czwartek, 25 kwietnia 2013

Raptime w Eska TV

Na rapie to ja się panie kolego nie znam. Na polskim tym bardziej. A tu sobie znalazłem jakieś odcinki programu Raptime emitowanego w Eska TV. Ogólnie przyzwyczajony do niemrawych wywiadów upalonych raperów z kolegami raperami odpaliłem to tylko dlatego że zamieszany jest w to nasz DJ Kostek. I powiem Wam, że fajnie to sobie wymyślili. Kostek jest całkowitym przeciwieństwem wywiadowców znanych mi z tzw. starej Vivy czy MTV. Jest dynamiczny, energiczny i uśmiechnięty, a dodając jego charyzmę wychodzi nam najciekawszy prezenter w historii polskiego rapu w mediach. Ogólnie wiem, że czasy wymagają, aby był szybki montaż, urywany, przeskoki z kamer... Ja stary jestem i trochę nie nadążam, ale akceptuję to że takie są wymogi gimnazjalnego pokolenia i tak trzeba. W środku programu dla nas rzecz najciekawsza Kostek miksuje w freestylowy sposób polskie klipy rapowe. Po zwrotce, po refrenie, proste juggle, tu skreczyk, tam jakiś efekt. Krótki z Benem pewnie to zdissują, ale ja uważam, że fajnie że w takiej Esce, której jako radia nie nawidzę pojawiły się w decki i mimo, że to video mix to jednak te gramofony pracują i igły trzeszczą. Ale skoro obrał sobie taką fuchę, to uważam, że korzenie go zobowiązują, żeby właśnie do takiego "nowoczesnego" projektu zapraszać także właśnie wspomnianych Modulatorsów, bo z tego co widzę to rap w Polsce poważnie odżył i fajnie by było, gdyby turntablism też sobie odciął kilka kuponów z tego, a nie był tylko wypełnieniem refrenów, gdy mcs nie mają na nie pomysłu...

czwartek, 4 kwietnia 2013

SWAG Slang

Bida panie tej zimo-wiosny. Grania mało… Więc człowiek siedzi w domu, a jak siedzi w domu to traci kontakt z szalonym światem rozrywki, który musi znać od podszewki skoro wybrał drogę wodzireja. I tak oto trochę zaspany, skryty w sobie wychodzi z tych domowych pieleszy i wkracza w błyszczący świat klubowego slangu. Tak więc w ramach przygotowań do mojej najbliższej imprezy odrabiam zadanie domowe i zaznajamiam się ze słownictwem obecnie królującym na parkietach. Po pierwsze SWAG. Jak masz SWAG to masz SWAG, jak nie to spierdalaj. SWAG to SWAG i nie ma co tłumaczyć, bo i tak mi nikt nie wytłumaczy. SWAG widać, SWAG słychać. Po drugie jak jakiś party rocker kryczy do Ciebie, żebyś zagrał "Kolo Terrocico" to chodzi o nic innego jak Harlem Shake. Chodzi o to, że jeden na początku "dupcy" w powietrzu i on ma w opór SWAG, a następnie po wejściu bitu wszyscy skaczą w płetwach, kombinezonach, mistrzowie wypadają z okien. Harlem Shake został znienawidzony przez rdzennych harlemowców, ale przez chwilę miał szansę dobić do Gangnam Style. Niestety jak na razie słabo przyjął się w Chinach i Indiach. Dalej o Pikeju nikt by nie słyszał, gdyby nie Tede, a teraz fejsina ma bekę z Chopina rapu. Trzeba wiedzieć, że Pikej jeździ Ferrari i nie chce być kojarzony przez pryzmat siostry, a zmarłego ojca. Wracamy do klubu, a w klubie cały czas SWAG i "all eyes on us", a Britney Bitch. Jak Hashtag jest w tekście to tylko Reiffeisen. A jak Trap to jak Skrillex spotkał Three-6-mafia, ale pierwszy beat zrobił Matheo. Trap rozpędza się do vixy w tempie 140 ale na wejściu kulminacyjnej frazy łamie się do 70 bmp i w oparciu o z reguły cykający i prosty, ale dobitny i solidny beat (808 ???) wjeżdża na dynie piszczałkami i bassami rodem z dubstepu, ale nie z takim nasyceniem i natężeniem. Trap jest bardziej SWAG niż dubstep. Acha jeszcze jedno. Nie tylko słowa świadczą o Tobie. Bo najważniejsze w hierarchii SWAGowców jest wydziabanie się od góry do dołu najlepiej w motywy typu "pin up" + jakiś słowik. A jeżeli to zrobisz poniżej 21 roku życia to masz +10 do SWAGU!!! I pamiętaj także, że tatuaże na głowie nabierają odpowiedniego charakteru tylko gdy w uszach masz wielkie kolucha. A "Elo" się skończyło po "Skandalu" Molesty…

środa, 3 kwietnia 2013

Krytyka Radiofonii

Ostatnio przez fejsa przelała się fala lamentu, że zamykają Radiofonię - rozgłośnie, w której m.in. swoje audycje mają topowi krakowscy dj'e i kolektywy. Pomyślałem sobie, że to zamach na kulturę w biały dzień. I zacząłem tej Radiofonii, głównie w ciągu dnia słuchać. I zaczęło się… Jednym z powodów likwidacji tej stacji jest jej znikoma słuchalność. Przecież radio dla studentów tworzone przez studentów, utrzymywane przez krakowskie uczelnie powinno mieć rzeszę słuchaczy od Miasteczka AGH po akademiki Politechniki. Jednak z każdym kolejnym dniem, z każdą kolejną audycją odkryłem tajemnicę upadku tego projektu. Mamy 2013 i eter dla młodych musi być atrakcyjny, musi sprawić, że słuchacz wróci. Ale, proszę bardzo posłuchajcie sobie Radiofonii w ciągu dnia i sami się zastanówcie nad tym co słyszycie. Po pierwsze jakość mówionych audycji jest tragiczna. Wiem co mówię, bo kiedyś sam sił próbowałem i po latach wiem jakie błędy popełniałem. Dykcja, dykcja, dykcja! Następnie charyzma, zdecydowanie, mówienie na temat, mówienie ciekawych rzeczy na temat, nie mówienie non stop "yyyyyyyy" tudzież "eeeeeee", pilnowanie przegadanego czasu… Oprócz kilku osób większość tych dziennikarzy i kilku djów nie potrafi dostosować się do wyżej wymienionych warunków. Dyskusję prowadzą w nudny i chaotyczny sposób, a tematy które dobierają są w stanie zainteresować siedem osób na milion. Powoduje to, że czasami Radiofonii słucha się jak CB w latach dziewięćdziesiątych. Dje w wieczornych audycjach bronią się jeszcze muzyką, może mi się podobać lub nie, ale wiem że to nie przypadkowa selekcja i że to w swoim gatunku jest bardzo dobre. Natomiast w ciągu dnia selekcja utworów jest dla mnie totalnie niezrozumiała. I tu nie chodzi o gusto ambitne granie, czy nie o granie hitów. Tu chodzi o to, że potrafię tolerować numery które puszczają Gacek z Manem, przeboleje czasami "trzy wymiary gitary", rozumie i uczę się, gdy leci "Magiel", ale przy większości "dziennych" utworów Radiofonii nawet płakać mi się nie chcę. Jedyne co mi się chce, to ich nie słuchać. I ja, bardzo tolerancyjny muzycznie ledwo wytrzymuję pomieszanie country z jazzem w oczekiwaniu na perełkę, która raz na dziesięć tracków się pojawia. A i tak zanim się pojawi to minie 20 sekund przerwy pomiędzy piosenkami. Ale jak ma to wytrzymać przeciętny student, który zaraz po wykładzie na który zaspał stoi dzielnie w kolejce w Lewiatanie, ze zgrzewką najtańszego piwa i modli się po cichu, żeby doszły pieniądze od rodziców, bo świnie sprzedali i matka miała iść na pocztę wpłacić. Raiffeisen. To radio samo wybrało drogę do słuchacza, który jest na dziesięciu kierunkach, robi dwa fakultety, ceni sobie wysoką kulturę, ale nie osobistą i ma tyle zainteresowań, że i tak nie ma czasu słuchać radia stworzonego dla niego. Wieczorne audycje tematyczne powinne się bronić same, bo przy najmniej w czterech przypadkach (pomijam jakieś rockowe - nie znam się i nie lubię) są puszczane w eter przez osoby zdające sobie sprawę z odpowiedzialności za każdą sekundę emisji. A niska popularność tych programów to zapewne brak odpowiedniej promocji i kanałów dotarcia do słuchacza. I na koniec powiem Wam, że nie życzę wcale Radiofonii, aby się obroniła. Ktoś w jej kierownictwie tak nią pokierował, że zmarnował zapał wielu osób za darmo, z pasji nią tworzących. Życzę natomiast kilku osobom z jej składu, aby odnaleźli się w innym radiowym medium, które doceni ich talent i kunszt i da im profesjonalną platformę do prezentacji swojego zdania i swojej muzyki.