niedziela, 31 października 2010

Sex, pot, skarpety i PKP

Jako, że pół życia spędzamy w pociągach jadąc na lub wracając z imprez nadszedł czas na ciąg dalszy przygód z PKP. Kilka miesięcy temu wrzuciłem tekst jedzeniu w pociągach teraz nadszedł czas na Sex, pot i skarpety. Miłej lektury.

Dzisiaj zajmiemy się gimnastyką pociągową, która ma solidne podpory o charakterze najczęściej erotycznym ale też higieniczno-społecznym. Pewnie wielu to czytającym przytrafiły się podobne sytuacje i nie będziecie mieli problemu z odnalezieniem się w przedziałowej rzeczywistości. Zaczynamy od wejścia do pociągu i zmysłowym przeciskaniu się przez korytarz. Tu nam się zdarzy otrzeć o brzuszek starszego pana z wąsem, a metr dalej jajami o poślady przypudrowanej milfy która wsiadła w Gliwicach. Przed tym grzecznie powiemy: przepraszam. Ale obie strony wiedzą, że ona w myślach krzyczy: Nie przepraszaj! Dociskaj! Podobnie było z panem z brzuszkiem, który mimo, że od 30 lat ma żonę to jednak wraz z upływem czasu zarówno takie jak ta sytuacje jak i wspólne prysznice z kolegami górnikami przyprawiają go dreszczyk na owłosionych plecach. Slalom korytarzowy może też miło zaskoczyć nas ciekawą sytuacją w której to ona, młoda uczennica, oczywiście pełnoletnia, która dopiero się zastanawia czy na trzeciej randce z Tomkiem pozwoli, aby dotkną piersiątka, bo w sumie Dorota mówi, że jej się podobało… Ale chuj z Dorotą wracamy na korytarz. W wagonach, gdzie są zamykane przedziały, są na korytarzach rozkładane w poprzek krzesełka i właśnie nasza jeszcze niewinna, ale już wkrótce winna i gotowa na skarcenie soczystym klapsem uczennica sobie na takim siedzi i blokuje przejście. Aby ją ominąć musimy sprytnie być szybsi od niej i zanim zdąży usunąć nogi, my musimy przełożyć swoją wykroczną nad jej kolanami. I tak oto znajdziemy się w rozkroku nad siedzącą dziewczyną, a jej głowa będzie na odpowiedniej wysokości operacyjnej. Wtedy popatrzy swoimi ciekawskimi oczkami do góry i tak już jej zostanie, że będzie przez resztę życia widzieć facetów z tej perspektywy. Czas na usadowienie się. Zarówno w osobówkach jak i w przedziałach pasażerowie umieszczają bagaż na półkach. Zwłaszcza w lecie, w upale, w ukropie ta czynność jest pięknym przywitaniem się w współpasażerami, gdy tuż nad ich głowami napinają się spocone pachy. A w PKP nawet AXE nie pomoże. Erotyczno-higienicznym miksem jest scena w zatłoczonej osobówce. On siedzi na skraju fotela od strony przejścia, ona opiera się tyłkiem o oparcie stojąc do niego tyłem. Przy zakrętach i przeskokach na torach lewym półdupkiem będzie go smyrała po ramieniu. To się nazywa InteRegio Style! A w przypadku, gdy to ona będzie siedzieć a on będzie stać i będzie rozmawiał ze znajomymi, pewnie będzie nad jej głową gestykulował nie ważne którą ręką. Ważne, że jest skwar, ukrop, tłok i sardynkowo i 20 cm nad jej głową jest jego mokra paszka. A jak już wiemy w PKP nawet AXE nie pomoże. Jedziemy dalej. Siedzisz sobie spokojnie od strony okna i podziwiasz równiny za Włoszczową, gdy nagle po twoim udzie przesmyka się jej ręka. Ona wcale nie miała takiego zamiaru, ale mimo, że to centralna magistrala kolejowa to ten wagon tak skacze i skacze, więc przypadkowo raz, drugi, trzeci. Zanim wyrzuci papierek do kosza całym przedramieniem przesmyrnie Cię po udzie akcentując łokieć na jego wewnętrznej stronie. I co? Zaczną targać Tobą przeróżne myśli… Typu: ruchać się chcesz w ubikacji, czy najpierw herbata w Warsie? Gorzej, gdy ręka ta będzie należeć do podstarzałej emerytki, która wraca z sanatorium w górach i bardzo długo będzie wrzucać ten papierek do kosza, a na samym końcu popatrzy się w Twoje zdesperowane oczy i soczyście uśmiechnie się ukazując jaką moc ma Corega Tabs. Kolejna okazja do tarcia jest przy zwykłym układaniu sobie przestrzeni do siedzenia. Rośli ludzi mają w przedziale problem z nogami. Pierwsza godzina wspólnej jazdy to pewnie będzie ogólnie pospinanie i zachowawczość, tak więc nogi będą podkulone. No, ale ile można tak wysiedzieć? Więc w drugiej godzinie zaczyna się zabawa z krokami 2 na 1 tudzież "walc z pociągiem do tanga". Opcji jest kilka, pierwsza to tzw. kolejowy przekładaniec, czyli najpierw jedna noga pasażera na przeciwko, później twoja, następnie jego i znowu twoja. To klasyczny układ pokazujący, że obie strony są zdecydowane i świadome konsekwencji, obie wyraziły chęć na pierwszy krok i obie wiedzą jak to się skończy. Po kolejnej godzince przyjdzie czas na zmianę układu. Proponuje tzw. na sztywnego konduktora. Zarówno Ty jak i współpasażer musicie się wyciągnąć na fotelach. Ty musisz dać swoje wyciągnięte nogi na jedną stronę, a współpasażer na drugą. To bezpieczna pozycja nie stanowiąca podstaw do tarcia. Ale przy zmianie. Teraz twoje nogi na idą na prawo. Jest szansa na otarcie, dotyk i kontakt wzrokowy, gdy ona troszeczke zawstydzona wyszepta: sorki. Takie niby nijakie sorki, a sutki chcą jej wystrzelić z push upków… Ostatnia pozycja nosi nazwę: Witojcie! To najwyższy stopień wtajemniczenia i pole do popisu dla kolejowych erotomanów-gawędziarzy. Tak więc jest sympatycznie, na przeciwko Ciebie siedzi ona, szalony czort, który nie ma pretensji gdy on na drugi dzień nie zadzwoni. Tak więc ona musi rozchylić, a ty wyprostować. A dziewczynki rzadko tak w rozkroku siedzą, więc gdy już do tego dojdzie to będzie znak. Zdecydowana dała ciałem znak X. Ty - zdecydowany odpowiadasz wysuwając i prostując nogi. Gdy nadejdzie czas na zmianę, czyli Ty rozchylasz, a ona prostuje, to musisz bracie uważać, być może jej poprzedni mecenas, pięćdziesięcioletni biznesmen po rozwodzie zajawił ją opcją, że nie tylko ona może być ruchana, ale ona też może ruchać. Jak wyjdzie do ubikacji sprawdź więc w jej walizce czy nie ma tam okrutnego gumowego przyrządu gwałtu wmontowanego w majtki. A jak jest to wyskakuj przez okno. Podróż nam mija, kolejne kilometry za nami. Łąki, lasy za oknem i pani z naprzeciwka zachciało się zdjąć pantofelki… Ukazując haluksy maskowane rajtkami z Gatty. O jak jej dobrze. Prostuje te paluchy sama nie czując, ale dając odczuć innym smród starej i spoconej stopy. Giń kurwo! Jebana fetyszystka po pięćdziesiątce. W przedziale zadupca sandałem już strasznie i nie pozostaje nic innego jak zrobić kontrofensywę, a że to Ty jesteś od wczoraj w podróży. To Ty wyjechałeś 20 godzin wcześniej, przejechałeś pół Polski, zagrałeś imprezę i teraz wracasz i jest pewne że to Ty wygrasz starcie serowej skarpety. Nawet Chajzer i jego wyzwanie Wizira nie pomoże. Tak więc ściągasz nowe nojki, ale żeby spotęgować efekt, a jednocześnie trzymać smród jak najdalej od swojego nosa wyciągasz się na 4 fotelach trzymając nogi na przeciwko współpasażerki. Jak jesteśmy przy butach to ciekawie może się zrobić, gdy ten pierwszy wymieniony w tej historyjce pan, ten od brzuszka, włosów na plecach i schylania się po mydło w kopalnianej łaźni siedzi na przeciwko Ciebie. A Ty, co by dać odpocząć zmęczonym stopom rozsznurowałeś trampki. Lecz podróż dobiega końca i musisz je z powrotem zasznurować, tak więc schylasz się między swoje nogi i sznurujesz, przeklinając, że nie kupiłeś rzepowców. A starszy pan sapie nad Tobą rozochocony widokiem, że Twoja głowa znalazła się 15 cm od jego jąder. Myślisz co on tak sapie? Patrzysz do góry swoimi ciekawymi oczkami i… I tak już Ci zostanie. Możesz przybić piątkę z uczennicą z korytarza.

piątek, 15 października 2010

Gdzie jest kurwa Zbyszek? - Na Vimeo!

Youtube usuwa nam klip ze względu na:

Most nudity is not allowed on YouTube, particularly if it is in a sexual context. Videos that are intended to be sexually provocative are also generally not acceptable for YouTube. There are exceptions for some educational, documentary and scientific content, but only if that is the sole purpose of the video and it is not sexually gratuitous.

Tak więc wrzuciliśmy na Vimeo:

gdzie jest zbyszek? from majster9 on Vimeo.



Zastanawiamy się czy zrobić małą cenzurę na te biedne cycuszki i zakryć je kwadracikami. Jesteśmy rozdrarci między opiniami, że te cycki to nasz manifest artystyczny i teledysk bez nich (tzn. z nimi ale zakrytymi) pogwałci naszą artystyczną duszę i cała nasza praca pójdzie na marne. Mogłoby to też zostać odebrane jako parcie na szkło i zrezygnowanie z pewnej koncepcji na rzecz większej popularności. Ciężkie jest życie artysty....

czwartek, 14 października 2010

Licencje...

Odkąd pamiętam trwała dyskusja w środowisku prezenterów dotycząca legalnego grania muzyki w klubach. Dla mnie sensownym rozwiązaniem było:
- wykorzystywanie przez djów winyli - które w 90% są oryginalnymi wydawnictwami, a reszta to party breaki, na których wydawaniu i wykorzystywaniu i tak zaleźy wykonawcom i wytwórniom
- wnoszenie opłat przez klub
I wszystko byłoby spoko... Jednak spora część djów w skali kraju gra z cd. Obecnie jeszcze więcej z systemów digital. Więc musieli się za to zabrać. I tak oto powstał serwis DJ ZPAV PL. Powstał już chwilę temu w lipcu, żeby było ciekawiej, ale jakoś nikt ze znajomych djów ani osób z branży do tej pory nic o nim nie wiedział. A sam Zpav chyba tego nie promował. A powinno im zależeć, bo chcą od nas wyciągnąć po 2000 zł rocznie za granie... K U R W A. Kolejny genialny pomysł warszawskich biurokratów. Nie mogli poradzić sobie z klubami, co byłoby najłatwiejszym i najprostszym rozwiązaniem to teraz nas się będą czepiać. Ale uwaga, jest jedna zajebista opcja. Jeżeli wykupisz licencje np. w lipcu to zapłacisz tylko za pół roku! I jak w tej sytuacji mają odnaleźć się setki djów w skali kraju, którzy grają kilka razy w miesiącu za śmieszne stawki, bo robią to hobbystycznie, w małych klubach dla 50 znajomych. Jak mają do tego podejść dje/producenci którzy grają swoje utwory i swoich znajomych i grają je nawet na dużych festiwalach i nigdy nie zgłoszą ich do żadnej organizacji ochrony praw, bo mają wyjebane. Za to, że prezentują swoją muzykę zostaną im postawione zarzuty? Zarekwirują komputer jako dowód w sprawie, która odbędzie się za 3 lata. Tak więc, żeby chociaż dysk odzyskać większość będzie się od razu przyznawać i dobrowolnie poddawać karze i dostanie jakieś pojebane grzywny i wyroki w zawiasach. 2000 zł rocznie? Kto te stawki ustalał? 95% djów których znam jakby tyle miesięcznie zarobiła to by pytali się ile Kraków kosztuje. Są dje którzy zarabiają tyle za wieczór, są którzy zarabiają tyle w tydzień, ale i tak ta stawka jest zbyt wysoka i chory człowiek ją wymyślił. Nasza branża to z reguły brak pewnych bookingów i brak stabilizacji finansowej. Raz są imprezy, raz nie ma. Kupie licencje w styczniu bo mam bookingi do marca. A w marcu, czy tam w lutym zacznie się jakiś post, a później będzie remont klubu w którym non stop grałem, managerowie o mnie zapomną i pół roku przesiedze w domu, zanim znowu wróce do rotacji terminowej. Ale licencja zapłacona i krawaciarze zadowoleni. Ciętydzwięk mówi tym licencjom (jeźeli te 2000 zł się utrzyma) stanowcze NIE.

środa, 6 października 2010

Mesjasz odkrywa tajemnice narkotyków i dopalaczy.



Jako wieloletni wolontariusz różnych inicjatyw społecznych, dzięki którym wyciągaliśmy młode dusze z rynsztoka tej cywilizacji. Ja jako ostoja moralności i uczciwości mogę z czystym sumieniem powiedzieć Wam co jest kurwa nie tak. Wszyscy zjebali. SLD, PIS - pewnie nawet tam nie wiedzieli, że są narkotyki, a Platforma przybije kropkę nad "i" i dokończy dzieła zaćpania społeczeństwa. Może by i Palikot coś wymyślił ale polegnie na przedpolach Warszawy po kontrofensywie z Torunia i z Częstochowy. Jest taki film "Human Traffic" ma chyba z 10 lat i przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji powinni wszyscy politycy to oglądnąć jako wstęp do ich pokazowych i zdecydowanych działań pod publiczkę. Zresztą z używkami nikt nie wygra. Były, Są i będą. Jedyne co można zrobić to ograniczyć grono osób, które z powodu błędu systemu po nie sięgną i już zostaną po tamtej stronie.
Dopóki samodzielni przedsiębiorcy będą pracować przez więkoszć miesiąca na podatki, zusy i inne takie. Dopóki młode wilki w korporacjach będą pracować zastraszani po 12 godzin dziennie. Dopóki młodzież nie będzie miała zainteresowań czy hobby, a tylko poza szkolne zajęcia uzepłniające i rozwijące ich tysiąc talentów, które sobie upierdolili rodzice. A wszyscy oni gdy nadejdzie piątek będą marzyć, żeby zapomnieć, żeby na chwile odjechać, zwariować, odciąć się dopóty używki od alkoholu po kokaine będą w cenie.
Mamy otwarte granice i nie możemy mieć restrykcyjnego prawa wobec narkotyków. Ktoś otworzył klatke i nie pozwala nam wyjść na wolność. Uwieżcie mi przez 10 lat grania w klubach widziałem wielu asów i mistrzów kosmicznych akrobacji. Widziałem zjazdy, paranoje, szał, słyszałem, że trzy lata temu komuś pikawa po pigułach wysiadła, że ktoś tak się przepalił że się na tydzień zawiesił. Ale wszyscy oni jakoś wrócili. A teraz przeciwstawiam tym historiom, historię wielu amatorów trawki w piątek do konsoli, którzy złapani i ukarani stracili dotychczasowe życie i przeszli na stronę antyspołeczeństwa i albo skończą na dożywociu, albo ich konkurencyjna banda zadźga. Karany za śmieszną ilość raz - nie znajdzie w pewnych zawodach pracy. Karany drugi raz pójdzie siedzieć. Pokaże charakter i na wolność wyjdzie profesjonalita. Dla którego przewidziana jest jedna tragiczna droga. Dilerzy i nie legalne fortuny? Rozmawiałem z 50latkiem który pali od 30 lat. I dawniej nie było instytucji dilera, bo trawa rosła i po prostu się ją miało, a o chemii nikt nie myślał. Jak chcieli coś mocniejszego na psychikę to jeździli o świcie na podhalańskie łaki.
Nie ma dobrego rozwiązania z dopalaczami i legalizacją chociażby trawy, ale zamknięcie dopalaczy zostawi na łaskę dilerów sądzę, że tysiące uzależnionych. Dla mnie nawet ok. Niech chłopaki zarabiają na błędach systemu. Niech kłują w oczy kasą. Ogólnie w skali kraju dilerka przez dopalacze trochę podupadła. A teraz dostanie prezent w postaci zaszczepionych i głodnych, majętnych i chcących. Wiem torche o kasie jaka przechodziła przez 3 krakowskie smart sklepy i tylko na tej podstawie mogę stwierdzić, że klienci to na pewno nie byli jednostrzałowcy. To są rzesze uzależnionych. Tak więc dilerzy szykujcie się na żniwa! Politycy mówią o dobru dzieci, o tym, że te niewinne istoty są bezbronne wobec zagrożeń jakie niosą narkotyki. To oddajcie im rodziców, dajcie im zamiast terroru psychicznego w szkołach radość z nauki i satysfakcje z hobby. Te pokolenia, które już żyją i tak są stracone, one już zostały zarażone. W ich umysłach już jest kształtowany pewien schemat życia i zabawy. Nawet jak mają po 12 lat. Uratować można pokolenia, które wychowa się w innym świecie. W którym rodzice zamiast targać pociechy do kościoła na godzinę nudy zabiorą nawet na te jebane zakupy do galerii. Pokłócą się o pieniądze, o zbyt wyzywające ciuchy dla córki, będą się sprzeczać, ale przy najmniej będą mieć jakąś podstawę do nawiązania kontaktu. Będzie jakaś relacja. I może uda się i syn zamiast w buntowniczym szale ućpa się fetą i pobiegnie łapać wiatr to zapisze się na sekcję bokserską, bo mu ojciec pokazał lewy prosty i będzie wyżywał się na kolegach, a oni na nim.
Inną sprawą jest korzystanie z drugów jako stymulatorów do działań artystycznych... To trochę nadmuchana sprawa. Nawet bardzo. Ale rozróżniam coś takiego jak ćpanie z nudów ew. ucieczki od problemów rzeczywistości, a ćpanie po to, aby dostać inspirację. Niestety z reguły ćpanie artystyczne kończy się po kilku latach ćpaniem systematycznym. Nie interesują mnie metafizyczne rozkminy, ale założę się, że zaskakująco dużo najlepszych płyt, obrazów powstało po jakiejś psychoaktywnej stymulacji grzybami, kwasami czy innymi wywarami. Kto raz tam był potwierdzi, że to kosmos. A przecież od jakiegoś już czasu organizowane są wyprawy Apollo 666 i do przodu. Więc dlaczego jeżeli to ma czemuś służyć, każdy świadomy konsekwencji na swojej psychice nie może tam polecieć, a tylko wybrani, the beściaki z NASA. Kosmos dla wszystkich!
Bardzo mnie interesuje jak ta ustawa jest skonstruowana i kto pierwszy, oraz czy uda mu się pod substancie psychoaktywne, które uzależniają podpiąć alkohol i tytoń. To będzie hit. Jak w walce z dopalaczami polegnie branża alko-tytoniowa.

poniedziałek, 4 października 2010