
   No i tak podróżując to tu, to tam mniej lub bardziej systematycznie pojawiały się na skrzyniach wlepki. Ważne, żeby były stylowe z USA. Tak więc wjeżdżały nalepki z singli, mixtapów. Z firmówek to kto miał Vestaxa, Carharta albo Mixwella to miał pierwszeństwo w pociągowym przedziale przy wyborze miejsca, gdzie będzie stał case. Takie to były czasy Panie kolego...
    Teraz nie ma skrzyń. Mamy plecaczki, nesesery, eleganckie i lekkie torby lub inne walizeczki na kółkach. Nie ma na nich wlepek, bo każdy stara się nie ujawniać, że jest djem i ma tam komputer i inny sprzęt za kilka/kilkanaście tysięcy złotych.
    Ale, Dj nie jest taki, żeby tej naklejki, jednej, drugiej, czy trzeciej sobie gdzieś nie wlepił. I tak, się złożyło, że tym miejscem są nasze klapy od komputerów. Ludzie z poziomu parkietu już nas nie widzą, bo widzą te klapy od mac booków. Można wręcz powiedzieć, że klapa zwierciadłem duszy dja. I jest tu kilka ideologii przyozdabiania tego najbardziej eksponowanego miejsca na djce.  Tak więc mamy wysokiej jakości estetów, którzy starannie projektują logotypy na obudowę, mamy także freestylowe komiksy ułożone z przypadkowych wlepek, to trochę pokazuję też jaki dj ma porządek w katalogach z muzyką. Mamy też podejście komercyjne. Gdzie miejsce ksywki, czy adresu strony Dja zajmuje naklejka sponsora. Jest streetowa, stylowa ale jednak 500 milionów za logo miesięcznie wjeżdża...
   No to ruszamy z przeglądem. Na pierwszy rzut idą esteci, którzy nawet na videoodtwarzaczu OTAKE z 1989 mają jeszcze folię. W hotelu poznasz ich po tym, że mają własne, przywiezione z domu pluszowe nakładki na muszle klozetową. A tak poza tym to mixy najrówniejsze i skrecze najlepiej docięte.
DJ Twister:
DJ Kebs:


   Teraz pora na bardziej odważnych, oni już na trzeciej randce delikatnie wsuwają rękę pod bluzkę, a przy pocałunku forsują językiem jedynki dziewczyny. Ogólnie to często wyrywają dupy na hasło, że znają Trakmajstra. W selekcji muzycznej są trochę zwariowani, bo czasami puszczą nawet i Nirvane i formie żartu Backstreet Boys. Ale jeżeli o outfit swojego komputera, starannie dobierają naklejki kierując się promocją swojej osoby, przypodobaniem się sponsorowi, czy też po prostu zaklejeniem przypałowego logo producenta peceta.
DJ Zaju:
DJ Luter One:
DJ Hdd Cut:
DJ Krótki:
DJ Bleq:
DJ Frodo:




   Idziemy dalej. To jest chwila dla tych, którzy na afterparty jako pierwsi włamują się hotelowego baru. To Ci którzy już wchodząc do klubu wiedzą, która klęknie i odda hołd. To Ci którzy mają taki rozpierdol w folderach, że wszyscy myślą, że zajebiście grają, a oni po prostu nic nie mogą znaleźć i puszczają po kolei co leci. Niby te naklejki pojawiają się spontanicznie, niby to takie szalone. Ale spoko, spoko. Dj nie jest taki, żeby coś przy okazji nie ugrał. Pokaż mi swoją klape, a powiem Ci ile zarabiasz...
 DJ Spox:
DJ Plash:
DJ Feel-x:
DJ Trakmajster:


 No i to byłoby na tyle tej taniej szydery z nas samych... Gdybym nie dostał jednej fotki. Gdzie po prostu ktoś miał pomysł, zajebisty pomysł...
DJ Warson: