wtorek, 2 grudnia 2014

Profil współpasażera - corpo student

   To ten typ człowieka, któremu przez całe studia otoczenie z akademika wpaja każdego dnia, że należy do elity. Bo ta uczelnia, bo ten wydział są najlepsze i liczą się tylko klawe chłopaki. Oni mają styl i sznyt.
   Najczęściej to but a la lakier z Deichmana, do tego jeans typu Big Star z porządnym paskiem z wielką metalową klamrą która spina flanelkę wpuszczoną w spodnie, a na którą zarzucona jest sztruksowa marynarka, idealna na egzamin, imprezę, rodzinny obiad u narzeczonej i kościół.  
   Do tej pory mieszkał w małej mieścinie i raczej trzymał się z dala od dyskotek, ale, gdy zaczął studia w dużym mieście, po którym jeżdżą takie smoki - pociągi zwane tramwajami to trochę odżył  towarzysko i co tu dużo mówić, ale na dobrej zabawie to chłopak się zna. Na pewno też zna się na muzyce, bo tylko dobrą muzyką wymieniają się (pen za pen) z kolegami z piętra i tylko dobrej muzyki słuchają w Esce i RMF Maxxx. A jaka to muzyka? Oczywiście, że dobra, bo tylko dobrej muzy chłopaki słuchają, która jest dobra i tworzona przez dobrych wykonawców. A jakich? No proste, że tych dobrych. Czasami słuchają też trochę starszej, dobrej muzyki ale to wtedy słuchają muzyki retro. Nasz koleżka corpo student chodzi też na najlepsze studenckie imprezy, na których najlepiej bawią się studenci do dobrej muzyki, której słuchają w winampie na kompie, albo w radyjku co to Eske i jej dobrą muzykę odbiera. Jak już wspomniałem koleżka uczęszcza na studenckie imprezy, na których dee jay wie jak zgrać pod studentów? Jak? Oczywiście, że dobrze. Studenckie czwartki, piątki i soboty to wyjątkowe imprezy podczas których studenci, ale tylko ci zjawiskowi  piją alkohol i bawią się śpiewając refreny? Jakie refreny? Tylko te z dobrych piosenek. Chcielibyście poznać nazwy tych dobrych artystów lub tytuły piosenek? Nie ma szans, przecież wiadomo o kogo chodzi, bo to są turbo nowości z chomika. Student też zna się na sporcie. W zimie krzyczy z kolegami "szusuj Dżastina" i z flagami na policzkach siedzi przed telewizorem marki rubin, który ustawiony jest na parterze w holu akademika. W lecie natomiast przeżywa mocno zaciskając pięści jak odrywają się od peletonu nasi kolarze, no chyba, że siatkarze wygrywają to wtedy będzie libero. A wiosna i jesień należy tylko do najlepszych drużyn piłkarskich z Ligii Mistrzów. Mimo, że niektóre, to znaczy tylko te w których nasi reprezentanci wygrywają wydarzenia mógłby oglądać za darmo na telewizorku to on i tak musi wszystko odpalać przez meczyki i na bieżąco na streamie kogoś zwyzywać. Ale co ważne, to on cały czas wspiera biało-czerwonych (tzn. tylko tych co wygrywają) i do teraz na łóżkiem ma flagę repry od Tyskiego.
   Jako współpasażer jest nieszkodliwy, nic nie mówi, nic nie czyta, jest nijaki. Ale, nie dlatego, że jest zmęczony całym tygodniem nauki. On nie ma po prostu żadnych zainteresowań, hobby, nic. Ten tępy wzrok wpatrzony w szybę to nie oznaka zatroskania o losy swojej rodziny, czy ojczyzny tylko taki uśpiony stan w oczekiwaniu, że ktoś prześle smsa z głupim łańcuszkiem, albo na fejsie wstawi nowego demota. 
   Ten profil klubowicza jest z jednej strony najgorszy, bo tańczyć zacznie tylko wtedy, gdy usłyszy coś co już kiedyś słyszał i ma metke hitu, ale jednocześnie to taka ciemna masa, że gdyby trafił na kulminacyjny moment HHK to w pierwszym rzędzie w euforii machał by rękami, a na Woodstocku bez zastanowienia wskoczył by do błotnego jeziorka. Po prostu crejzol.