Poradnik weselny dja Trakmajstra


    


    Tekst ten piszę po pierwsze dla swojej wygody, po drugie liczę, że trafię do nowych klientów, a po trzecie po prostu dlatego, że mogę pomóc przyszłym Młodym Parą nawet jeśli nie będę dla nich pracował. 
    Weselne wodzirejowanie to nie moja specjalność, ale puszczam na tych weselach piosenki, mówię do ludzi, ci ludzie się bawią, tańczą, a wesela trwają do rana więc dlatego śmiem twierdzić, że mogę się na ten temat wypowiedzieć. Co roku też trafiam na wspaniałe młode pary, dla których praca do przyjemność. I nie jest tajemnicą, że mam luźne podejście do życia, dlatego być może na moje usługi decydują się osoby które także bez zbytniej spiny spoglądają na to wszystko. Jednak w przypadku uroczystości jaką jest wesele i np. presji ze strony rodziny z każdą kolejną chwilą ten luz zamienia się w stres i ze spokojnego wydarzenia robi się poważne przedsięwzięcie, a Państwo Młodzi zaczynają delikatnie rzecz ujmując panikować. Taki stan rzeczy czasami wpływa na komfort mojej pracy dlatego podzielę się spostrzeżeniami dotyczącymi organizacji przyjęcia weselnego, dzięki którym być może w przyszłości uda nam się uniknąć stresujących sytuacji.

    Zacznijmy od takiego banału, że jednak wesele to impreza, czasami nawet całkiem duża. A imprezy się organizuję i to trzeba umieć robić. Niestety nikt nie rodzi się organizatorem i nikt nie ma prawa od PM wymagać, aby byli świetnymi organizatorami. Zwłaszcza gdy dochodzą emocje i alkohol i miliony problemów z załatwieniem pokarmu dla córki cioci Jadzi, bo zapomniała z hotelu wziąć a jej konkubent nie pojedzie bo już wypił. W związku z tym PM powinni bardzo chłodno i analitycznie podejść do wszystkich zagadnień i spróbować sobie wizualizować każdy element ceremonii. Tak samo powinni być wyrozumiali dla gości. Akurat często się zdarza, że gram dla ludzi wywodzących się ze środowiska klubowego, dla których pewne obycie na imprezie tanecznej z alkoholem, czy nawet pewne kwestie techniczne są czymś oczywistym. Tego nie można wymagać od wszystkich zaproszonych, gdyż niejednokrotnie się zdarza tak, że to wesele plus imieniny kuzyna to będą jedyne dwie imprezy w roku na których będą.

Na początek wybór sali
    Do tej pory najwięcej problemów sprawiały mi przyjęcia, gdzie były dwie sale. Tzw. jadalna i do zabawy, lub jedna, ale piętrowa, gdzie djka była ustawiona na antresoli. Gdy impreza rozłożona jest na dwie sale to na pewno trudniej ludzi przeciągnąć z części restauracyjnej na parkiet. Problemem jest także komunikacja. Można ustawić dodatkowy głośnik na drugiej sali, tak aby muzyka leciała w tle i słychać było komunikaty. Z doświadczenia jednak wiem, że ten głośnik wielu osobom będzie przeszkadzał w rozmowach. I na pewno zdarzy się taka sytuacja, gdy ktoś z weselników będzie chciał wznieść toast lub coś zaśpiewać i będzie miał pretensje do dja, że muzyka go zagłusza. A dj nieświadomy niczego urzęduje w drugim pomieszczeniu. Z antresolą kiedyś miałem taką historię, że widziałem z niej tylko połowę sali. Akurat był to parkiet, a nie ta część, gdzie były stoliki i właśnie ludzie musieli wstawać i krzyczeć, abym ściszył muzykę, bo chcą coś powiedzieć czy zaintonować pieśń. A ja kilka metrów wyżej po prostu nie widziałem ich gestykulacji i nie słyszałem ich próśb i to wywołało to u nich dużą frustrację, bo myśleli że ich ignoruję. Dopiero, gdy wyjaśniłem w czym problem wypracowaliśmy metodę komunikacji w takich sytuacjach. Problemem który występuje na jednej sali, na której się goście bawią i biesiadują jest dokuczliwa głośność muzyki dla stolików najbliżej parkietu. Wtedy najlepiej sadzać tam młodą ekipę, przyzwyczajoną do decybeli.

Życzenia na sali? 
    Przed ułożeniem harmonogramu warto rozważyć punkt z miejscem składania życzeń. Składanie życzeń pod kościołem czy też USC opóźni przybycie na salę, ale ludzie zrobią to szybciej i sprawniej. Natomiast osobną kwestią jest dojazd na przyjęcie zwłaszcza, gdy do przejechania jest kilkanaście kilometrów po obcym mieście i czasami zdarza się, że PM muszą czekać lub wchodzić przy niepełnej frekwencji. Gdy życzenia składane są na obiekcie lub na sali początek trochę się rozłazi, każdy gdzieś chodzi, ludzie robią zdjęcia, dzieci biegają. Co prawda kuchnia już może szykować wydanie obiadu, ale pojawiają się pomysły wspólnych fotek pod fontanną i też można tu złapać lekkie opóźnienie. Natomiast można nadać tej ceremonii otoczkę puszczając nastrojową muzykę, czy też aranżując miejsce do składania życzeń.

Harmonogram. 
    Nawet jak na weselu są dosłownie cztery ważniejsze momenty typu obiad, pierwszy taniec, tort i życzenia dla rodziców to warto sobie to rozpisać na osi czasu, żeby nie popełnić takiego błędu, że wszystkie te czynności będą następować jedna po drugiej. Harmonogram najlepiej uzgodnić z kuchnią, kiedy są wydania tak, aby pomiędzy nimi przygotować atrakcję na gości. Dobrze jest mieć na uwadze, że np. życzenia dla rodziców pomogą zgromadzić wszystkich na środku, dzięki czemu mamy automatycznie zapełniony parkiet. Taki scenariusz da też odpowiedź ile PM mają czasu na zdjęcia w plenerze (oj tutaj to potrafią zniknąć na pół wesela), oraz jak planować odwożenie gości.

Wódka na stołach przed obiadem. 
    Nie będę się tu rozpisywał o zasadności picia lub nie pica alkoholu na weselach. Ja rozróżniam wesela na których wódka jest na stołach i na których jej nie ma. Jak jest wódka to zabawa zaczyna się szybciej, jak nie ma to później. To PM muszą ocenić zdolności przyswajania alkoholu przez swoich gości i to jak szybko chcą rozkręcić tańce. To jest oczywiście uogólnienie, ale dużo w tym racji.

Wizja lokalna. 
    Jak już PM rozpisali sobie w zaciszu domowym scenariusz tej nocy powinni udać się na obiekt i razem z managmentem sali przejść punkt po punkcie. Czasami są planowane takie aktywności, które wymagają przemieszczenia się np. do ogrodu, czy ustawienia ekranu i rzutnika. To wszystko trwa i to wszystko może przeszkadzać w zabawie, dobrze więc aby wizualizować sobie każdy punkt programu, aby jak najsprawniej go przeprowadzić. To samo dotyczy zdjęć, jeśli PM i obsługa foto są pierwszy raz na miejscówce. Zamiast szukać idealnego kadru w dniu wesela, można zrobić to o podobnej godzinie tydzień wcześniej. Światło będzie padać podobnie. Wizja lokalna to też okazja to przećwiczenia takich elementów jak chociażby wejście na salę, ustawienie gości na powitanie, czy też ustawienia PM na pierwszy taniec. Te sprawy wydają się błahe, ale w przerabiając je na sucho PM zyskają pewność siebie w walce ze stresem. 

Opiekun wesela. 
    Taka osoba to chyba starosta, ale wydaję mi się, że o ile w biesiadnym pojęciu wesela starosta to ktoś kto zajmuję się alkoholem i animacją zabawy z ciotkami to jednak na weselu dobrze jest mieć taką prawą rękę od wszystkiego. Na jednym z wesel to na głowie Pana Młodego była koordynacja rozwożenia gości i uważam, że to było niedopatrzenie. Czymś takim, a także pilnowaniem scenariusza, pilnowaniem cateringu, dja, sztucznych ogni i rozliczeń powinien właśnie zajmować się opiekun vel starosta i dobrze, aby był w miarę trzeźwy i dobrze, aby nie dowiedział się o swojej roli w dniu wydarzenia.

Przygotowanie podarunków. 
    Dużo czasu PM tracą na żegnaniu gości. Zaczyna się do mniej więcej od godziny pierwszej w nocy i co kilkanaście minut odrywani są od zabawy, aby udać się do wyjścia i wręczyć symboliczny zestaw placków i np. flaszkę wódki. I tu też widzę szansę na usprawnienie tego procesu. Tej wódki i tych ciastek nie trzeba zamykać w magazynku na drugim końcu korytarza. Jeśli się je estetycznie ustawi to one spokojnie mogą sobie czekać na swoją kolej i nikt tej wódki nie ukradnie, a Pani Młoda zaoszczędzi za każdym razem pięć minut na szukanie klucza do magazynku. 

Rozliczenia. 
    Brutalna prawda jest taka, że czasami PM idą na żywioł z finansową organizacją wesela i dużą część zobowiązań wypłacają na bieżąco z kopert. To zajmuje czas i stresuje, ale niestety takie jest życie. Natomiast jeśli tylko PM mają takie zaplecze finansowe, że mogą te płatności sobie wcześniej przygotować, uregulować przelewami lub gotówką w opisanych kopertach to radzę tak zrobić. Najgorzej jak zaraz po oczepinach kiedy zabawa trwa w najlepsze obsługa foto chce już zejść z pola walki, a PM siedzą w swoim pokoju na górze i liczą dla nich kasę.

Media. 
    Przed chwilą wspomniałem o mediach to też wspomnę o zdefiniowaniu potrzeb w zakresie zdjęć i filmów. PM muszą mieć świadomość, że jeśli ślub w kościele kręcony był z jednej kamery, to nie będzie przebitek ze zbliżeniem z drugiego kadru. Wielokrotnie fotografowie opowiadali o sytuacjach, gdy tydzień po weselu dostawali zapytanie o więcej zdjęć jakiejś tam ciotki, bo to ważna persona w rodzinie. Ale oni zrobili jest powiedzmy pięć zdjęć. Jak składa życzenia, jak je schabowego, jak stoi w kółeczku, jak śmieje się przy stole i jak znowu śmieje się przy stole, gdyby to pierwsze zdjęcie gdy śmieje się przy stole nie wyszło. Nie dostali wytycznych, że ona musi mieć osobny album więc nie robili nic więcej niż standardowo się od nich wymaga. Trzeba więc jasno zdefiniować potrzeby w zakresie fotek i filmu.

Muzyka. 
   Skoro wspomniałem o obrazie to i wspomnę o dźwięku. Swoją wizję muzyki na weselu już kiedyś opisałem (Link tutaj). Od tamtego czasu zmieniło się tylko tyle, że jestem w tym lepszy i bieglejszy. Natomiast PM muszą bardzo poważnie zastanowić się nad tym jaką oprawę muzyczną chcą. Nie będę wypisywał co lepsze: dj czy zespół? Ale wspomnę, że często oczekiwania rodziny są inne od oczekiwań PM, a ich przyjaciele - też goście mają jeszcze zupełną inny pomysł na to co poleci z głośników. Nie ma sensu organizować zabaw dla towarzystwa, które ich nienawidzi i nie ma zamiaru stykać się jakimiś balonikami czy przebierać i z drugiej strony trudno wymagać dobrej zabawy od kuzynostwa z mniejszej miejscowości które od małego czeka cały rok na ten czerwiec, bo czerwiec miesiącem ślubów, by móc brać udział w tych właśnie zabawach, a PM ściągnęli jakiegoś dja o ksywce Trakmajster, który się na tych zabawach nie zna… Oj Dana, oj dana. 

Zabawa. 
    Bo tu chodzi o zabawę. I gdzieś na końcu tych wizyt u fryzjerek, kosmetyczek, gdzieś po tych problemach z odbiorem rodziny z lotniska, znalezieniu nowej florystki i tak dalej chodzi o to by się dobrze bawić. Wesele to święto PM, ale też święto gości. I najlepsze wesela, na których pracowałem to takie, gdy PM byli wśród gości, gdy byli na sali i to oni napędzali wesele. Dużym błędem jest zaginięcie PM w jakiejś altance, gdzie siedzi grupa znajomych, jest wódka, są papierosy i tak mija kolejne pół godziny, a 90% gości wypatruje na sali PM. Dużym błędem jest wyjazd na długą sesję i z drugiej strony cały czas siedzenie przy swoim stoliku. Gdy PM integrują się z gośćmi, chodzą od stolika do stolika, tańczą, rozmawiają to wtedy wesele żyje. Jest materiał na zdjęcia i jest materiał na zabawę na parkiecie i tego wszystkim nowożeńcom życzę. Elo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Od Dja Do Dilera