Posty

Komentarz do wyników Mistrzostw Polski Dj-ów Clubsound DJ's CUP 2022

Obraz
    Spróbuję ocenić moim subiektywnym uchem, jak oceniono trzech finalistów Mistrzostw Polski Djów Clubsound 2022. Podejmuję się wyzwania, gdyż część obserwatorów polskiego turntablismu zaintrygowało się dalekim, trzecim miejscem naszego dja eksportowego 60Beats. Tak więc przez pryzmat jego występu oceniam też pozostałych. Jeszcze tytułem wstępu wspomnę o wynikach. Nasz (czyli djów wywodzących się z turntablismu) reprezentant 69Beats zdobył miejsce trzecie, Salis wylądował na drugim, a turniej wygrał Wilga. No to teraz co, kto i dlaczego.     Pierwsze wrażenie po przesłuchaniu setów jest takie, że Wilga zagrał najczyściej, najpłynniej ale też bez fajerwerków. Ale jeśli znasz sety Jame'sa Hype to wiesz o czym piszę, pisząc o nowoczesnym djingu na 126 bpm i w górę, gdy do dyspozycji masz kilka decków, robisz pętle na dogrywanych a capellach, zamieniasz dropy, a w dodatku przed nimi budujesz napięcie. I co najważniejsze w secie Wilgi, to budujesz set, który cały czas pł...

Wielkomiejska gangrena. Krzysztof Kloc.

Obraz
Książka napisana jest w akademickim stylu. Podzielona jest na rozdziały, z których każdy dotyczy innej składowej krakowskiego rynsztoku okresu dwudziestolecia międzywojennego. Rozdziały otwiera trochę naukowych definicji i ich wytłumaczeń. Autor objaśnia dane zagadnienie i następnie przechodzi do drążenia tematu.  Tu dla mnie zaczyna się pierwszy konflikt pomysłu na książkę. Z jednej strony mamy dane przytoczone z różnych źródeł, czasami niepełne, czasami przekoloryzowane jak w przypadku policyjnych statystyk, lub artykułów prasowych. Różne instytucje bardzo różnie podchodziły do skrupulatności prowadzenia zapisków, stąd liczby są tylko po to żeby wskazać tendencję, lub orientacyjną liczbę np. napadów rabunkowych. Z drugiej strony każdy rozdział, czy to o prostytutkach czy o kieszonkowcach zawiera niesamowite historyjki, które wprowadzone są jako cytaty z artykułów albo opowiedziane przez narratora. To się w założeniu uzupełnia i z pozoru wygląda dobrze, lecz po pokonaniu kolejnych...

Krótka historia siedmiu zabójstw. Marlon James.

Obraz
Krótka. No wcale nie jest taka krótka. Zwłaszcza w momentach, w których użyto celowego zabiegu dosłownego tłumaczenia z patios na polski. Tekst rozlewa się ciągiem na kolejne strony. Dialogi wymieszane są z narracją. W ogóle to wszystko jest wymieszane. Postacie z różnych klas społecznych, które łączy beznadziejny los przeżycia na Jamajce. Okrutnej wyspie. Tam tekst nie opisuje życia na Jamajce w latach 70tych. Tekst jest tym życiem. Niehigienicznym życiem, do tego brudnym i ubogim. A nawet jak z Jamajki przenosimy się do Nowego Jorku to wcale nie wyrywamy się z pętli bestialstwa. Po prostu do smażonego kurczaka dodawany jest jeszcze całe wielokulturowe menu jakie ma do zaoferowania amerykańska aglomeracja. Wiesz o co mi chodzi? Nie. No właśnie, po przeczytaniu książki też nie będziesz wiedział o co chodzi. Historia. A bo to jedna? Może gdyby to sprowadzić do opowiadania o rozwoju jamajskiej przestępczości zorganizowanej to udałoby się zamknąć w określeniu „jedna”. Ale tu zlewa się kil...

Klub Spotkań Poczta Główna

   Klub Spotkań Poczta Główna. Wejście znajduje się od strony budynku straży pożarnej. Tam kiedyś było wejście do działu paczek, ale pewnie oprócz mnie nikt tych czasów nie pamięta.     Klub powstał w miejscu pocztowej kantyny. To bardzo ważne, bo cały klimat lokalu opiera się na myśli estetycznej która zakwitła w wyobraźni pocztowców – obstawiam, że w latach sześćdziesiątych. To do obecnych standardów wykończenia lokali rozrywkowych ma się nijak, ale do standardów miejsca wyjątkowego ma się bardzo dobrze. Klimat jest rodem ze spotkań osiedlowych na ulicy Alternatywy 4, czy też z kultowego filmu „Wodzirej”. Tak więc jest boazeria, jest parkiet i są wielkie lampiony przy suficie.      Główna sala „potańcówkowa” to spore pomieszczenie. Przypomina trochę szkolną aulę, trochę salę w domu kultury. Zwieńczona jest sceną, z mechanicznie regulowanymi kotarami, które fajnie domykają przestrzeń djki. Mimo zachowanego wystroju z epoki to jednak postarano się...

Nova Klubova. Kraków.

Dwupiętrowy klub przy placu Nowym na krakowskim Kazimierzu ma aspirację namieszać na rynku nocnej rozrywki. Jest kilka elementów, które wyróżniają to miejsce, a są to: - Wczesne godziny otwarcia. Od godziny 21 cała obsługa łącznie z djami jest gotowa do pracy na pełnych obrotach. Biorąc pod uwagę leniwie zabierające się do pracy rynkowe piwnice, które często o dopiero o 22:30 wchodzą na tryb otwartych drzwi, to jest to nowość. - Duża ilość pomieszczeń. O ile danceflory nie są duże, to poprzedzają je pokoje, czy też ze względu na wystrój lepiej napisać - komnaty. Z pojemnymi sofami są dobrym miejscem dla większych grup. Na dwóch piętrach tych pomieszczeń jest sporo i przechodząc przez nie można wkręcić się w trochę tajemniczy, labiryntowy klimat. - Ilość pracowników. Zaskoczyła mnie liczba kelnerek, barmanów i szklankowych. Po tej liczbie widać, że nastawiono się na sprawą i szybką obsługę klientów.  - Jak już wspomniałem wcześniej są dwa pięta. Piętro dolne dedykowane jest muzyce r...

Ona ma kilka godzin...

   Ostatnio spędziłem kilkanaście godzin z kolegami-djami na branżowych dyskusjach. Słuchałem, coś dorzuciłem od siebie, ale najważniejsze jest to, że uświadomiłem sobie wyjątkowość okoliczności w jakich przychodzi nam pracować.    Koledzy słusznie zauważyli pewną prawidłowość. Wywodzimy się ze środowiska klubowego, ale trafiając na wyjątkowe wydarzenia jakimi są wesela, czy np. urodziny mamy szansę dać rozrywkę osobom, które na co dzień nie chcą, nie lubią, lub nie mogą uczęszczać do dyskotek.    Do rzeczy. Nie chcą. Bo dla nich zgiełk przepełnionego lokalu jest przytłaczający, bo odrzuca ich myśl o widoku zasapanych noszeniem piwa grubasów. Bo robi im się niedobrze, gdy w tańcu wystrzelony sterydziarz zaczyna dotykać ich aksamitną skórę.    Nie lubią. Bo dla nich taniec to czynność intymna. Lubią tańczyć dla siebie, dla tego jedynego, ewentualnie w gronie zaufanych osób podczas rodzinnej imprezy. Nie chcą być częścią blichtru ciemności. Nie chcą...

Podprogowy przekaz utworu "Pażałsta" Tedego.

Strach przed odpaleniem przez Moskwę atomówek ucinał i ucina wiele dyskusji o konkretnym zaangażowaniu w pomoc militarną Ukrainie. Każda frakcja w Polsce ma swoje argumenty za tym, by nie pomagać. Lecz broń jądrową wyciągają najczęściej osoby raczej otwarte światopoglądowo, wykształcone, z większych miast i o pozytywnym nastawieniu do NATO, do UE.     Szukając odpowiedzi na pytanie: dlaczego akurat ta grupa upodobała sobie argument wielkiego grzyba w przypadku niepowiedzeń Rosji, dotarłem do twórczości Tedego. Siedem lat temu warszafski raper opublikował utwór pt. „Pażałsta”. Siedem lat to odpowiedni czas, by przekaz okopał się w głowach, a jednocześnie nie przedawnił. Co więcej siedem lat to okres przez który wiele osób przeszło drogę do takiego stanu rodzinnego, majątkowego i zawodowego, że zaczyna im zależeć, na tym wszystkim co zbudowali wokół siebie.     Po blisko dwóch latach ucisku sanitarnego i wygaszenia życia towarzyskiego nadeszła wiosna. Wszystko jako...